REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Nie tylko Widzew słabo finiszuje w Fortuna I lidze
 
Niedziela, 11. kwietnia 2021, godz. 15:00

Ostatnio w wiosennej rywalizacji zaplecza ekstraklasy w każdej kolejce PZPN odwołuje jeden mecz z powodu pandemii. Tym razem nie odbył się hit minionego weekendu w Radomiu, gdzie w sobotę Radomiak miał podejmować lidera z Niecieczy. O przełożenie spotkania wnioskował Bruk Bet. Drużyna trenera Mariusza Lewandowskiego ma już zaległe trzy mecze.

W 24.kolejce padło wiele ciekawych rezultatów potwierdzających wyrównanie poziomów poszczególnych drużyn. Czołowa ósemka pretendentów do bezpośredniego awansu oraz baraży wygrywa rzadko i ma problemy znacznie większe niż jesienią.
REKLAMA


Nie potrafi wykorzystać kryzysu „potentatów” Widzew, który odrobił już znaczne straty z pierwszej rundy. Jednak po pierwszej wiosennej przegranej aż 0:3 w Sosnowcu z Zagłębiem oraz piątkowym remisie 0:0 w Łodzi z Puszczą Niepołomice łodzianie zaprzepaścili okazję awansu miejsce barażowej już w tej fazie rozgrywek.

Niestety. Styl  tych wpadek nie rokuje nadziei, że walka o czołowe lokaty się powiedzie. Trudno liczyć na cud, skoro w zasadzie tylko nie można mieć pretensji tylko do jednego zawodnika Jakuba Wrąbla, wypożyczonego zimą z Wisły Płock. To głównie nowemu bramkarzowi klub z al. Piłsudskiego zawdzięcza eksponowaną pozycję wśród klubów nie tracących goli. Z „zerem z tyłu” najwięcej spotkań rozegrał Radomiak – 12, a Bruk Bet i Widzew mają po 11 takich występów.

W miniony weekend po raz trzeci w tym sezonie obydwa łódzkie kluby nie zdołały strzelić gola. Tak było w dziesiątej kolejce (Widzew – GKS Bełchatów 0:0, Radomiak – ŁKS 1:0) oraz już w tym roku w przełożonych spotkaniach siedemnastej kolejki (Odra Opole – Widzew 0:0, ŁKS – GKS Tychy 0:3). Teraz Widzew zaliczył wspomniany bezbramkowy remis z Puszczą, a ŁKS uległ w Rzeszowie Resovii 0:1.

Rzeszowski beniaminek pod wodzą trenera Radosława Mroczkowskiego wiosną staje się postrachem rywali, bo przecież nie tak dawno odprawił z kwitkiem nie tylko z Puszczę (2:1), ale także lidera z Niecieczy (3:1). Jest ciekawe, że o wygranej broniących się przed spadkiem gospodarzy zadecydował gol głową w 57 min Jakuba Wróbla, który zaliczył 14 spotkań w ŁKS w ekstraklasie. Jesienią grał w Stali Mielec, a zimą został piłkarzem Resovii. W sporcie tak bywa, że zawodnik „mści się” na byłym klubie i pokazuje, co jest wart.

Dramatyczny był mecz w Bełchatowie, gdzie liczono, że pod wodzą nowego prezesa Jana Grzesika i przy wsparciu miasta 300 tysiącami złotych, uda się zakończyć złą passę. Gospodarze jednak nie wygrali dwunastego meczu z rzędu, ulegając Stomilowi 2:3. Przy Sportowej do przerwy prowadzili olsztynianie 2:0 po golach Koki Hinokio i wypożyczonego z Cracovii 18-latka Jakuba Misiorskiego. Kiedy Łotysz Valerijs Sabala strzelił w 47 min kontaktowego gola, a Damian Hilbrycht wyrównał z karnego w 65 min wydawało się, że GKS może wygrać. Tymczasem w 83 min Holender Sam van Huffel zdobył bramkę dla gości i GKS jest nadal ostatni. W tym roku Stomil wygrał na boiskach rywali drugi mecz (wcześniej w Opolu 2:1), a w stolicy Warmii wyłącznie przegrywa!

