REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Czy łódzki wicelider zrewanżuje się za porażki w minionym sezonie?
 
Piątek, 17. września 2021, godz. 07:10

Pierwszoplanowym wydarzeniem dziewiątej kolejki Fortuna I ligi będzie mecz Widzewa (19 pkt) w Tychach przeciw tamtejszemu GKS (14 pkt). Spotkanie rozpocznie się o godz. 12.40 i będzie transmitowane w Polsat Sport. Gospodarze są drużyną, która w poprzednim sezonie zajęła najwyższe miejsce z obecnych pierwszoligowców (była trzecia po sezonie zasadniczym i przegrała baraże), a goście z Łodzi to aktualny wicelider tabeli.

Obydwa kluby nie ukrywają ambicji powrotu do ekstraklasy. Z czasów wspólnych występów na najwyższym szczeblu warto przypomnieć najlepszy sezon w historii tyskiego klubu 1975/76, gdy GKS wywalczył wicemistrzostwo Polski za Stalą Mielec. Wówczas pokonał u siebie widzewskiego beniaminka 1:0. Rewanż na stadionie ŁKS zakończył się remisem 1:1 po prowadzeniu w 72 min Henryka Dawida i wyrównaniu w 76 min Romana Ogazy (wicemistrza olimpijskiego z Montrealu 1976 i mistrza kraju z Szombierkami 1980). Tamten kwietniowy mecz oglądało 40 tys. widzów, a arbiter Andrzej Libich musiał dwukrotnie przerywać spotkanie, bo kibice siedzieli nawet na bieżni i utrudniali poruszanie się sędziom liniowym.
REKLAMA


W następnym sezonie Widzew wygrał w Łodzi 3:1 dzięki „inżynierskiej precyzji” Ryszarda Kowenickiego, który w pierwszych 24 minutach strzelił dwa gole, a wynik ustalił w 88 min Zbigniew Boniek. W Tychach było 1:1, choć łodzianie prowadzili po bramce Mirosława Tłokińskiego. Widzew zdobył pierwsze w historii wicemistrzostwo Polski, a tyski klub został zdegradowany razem z ROW Rybnik.

W XXI wieku oba kluby rywalizowały między sobą na zapleczu ekstraklasy. W rozgrywkach 2014/2015 przy Piłsudskiego było 1:1, a w rewanżu w Jaworznie GKS Tychy wygrał 1:0. Bramkę dla łodzian zdobył Marcin Kozłowski, a w obu spotkaniach po golu dla rywali strzelił były widzewiak Maciej Kowalczyk. Widzew (prowadzony przez Wojciecha Stawowego) i GKS (pod wodzą Tomasza Hajto) spadły. Rywale wrócili do I ligi już w 2016 roku i grają na tym szczeblu do dziś.

W piłkarskim światku funkcjonuje określenie „ma papiery na….”. Można tego użyć w relacji niedzielnymi rywalami i uznać, że „Tychy mają papiery na Widzew”. Znalazło to potwierdzenie w słabych dla łodzian wynikach dotychczasowych meczów, a głównie w poprzednim sezonie. Ekipa RTS prezentowała się marnie, notowała zbyt wiele wpadek, ale jako beniaminek np. z trójką drużyn, które awansowały do ekstraklasy, nie przegrała obu spotkań w dwumeczu, a Łęcznej nawet nie pozwoliła strzelić gola w obu występach. W gronie wszystkich rywali widzewiacy przegrali dwukrotnie jedynie z GKS Tychy.

W grudniu w Tychach w 8 min Mateusz Możdżeń zaskoczył Konrada Jałochę odważnym strzałem i łodzianie prowadzili. Już w 23 min. wyrównał Szymon Lewicki. Po przerwie po licznych kornerach i wolnych w 63 min Bartosz Biel zdobył zwycięską bramkę szybkim uderzeniem piłki wybitej głową z własnego przedpola przez Marcina Robaka. Był to ostatni mecz w RTS Miłosza Mleczki. Z tamtego spotkania już nie gra w Widzewie 10 piłkarzy.

