REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Bogusław Kukuć ocenia po remisie z Puszczą w Łodzi
 
Sobota, 10. kwietnia 2021, godz. 14:52

Miały być przeprosiny za pierwszą tegoroczną porażkę w fatalnym stylu w Sosnowcu i zepsute Święta Wielkanocne kibiców Widzewa. Nie było. Zapowiadano udany rewanż za przegraną 0:1 w Niepołomicach. Nie było. Mieliśmy oglądać kolejną, tym razem udaną, próbę wskoczenie do czołowej szóstki tabeli. Nie było. Miało być ciekawie. Nie było.

A co jest ? Jest już dziewiąty mecz pierwszoligowy bez zdobytego gola przez łódzkiego beniaminka. Poziom dwóch z rzędu występów ekipy RTS jest taki, że nasuwa skojarzenia ze spotkaniami z Byczyny, kiedy Widzew był degradowany z zaplecza ekstraklasy w 2015 roku. Wiosna 2018, pod wodzą Franciszka Smudy, była pełna wpadek. Wiosna 2019 trenera Jacka Paszulewicza była żenująca. Wiosna 2020 z trenerem Marcinem Kaczmarkiem, dzięki słabości głównych konkurentów miała szczęśliwy finał, ale była wyjątkowo stresująca. Wiosna 2021 Enkeleida Dobiego miała być lepsza niż zmarnowana jesień. A widzewskie tegoroczne zmagania zaczęły się przecież interesująco i do tego rywale stwarzali szanse na przełom utytułowanego klubu. Po bezbramkowym meczu z Puszczą w Łodzi limit nieszczęść łodzian jest już wyczerpany.
REKLAMA


Jakub Wrąbel - 5. Rzadko się zdarza, żeby w tak słabym, wręcz nudnym meczu, ktoś dostał najwyższą notę. A jednak. Już myślałem, że muszę skorzystać ze sprawdzonej metody i po remisie nagrodzić „trójką” bramkarza, który nie miał pracy. Tymczasem w końcówce i doliczonym czasie Jakub uratował drużynę od kompletnego blamażu, wywalczył punkt kilkoma świetnymi interwencjami. Nie jest zatem przypadkiem, że w dziewiątym występie w RTS zachował czyste konto po raz szósty. Nie chodzi tylko o sparowanie strzałów Rakoczego. Pamiętacie interwencję Wrąbla w 37 minucie i szybki wyrzut ręką za połowę pod nos Kuna? Jest wreszcie zawodnik, który potrafi nawiązać do wspaniałej tradycji widzewskich bramkarzy.
 
Łukasz Kosakiewicz - 2. Pauzował w trzech meczach i powrócił do gry. Kilka dośrodkowań było nawet niezłych i także dzięki niemu prawa strona łodzian była aktywniejsza.
 
Krystian Nowak - 2. Jeszcze nie doszedł do pełni formy po absencji w trzech spotkaniach, kiedy leczył uraz. Na szczęście zespół nie stracił gola mimo słabej końcówki. Nadal ma prawo mówić, że w tym roku jeszcze nie przegrał meczu.
   
Daniel Tanżyna - 3. Znów ten stoper był najpewniejszy i najbardziej zdecydowany z obrońców. Choć najdalej wysunięty z gości Łukasz Spławski był wyższy od Daniela, to jednak łodzianin wygrywał z nim pojedynki główkowe i sprawił, że napastnika rywali zmieniono.
 
Patryk Stępiński - 2. W piątek grał na obu krańcach defensywy, co by oznaczało wszechstronność tego obrońcy. Jednak nawet przed laty widziałem sporo lepszych meczów Patryka.

Mateusz Michalski - 2. Jeśli w tym marnym spotkaniu o którymś z piłkarzy gospodarzy można mówić, że „szukał gry”, to był nim Mateusz. Szybkości może nie stracił. Dokładność niestety tak. Wielu może zaskoczyć informacja, że to pierwszy pełny mecz Michalskiego w tym roku.   

Bartłomiej Poczobut – 1. Chwalony po lutowo-marcowych spotkaniach. Dwa występy kwietniowe znacznie poniżej oczekiwań.
 
Mateusz Możdżeń - 1. Gdyby na koniec sezonu ktoś robił zrobił konkurs na największe rozczarowanie w Widzewie, to zapewne mógłby go wygrać. Głosowaliby na Mateusza zwłaszcza pamiętający występy tego byłego mistrza Polski w meczach ekstraklasy i europejskich pucharach.
 
Dominik Kun - 1. Trzeci raz w tym roku rozpoczął mecz w wyjściowej jedenastce. Zmieniony został najwcześniej, bo po godzinie. Słusznie, bo nie zademonstrował żadnej ciekawszej akcji.
  
Piotr Samiec-Talar – 3. Dopiero po raz drugi od wypożyczenia ze Śląska wystąpił w wyjściowym składzie RTS. Nastolatek był aktywny, widoczny, starał się to docenić. Nie bał się indywidualnych, nieszablonowych akcji. Gdyby w 79 minucie po podaniu Michalskiego strzelał prawą nogą, a nie lewą, to zapewne padłby gol. I zmienił radykalnie nastroje w łódzkiej ekipie, a piątką za mecz byłby nagrodzony nie tylko Wrąbel.   

Marcin Robak - 2. Najskuteczniejszy strzelec gospodarzy strzelał najczęściej. W większości były niecelne i oddane głową. Był pilnowany uważnie z asekuracją drugiego stopera. Z kapitanów obu drużyn zadowolony był tylko Michał Czarny, grający w białym stroju.
 
Michael Ameyaw - 1. Po gwałtownej obniżce formy w meczu w Sosnowcu teraz był rezerwowym. Gdy wszedł na boisko lewe skrzydło łodzian nadal nie istniało. Wielu traktuje regres utalentowanego młodzieżowca jako efekt rozmów w sprawie przedłużenia kontraktu. A raczej jako brak efektu.
       
Patryk Mucha - 1. Powinien pamiętać, że w tym sezonie jest podstawowym zawodnikiem drugiej linii klubu z Piłsudskiego. Czasem zaczyna od początku, czasem wchodzi z ławki. Ale gra zawsze. Zwykle lepiej niż w piątek.

Kacper Gach  -  1. Miał to być tzw. „mecz na przełamanie”. To określenie dotyczy wypożyczonego zwłaszcza wypożyczonego z Podbeskidzia obrońcy, który w meczu z Zagłębiem był głównym sprawcą nieszczęścia. Z Puszczą po raz pierwszy podczas występów w łódzkim klubie był dublerem. Niestety. Tak samo słabym i mało widocznym, jak pozostali zmiennicy RTS.
 
Marek Hanousek  -  niesklasyfikowany. Grał zbyt krótko. Czech nie uratował gospodarzy przed groźnymi atakami gości spod Krakowa w ostatnim minutach meczu.

Paweł Tomczyk -  niesklasyfikowany. Grał zbyt krótko. Choć jest w siódemce widzewiaków, którzy wystąpili we wszystkich dziewięciu tegorocznych meczach.

Bogusław Kukuć