W Jastrzębiu tamtejszy GKS, pod wodzą nowego trenera Łukasza Włodarka  (brata bliźniaka Tomasza, ze sztabu szkoleniowego RTS), długo prowadził z Łęczną po golu Daniela Szczepana w 21 min. 18 minut przed końcem Bartosz Śpiączka wyrównał i skończyło się remisem, który …. umocnił gości na pozycji wicelidera. 

Inny zespół czołówki GKS Tychy też zawiódł w Kielcach, gdzie uległ zasłużenie Koronie 0:1. Goście oddali inicjatywę i grali wyraźnie na remis. Kiedy stracili gola 52 min po widowiskowej akcji Łukasza Łukowskiego, próbowali ratować punkt, ale się nie udało i po raz drugi w tym sezonie spadkowicze z ekstraklasy ograli ich 1:0. To może kosztować tyszan bezpośredni awans. Czyni też bohatera z p.o. trenera kielczan Kamila Kieresia. Korona, pod wodzą byłego piłkarza m.in. Widzewa, zdobyła w 4 meczach 10 punktów bez straty gola i wraca do gry o baraże.

Rewelacją wiosny jest jednak niepokonana w tym roku Sandecja, która ostatnio przegrała 14 listopada (w Kielcach 0:1). Drużyna trenera Dariusza Dudka pokonała u siebie Zagłębie Sosnowiec 2:1 (Rubio 21, Dawid Blanik 70 –Dawid Pietrzkiewicz 60 min, samobójczy gol bramkarza). W Nowym Sączu zagra w najbliższą sobotę o godz. 17 Widzew.

Gospodarze będą osłabieni brakiem odsuniętych za 4 żółte kartki Adama Danka i Damiana Chmiela. Zwłaszcza brak tego drugiego jest istotny dla łodzian. Przypomnę, że ten 33-letni „kat Widzewa” sprzed lat strzelił w 104 meczach dla Podbeskidzia 17 goli. Między innymi Widzewowi w obu meczach sezonu 2012/13 w Bielsku Białej ( 2:2) i w Łodzi (porażka łodzian 1:2) oraz w 2014 roku w spotkaniu wygranym przez Podbeskidzie 3:0. Dla zapracowanego trenera Enkeleida Dobiego to chyba cenna informacja. Tym bardziej, że Chmiel potrafił w dwudziestej kolejce strzelić GKS Tychy obydwa gole tyszanom w meczu wygranym 2:1 przez Sandecję. 

W obu niedzielnych meczach padły remisy. Bardziej zaskakujący w Gdyni, gdzie Arka nawet  przegrywała długo z Odrą po golu Jakuba Szreka w 18 minucie. Dopiero na 4 minuty przed końcem wyrównał Adam Danch. Nie był to wielki wyczyn, skoro od 55 minuty goście grali w osłabieniu po wykluczeniu za drugą żółtą kartkę Mateusza Wypycha. Czyżby awans gdynian do finału Pucharu Polski po środowym meczu z Piastem kosztował tak dużo sił. Inna sprawa, że opolanie pod wodzą nowego trenera Piotra Plewni jeszcze nie przegrali i odnotowali czwarty z rzędu remis 1:1.

W Głogowie Chrobry zremisował z Miedzią 0:0. Legniczanie przeważali, ale nie zdołali strzelić gola, choć okazje mieli wyśminitą. W 41minucie za faul Kaczmarka na Tupaju sędzia podyktował karnego. Wicekról strzelców (11 bramek) Kamil Zapolnik strzelił czytelnie w ręce bramkarza Rafała Leszczyńskiego. W tym sezonie była to trzecia jedenastka zmarnowana przez tego legnickiego napastnika.

Bogusław Kukuć