REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Czy mecz Widzew - ŁKS potwierdzi aspiracje powrotu do ekstraklasy?
 
Sobota, 23. października 2021, godz. 09:10

W środę, 20 października, wobec 72 279 widzów na Old Trafford w meczu Ligi Mistrzów Manchester United pokonał 3:2 Atalantę Bergamo, choć przegrywał 0:2. Decydującego gola strzelił Cristiano Ronaldo. W niedzielę, 24 października, o godz. 18 na stadionie przy al. Piłsudskiego w Łodzi Widzew (32 pkt) będzie podejmował ŁKS (20 pkt). Pozornie te wydarzenia dzieli przepaść wszystkiego, co w futbolu ważne. Ale jest coś, co łączy. I to nie tylko osoba tego samego arbitra 40-letniego Szymona Marciniaka z Płocka. Także fakt, że oba łódzkie kluby grały w europejskich pucharach na tym legendarnym obiekcie Manchesteru i nawet widzewiacy tam zremisowali 1:1 i później wyeliminowali faworytów.

To jakby potwierdza, że w Łodzi rozgrywany będzie mecz wyjątkowy najbardziej zasłużonych klubów Fortuna I ligi, byłych mistrzów Polski, które nie ukrywają ambicji powrotu do ekstraklasy już w tym sezonie. Jestem w tej części łodzian, która uważa, że ten szczytny cel łączy, a nie dzieli. Wobec udanego w sumie startu, jest realistyczny. To nie są marzenia, a optymistyczna rzeczywistość łódzkiego futbolu. Widzew jest zdecydowanym liderem (i po czternastej kolejce też będzie), a ŁKS w sobotę rano zajmuje ósme miejsce ze stratą 8 punktów do drugiej w tabeli Miedzi (mając dwa mecze mniej od legniczan). Obie strony liczą na zwycięstwo i mają argumenty, by stawiać na takie rozstrzygnięcie.
REKLAMA


Zacznijmy od gospodarzy. Widzew otwiera tabelę, z 32 punktami. Ma najwięcej zwycięstw (10), najmniej porażek (1), najwięcej strzelonych goli (27) i aż 16 zdobywców bramek, oraz na stadionie przy al. Piłsudskiego, gdzie wygrał wszystkie 7 spotkań w aktualnych rozgrywkach. Przy takim bilansie trudno nie stawiać na gospodarzy. Tym bardziej, że w 66 spotkaniach o ligowe punkty na różnych szczeblach rozgrywek Widzew zwyciężył 27 razy, a ŁKS ma 13 wygranych.  

Trener Janusz Niedźwiedź nadał zupełnie nowe oblicze drużynie, co nie udało się po reaktywacji RTS, żadnemu szkoleniowcowi. Przede wszystkim robi użytek z szerokiej kadry, potwierdzając trafność wymiany przed sezonem połowy zespołu. Nie przypadkiem jest fakt, że przed niedzielnym meczem w Łodzi najbardziej bramkostrzelnym zawodnikiem jest 19-letni Bartek Guzdek (zdobył 5 bramek, o dwie mniej od nowego lidera 33-letniego Kamila Bilińskiego z Podbeskidzia). Pozyskany w trakcie sezonu Mattia Montini (Włoch grał minutówki od siódmej kolejki) ostatnio zdobywał głową pierwsze gole w dwóch meczach z rzędu.

Skład łodzian jest płynny, roszady częste i trener nie sprawia wrażenia zasmuconego, że kartki wykluczyły czołowych zawodników drugiej linii najbardziej wszechstronnego Marka Hanouska i najbardziej kreatywnego Juliusza Letniowskiego.
Trener widzewiaków podczas briefingu prasowego przed prestiżową konfrontacją z ŁKS stwierdził: „Często powtarzamy, że każdy zawodnik jest dla nas ważny i do trzynastej kolejki pokazaliśmy, że tak jest. Doceniamy wkład  zawodników, którzy w niedzielę nie będą mogli zagrać, ale pamiętajmy, że są kolejni czekający, aby mieć możliwość gry. Są gotowi, głodni gry i dlatego wierzę, że zaprezentują się z dobrej strony i nie będziemy mówić o uzupełnieniach, ale o zastąpieniu…Musimy w sztabie i wśród zawodników zachować chłodne głowy”. Ciekawe czy ten scenariusz się sprawdzi, bo w miejsce Czecha w roli pomocnika destrukcyjnego może wystąpić Abdul Azis Tetteh, który w minionych 8 meczach grał jedynie kilkanaście minut.

