REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Nie słabnie wiara w powrót łodzian do ekstraklasy
 
Środa, 15. września 2021, godz. 11:58

Łódzki ZPN jest poza dziesiątką okręgowych związków, mających kluby w piłkarskiej ekstraklasie. Przed laty na mapie polskiego futbolu okręg łódzki brylował, jak obecnie Mazowiecki ZPN, Małopolski ZPN i Śląski ZPN, w których teraz walczą po 3 drużyny na najwyższym szczeblu rozgrywek.

Jest okazja poprawienia pozycji łodzian w 2022 roku, bo Widzew i ŁKS są w czołówce Fortuna I ligi i nie ma co się wstydzić możliwości wykorzystania szans. Klub z al. Piłsudskiego powróciłby do ekstraklasy po aż 8 sezonach nieobecności, a drużyna z Alei Unii po dwóch latach. Nazywanie tego „pompowaniem balonika” w przypadku byłych mistrzów Polski, jest przesadą. Jak ktoś taką postawę nazwie „asekuranctwem”, to nie przesadzi wiele.
REKLAMA


Czterokrotni mistrzowie Polski są teraz wiceliderami, z przewagą 4 punktów nad trzecią Miedzią Legnica. Dwukrotni mistrzowie kraju zajmują czwartą lokatę, czyli tzw. miejsce barażowe.

Jest jednak faktem, że przypomnienie układu sił po 8 kolejkach zaplecza ekstraklasy sprzed roku nakazuje ostrożność w typowaniu faworytów. Wówczas liderem był ŁKS z 22 punktami (7 zwycięstw, 1 remis, bilans goli 20-4) i wydawało się, że powrót spadkowiczów do ekstraklasy będzie miłą formalnością. Wtedy Widzew był beniaminkiem po falstarcie (3 porażki na „dzień dobry”) i zajmował dopiero dziesiąte miejsce. Połowa Łodzi marzyła o bezpośrednim awansie, a druga połowa o wywalczeniu choćby prawa do gry w barażach. Zarówno ŁKS, jak i Widzew, zaprzepaściły wiosną te szanse. Przekonano się wtedy, że gra jest ostra, bo to bój nie tylko o prestiż, ale także o miliony, które zdobywa się coraz trudniej. Sporo bankietów w Łodzi miało w tym roku toast „Wypijmy za błędy”.

Obecnie są symptomy poprawy, tkwiące nie tylko w samej grze, lecz choćby w niesłabnącej popularności futbolu w Łodzi. Dowód stanowi jedna z największych krajowych widowni (ponad 17 tysięcy kibiców na meczu Gieksą, beniaminkiem I ligi, na stadionie przy al. Piłsudskiego w minionej kolejce).

Symbolem postępu w grze łodzian są równoczesne zwycięstwa obu klubów w danej kolejce. W poprzednim całym sezonie były cztery takie udane weekendy łodzian: w czwartej kolejce (Widzew – Stomil 2:0, Zagłębie – ŁKS 1:2), w piątej (Jastrzębie – Widzew 0:1, ŁKS – Sandecja 4:1), w dwunastej (Widzew – Resovia 2:0, Jastrzębie – ŁKS 0:3) i dwudziestej (Widzew – Chrobry 1:0, Stomil – ŁKS 0:2).

W obecnych rozgrywkach już w tak wczesnej fazie łódzkie kluby solidarnie wygrały także w czterech kolejkach: w drugiej (Zagłębie – Widzew 1:2, ŁKS – Skra 3;2), w trzeciej (Widzew – Chrobry 2:0, Puszcza – ŁKS 0:2), w szóstej (Widzew – Górnik Polkowice 4:2, Stomil – ŁKS 0:3) oraz w ósmej (Widzew – GKS Katowice 3:1, Miedź – ŁKS 0:2).

Czekamy na piątą i następne kolejki, by dopisać po 3 punkty obu łódzkim jedenastkom. Przypomnę, że w najbliższych meczach w sobotę ŁKS gra o 12.40 w Łodzi z Podbeskidziem Bielsko-Biała, a w niedzielę Widzew także o 12.40 w Tychach zmierzy się z GKS. Rywale są mocni, ale walczyć trzeba.

Przypomnę, że w XXI wieku jednoczesny powrót do ekstraklasy obu zasłużonych łódzkich klubów nie byłby jakimś ewenementem. Przecież w 2006 roku pierwsze miejsce zajął Widzew – 62 pkt, drugie ŁKS – 58 pkt. Łodzianie wyprzedzili Jagiellonię Białystok, Śląsk Wrocław oraz Zagłębie Lubin i wrócili do ekstraklasy. 11 sierpnia 2006 roku obejrzeliśmy na starym stadionie przy al. Piłsudskiego znów prawdziwe derby Łodzi na najwyższym szczeblu, w których Widzew pokonał ŁKS 2:1. Postarajcie się o bis, a piłkarska Łódź będzie wam wdzięczna.

Bogusław Kukuć