REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Marcin Broniszewski trenerem Widzewa
 
Wtorek, 13. kwietnia 2021, godz. 17:22

We wtorek, 13 kwietnia, po raz ostatni Enkeleid Dobi poprowadził trening piłkarzy Widzewa. Na stanowisku trenera zastąpi go dotychczasowy asystent Marcin Broniszewski. Formalnie do końca tego sezonu, ale nie można wykluczyć, że ta umowa się wydłuży. Wiele będzie zależało od rezultatów, jakie osiągnie ekipa RTS pod jego wodzą. W tej roli zadebiutuje w sobotnim meczu w Nowym Sączu z tamtejszą Sandecją.

Dobi pracował w widzewskim klubie od 30 lipca 2020 roku. Dla byłego szkoleniowca Górnika Polkowice była to pierwsza praca w tej roli na zapleczu ekstraklasy. Już początek nie wróżył nic dobrego, bo po trzech kolejkach łódzki beniaminek miał zero punktów (po porażkach 1:4 z Radomiakiem, 0:3 z Chrobrym Głogów i przegranej w roli gospodarza z ŁKS 0:2). Ten falstart był sygnałem ostrzegawczym. Cała runda jesienna była pełna wpadek i ekipa RTS zimowała na trzynastym miejscu (z aż 6 porażkami).
REKLAMA


Oczywiście można było znaleźć usprawiedliwienia tej niemocy (np. zarażenia koronawirusem, zakłócony terminarz rozgrywek, brak kibiców), ale te nieszczęścia dotykały nie tylko klub z al. Piłsudskiego. Zarządzający klubem okazali się  wyrozumiali i nie zwolnili szkoleniowca, choć krytyka Dobiego ze strony kibiców, mediów narastała z każdym tygodniem. Nie bez znaczenia był fakt, że klub utrzymywać musi do końca tego sezonu jego poprzednika Marcina Kaczmarka, co miało wpływ na pogarszający się stan budżetu RTS.

Wydawało się, że cierpliwość sterników klubowych po dymisji prezes Martyny Pajączek, która miała istotny wpływ na wybór albańskiego trenera, przyniesie efekty. Dwa zaległe mecze i początek rundy rewanżowej zniwelowały niemal w całości straty do tzw. strefy barażowej. Ten udany początek wiosny też był stresujący i było kilka wpadek, ale nadzieje na włączenie się do gry o ekstraklasę ożyły.

Wtedy okazało się, że Dobi nie radzi sobie z presją. Jego zachowanie podczas meczów i wypowiedzi dla mediów były kuriozalne. Nie ma co szukać przyczyn tylko w kłopotach językowych obcokrajowca (te były nawet czasem sympatyczne), a raczej w ocenie tego czego byliśmy świadkami oraz błędach taktycznych czy personalnych (choćby oddanie wypożyczenie do Puszczy wychowanka klubu Marcina Pięczka bez dania szansy debiutu w I lidze). Wyświechtane określenie „trener traci szatnię” zaczęło dokuczać widzewiakom i trudno nie widzieć wpływu coraz bardziej nerwowej atmosfery na poczynania piłkarzy.

Czara goryczy przelała się w Sosnowcu, gdzie grające w mocno rezerwowym składzie, wtedy ostatnie w tabeli, Zagłębie ograło łodzian aż 3:0. W minionej kolejce bezbramkowy mecz przy Piłsudskiego z Puszczą oznaczał, że z tym trenerem Widzew będzie już tylko dostarczycielem punktów. W tym znaczeniu Dobi postawił Widzew pod ścianą, a nie odwrotnie. Miejmy nadzieję, że decyzja o zmianie szkoleniowca na 10 kolejek przed końcem sezonu zasadniczego przynajmniej przerwie proces rozmieniania na drobne prestiżu zasłużonego klubu.
 
Dodajmy, że decyzja Widzewa nie jest jakimś ewenementem w ostatnim czasie. Przecież od wtorku tylko 8 z 18 klubów Fortuna I ligi gra pod wodzą tych samych szkoleniowców, którzy zaczynali sezon. Zmieniono trenerów nie tylko w zespołach broniących się przed spadkiem, ale także w drużynach wszystkich spadkowiczów z ekstraklasy, które zachowały szanse powrotu. Roszady najbardziej sprawdziły się w Sandecji (jedynym klubie, który nie przegrał wiosną). Ale nie żałują ryzykownych  posunięć w Koronie, Odrze, Stomilu, Jastrzębiu, których nowi szkoleniowcy nie przegrali żadnego spotkania. Także beniaminek z Rzeszowa, pod wodzą Radosława Mroczkowskiego, zrobił się postrachem pierwszoligowców i zapewne uniknie degradacji.

Urodzony 29 sierpnia 1979 roku Marcin Broniszewski jest synem Mieczysława Broniszewskiego, też trenera. Atutem nowego szkoleniowca RTS jest to, że zna świetnie obecnych zawodników i specyfikę pracy w widzewskich realiach. Określenie „nowego” jest zresztą błędne, bo przecież jeszcze w trzecioligowym sezonie 2017/18 był prawą ręką Franciszka Smudy, którego często zastępował, i pracował do końca rozgrywek razem z Mroczkowskim.

Zdobywał doświadczenie u boku Smudy także w Zagłębiu Lubin, Wiśle Kraków, niemieckim Regensburgu czy Łęcznej, gdzie zastąpił odchodzącego szkoleniowca i rozstał się z drugoligowym wówczas klubem z Lubelszyzny wygraną 5:2 z Radomiakiem. Nie jest mu obcy warsztat tak znanych trenerów jak Jan Urban, Dariusz Wdowczyk, Tadeusz Pawłowski czy Pavel Hapal, bo był ich w sztabach szkoleniowych.

Liczymy, że sobotni mecz z Sandecją w Nowym Sączu będzie udanym debiutem Marcina Broniszewskiego w roli pierwszego trenera Widzewa i początkiem finiszu, który zakończy się powrotem po 6 latach zasłużonego klubu do ekstraklasy.

Bogusław Kukuć