W „Świętej Wojnie Miasta Łodzi” doszło do pewnego paradoksu. Gdyby mecz był rozgrywany na stadionie przy Alei Unii to zwiększałoby szanse …Widzewa, który przegrał tam 0:2 ostatni raz w „ epoce Cacka” w ekstraklasie 11 kwietnia 2008 roku. Poza ekstraklasą widzewiacy nie przegrali tam nigdy. Ale na wygraną z ŁKS też czekają długo, bo od rozgrywek w pierwszej lidze 2009/10, gdy pod wodzą Pawła Janasa zdobyli pierwsze miejsce zwyciężając m.in. ŁKS 2:1 u siebie i 4:1 „na wyjeździe” (co ciekawe, w obu meczach przegrywając 0:1).

ŁKS buduje optymizm przed niedzielnym meczem także na tym, że na nowym stadionie RTS jeszcze nie przegrał z Widzewem, a nawet nie stracił gola. W trzeciej lidze 2016/17 było 2:2 przy Alei Unii i 0:0 przy Piłsudskiego. W poprzednim sezonie na zapleczu ekstraklasy Widzew w roli gospodarza przegrał 0:2 (po golach Maksymiliana Rozwandowicza 15, Adriana Klimczaka 64 min), a wiosenny rewanż zakończył się remisem 2:2 (Krzysztof Nowak 25, Michael Ameyaw 28 – Pirulo 49, Ricardinho 85 min).

Warto dodać, że większość zawodników ŁKS jest ograna w bojach z widzewiakami nie tylko w obecnym klubie, ale także w innych zespołach. Np. bramkarz Marek Kozioł w Koronie Kielce, obrońca Oskar Koprowski (wcześniej w Gryfie Wejherowo czy w Legionovii) czy Jakub Tosik (jeszcze w ekstraklasie, gdy grał w Polonii Warszawa i Jagiellonii). Tymczasem w drużynie gospodarzy niedzielnego meczu wielu piłkarzy zagra przeciw ŁKS po raz pierwszy.

Tak się składa, że ŁKS w tym sezonie większość wpadek notował grając u siebie. Na boiskach przeciwników ma wręcz dobry bilans 4 wygrane (w tym zaliczone 1:0 z Sandecją przy al. Unii), 1 remis, 1 porażka. W pewnym sensie łódzcy sąsiedzi pomogli też liderowi tabeli, bo wygrali z wiceliderem w Legnicy 2:0 po golach Pirulo. To sugeruje, że goście potrafią lepiej kontrować, niż prowadzić atak pozycyjny z cofniętymi rywalami przy Alei Unii.

Gospodarze niedzielnego meczu oraz tysiące kibiców RTS nie powinni przeceniać znaczenia kryzysu finansowo-zdrowotnego w klubie gości. Na takie spotkania nie trzeba nikogo motywować. Do tego kłopoty kadrowe hiszpańskiego trenera Kibu Vicuny wyzwoliły potencjał kadrowy w ŁKS. Symbolem postępu dublerów jest teraz 24-letni Maciej Radaszkiewicz, który w tym sezonie zagrał w trzech meczach pierwszoligowych.  Gole tego napastnika rezerw przesądziły o wygranych ŁKS po 1:0 z Sandecją i Arką (czyli pretendentami do ekstraklasy). Kto w Widzewie upilnuje tego szybkiego, pewnego siebie rywala?

Pytań przed piłkarskim świętem Łodzi jest więcej. I to ważnych. Choćby o to, czy w następnej piętnastej kolejce obie drużyny nie będą osłabione po kontuzjach czy wykluczeniach kartkowych? Gospodarze powinni się także martwić, by następny mecz ligowy w roli gospodarza w wiceliderem Miedzią grać przy pełnych trybunach. To zależy od odpowiedzialnego zachowania widowni, na której po raz pierwszy od lat mają być kibice ŁKS (jak widać prezes Widzewa postawił na zasadę wzajemności wiosną na nowym obiekcie przy Alei Unii).

Dodajmy, że czternasta kolejkach rozpoczęła się meczem w Głogowie, gdzie Chrobry zakończył zwycięski serial Miedzi Legnica remisując 0:0.

Bogusław Kukuć