REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Aż 14 klubów I ligi walczy o powrót do ekstraklasy
 
Piątek, 30. lipca 2021, godz. 08:36

W piątkowe popołudnie, 30 lipca, piłkarze Fortuna I ligi rozpoczynają sezon 2021/22. To trzecie z rzędu rozgrywki, w których zachowane zostały te same zasady awansu do PKO Ekstraklasy. Po sezonie zasadniczym bezpośrednio wchodzą mistrz i wicemistrz tego szczebla, a trzecim awansującym jest zwycięzca baraży drużyn, które zajmą lokaty 3-6.

Podkreślić należy, że ten ściągnięty od Anglików wariant znakomicie się przyjął i uatrakcyjnił rywalizację. Mniej jest meczów „o pietruszkę”. Miniony sezon potwierdził, że warto grać do końca, bo zarówno z pierwszej, jak z drugiej ligi, awansowały drużyny, które zajęły szóste miejsca. Teraz może być nawet ciekawiej, bo czołowa dziesiątka będzie grać o ekstraklasę, pozostałe zespoły o uniknięcie spadku (zdegradowane zostaną trzy zespoły, a nie jedna, jak tej wiosny).
REKLAMA

 
Odpowiedź na pytania o faworyta ułatwia fakt, że tradycją rywalizacji pierwszoligowców stały się powroty po latach do ekstraklasy. Tak było w minionym sezonie, gdy weszły:  Radomiak (po 36 latach), Bruk Bet Nieciecza (spadł z ekstraklasy w 2018 roku) oraz Górnik Łęczna (po 4 latach nieobecności wśród najlepszych polskich klubów). Przed rokiem awansowały: Stal Mielec (zdegradowana z ekstraklasy w 1996 roku), Podbeskidzie Bielsko-Biała (grało na najwyższym szczeblu ostatnio w sezonie 2015/16) oraz Warta Poznań (spadkowicz z ekstraklasy w 1995 roku). Dwa lata temu awansowały: Raków Częstochowa (żegnał się z ekstraklasą na widzewskim stadionie w 1998 roku) oraz ŁKS (poprzednio grał na najwyższym szczeblu w sezonie 2011/12). Innymi słowy: jak ktoś mówi, że głównym celem rozgrywek I ligi jest powrót, a nie awans do ekstraklasy, to nie popełnia wielkiego błędu.

Zapewne podobnie będzie w rozpoczynającym się sezonie I ligi.  Teraz aż 14 klubów ma sobą przeszłość w ekstraklasie, w tym Widzew i ŁKS byli mistrzami kraju. Zatem faworytów należy szukać w tym licznym gronie. Tylko czwórka rywali łodzian nigdy nie grała w piłkarskiej ekstraklasie (Chrobry Głogów, Puszcza Niepołomice, Resovia i beniaminek Skra Częstochowa).

Warto jednak zauważyć, że sztuka szybkiego powrotu do ekstraklasy nie jest łatwa dla spadkowiczów. W minionych rozgrywkach takie szanse miały ŁKS i Arka, bo Korona już jesienią zawodziła. A jednak cała wymieniona trójka dała się wyprzedzić nawet beniaminkowi z Łęcznej. Ostatnim klubem, który wrócił do grona najlepszych już po jednym sezonie pierwszoligowym, był Górnik Zabrze, który zajął drugą lokatę w pierwszej lidze za Sandecją Nowy Sącz w rozgrywkach 2016/17. Pewnie sympatycy tegorocznego spadkowicza Podbeskidzia liczą, że drużynie z Bielska-Białej uda się skopiować tamten wyczyn zabrzan. To właśnie czerwcowy mecz z Podbeskidziem w Łodzi będzie kończył najbliższy sezon Widzewa.

W rywalizacji o czołowe lokaty na zapleczu ekstraklasy warto zwrócić uwagę na inną ciekawostkę. Otóż mistrzem I ligi 2021 został Radomiak, który w poprzednim sezonie przegrał finał baraży z Wartą Poznań. Z drugiej lokaty awansował Bruk Bet, a klub z Niecieczy także uczestniczył w barażach przed rokiem. Innymi słowy; trzeba teraz uważać zwłaszcza na grających baraże w czerwcu (czyli ŁKS, Arkę i GKS Tychy).

Wręcz nie wypada kończyć tej wyliczanki faworytów bez przypomnienia, że najbardziej utytułowanym Fortuna I ligi jest teraz Widzew, czterokrotny mistrz kraju. Do tego klub z Piłsudskiego od 1975 roku nigdy nie grał dłużej niż dwa sezony z rzędu na jednym szczeblu rozgrywek (z wyjątkiem ekstraklasy), co omówiłem we wtorek w portalu Widzewiak.pl. Zajęcie przez ekipę RTS dopiero dziewiątej lokaty dało asumpt do radykalnych zmian w tym zasłużonym dla polskiego futbolu klubie.

Czego należy się spodziewać się po widzewskiej rewolucji kadrowej? Przede wszystkim lepszego startu, gdyż poprzedni sezon zaczęto od trzech z rzędu porażek. Tysiące wiernych kibiców liczy na szybkie zajęcie lokaty w czołowej szóstce, co w minionym sezonie okazało się nie do zrealizowania w całych rozgrywkach. Oczekiwana jest poprawa skuteczności, bo przecież strzelenie tylko 30 goli w poprzednim sezonie było nie tylko najgorszym wynikiem od czasów reaktywacji klubu, ale powodem do wstydu, podobnie jak rozegranie aż 14 spotkań bez zdobytej bramki.

Nowy trener Janusz Niedźwiedź zapowiada zmianę stylu gry na bardziej ofensywną i przywrócenie „widzewskiego charakteru”, za czym tęsknią rzesze fanów. Powinno to procentować zwiększeniem przede wszystkim zwiększeniem liczby rywali, z którymi Widzew zdobędzie komplet 6 punktów w dwumeczu. W poprzedniej batalii pierwszoligowej były zaledwie dwie takie drużyny: Stomil oraz GKS Jastrzębie (z tymi drugimi grano dwukrotnie przy al. Piłsudskiego).

Postępu w taktyce, płynności i widowiskowości gry ekipy RTS nie ułatwia fakt, że wielu z piłkarzy obecnej ekipy nie zaliczyło latem w całości choćby jednego sparingu. Ta uwaga dotyczy nie tylko pozyskanych latem piłkarzy, ale także wielu widzewiaków z poprzedniego sezonu, w tym rekonwalescentów. Dlatego tę okoliczność uważam za istotną. Licząc, że sympatycy RTS też początkowo będą bardziej wyrozumiali. Jednak, mimo tych trudności, oczekujemy zwycięstwa Widzewa, który w niedzielnej premierze podejmuje w Łodzi Sandecję Nowy Sącz.

Bogusław Kukuć