Rewanż w Łodzi toczył się właściwie na połowie tyszan, którzy bronili się szczęśliwie. W końcówce zmęczeni bezskutecznymi atakami łodzianie pozwolili na desperacki kontratak, po którym w przedostatniej minucie Vjaceslavsa Kudrjacevsa pokonał dubler Kamil Kargulewicz. W doliczonym czasie były piłkarz Widzewa Łukasz Grzeszczyk podwyższył z karnego na 0:2, co  otworzyło szanse gościom nawet na bezpośredni awans.

Te wpadki łodzian przypominam nie po to, by wpędzić w kompleksy wobec najbliższego rywala. Lecz po to, by wyzwolić „sportową złość”, w znaczeniu „nastał czas wyrównania rachunków”.
 
Te wygrane GKS z Widzewem kreowały na ojca sukcesów 44-letniego Artura Derbina, który trenuje tyską drużynę od 26 lipca 2020 roku. To szkoleniowiec, który dał się we znaki widzewiakom wcześniej, prowadząc bełchatowian w II lidze. W sezonie 2018/19 w Łodzi padł bezbramkowy remis, choć łodzianie dali się sprowokować i grali od 15 minuty w dziesiątkę, a od 69 minuty w dziewiątkę. W przedostatniej kolejce w Bełchatowie Widzew przegrał 1:3, tracąc szanse awansu na rzecz właśnie „brunatnych Derbina”.

Daniel Tanżyna i Mateusz Michalski pamiętają ten smutny dla RTS dwumecz. Byłbym zaskoczony, gdyby ta dwójka nie chciała się „zemścić” na tamtą wpadkę. Stoper łodzian ma jeszcze jeden powód, by traktować niedzielny mecz wyjątkowo: przecież powinien chcieć przypomnieć się tamtejszym kibicom, bo grał w GKS Tychy w latach 2015-2018.
 
Początek sezonu nie był udany dla najbliższych rywali łodzian: przez cztery kolejki nie wygrywali, a najbardziej bolesna była porażka 0:3 w Tychach z Miedzią. Cztery zwycięstwa z rzędu pozwoliły awansować do czołówki, choć jednobramkowe wygrane trudno nie uznać za nieco szczęśliwe (choćby w Gdyni czy ostatnio u siebie z Chrobrym).

Solidnie prezentuje się zwłaszcza defensywa GKS, która straciła 7 goli (czyli tyle, ile obrona widzewska). Derbin liczy na przełamanie niemocy ofensywnej, bo jego zespół zdobył zaledwie 7 bramek. Tylko Skra strzeliła mniej goli (5), ale częstochowski beniaminek ma jeszcze zaległe spotkanie z Sandecją. Najwięcej bramek dla tyszan, po dwie, zdobyli obrońca Krzysztof Wołkowicz (jedną z karnego) oraz słowacki „wielkolud” Tomas Malec, którym straszyłem w zapowiedzi kolejki.

Trener Janusz Niedźwiedź zapowiada walkę o zwycięstwo w optymalnym składzie. Personalnym problemem jest tylko obsada bramki, bo do środy z powodu urazu doznanego podczas rozgrzewki przed meczem z Gieksą, nie trenował Jakub Wrąbel. Co nie oznacza, że ten bramkarz RTS nie zagra w Tychach.
 
W inauguracyjnym meczu dziewiątej kolejki w Jastrzębiu GKS zremisował z Zagłębiem 1:1 (Jakub Niewiadomski 49 – Szymon Sobczak 41 minuta). Dwuletni kontrakt z klubem z Sosnowca podpisał trener Artur Skowronek, m.in. były szkoleniowiec Widzewa.
 
Drugie piątkowe spotkanie Resovia – Miedź Legnica zostało przełożone z powodu zalania przez deszcz boiska w Rzeszowie.

Bogusław Kukuć