REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Bogusław Kukuć ocenia po porażce w Sosnowcu
 
Poniedziałek, 5. kwietnia 2021, godz. 10:59

Jest wiele powodów by wyjątkowo zgodnie nazywać pierwszą tegoroczną ligową przegraną Widzewa kompromitacją. I to nie w pierwszej wersji znaczenia tego słowa, czyli „podważenia autorytetu”. Trzybramkowa porażka ekipy RTS w Wielką Sobotę to raczej: „blamaż”, „ośmieszenie” czy „zbłaźnienie”. Dlaczego?

Otóż z rywalami tzw. strefy spadkowej Widzew może nie błyszczał, ale w tym sezonie nie tracił bramek. Ze Stomilem najbardziej utytułowany klub zaplecza ekstraklasy wygrał 2:0 i 1:0, z GKS Jastrzębie 1:0 i 2:0, z Resovia jesienią 2:0, z GKS Bełchatów łodzianie przy al. Piłsudskiego zagrali żenująco słabo, lecz gola nie stracili, remisując 0:0.  I oto z zamykającym stawkę pierwszoligowców po 22. kolejce Zagłębie strzeliło pretendentom do baraży aż 4 gole (1:1 w Łodzi i 3:0 w Sosnowcu). Różnica jest porażająca. W meczu z tym słabeuszem defensywa łodzian nie istniała.
REKLAMA


Na Stadionie Ludowym Widzew brutalnie przypomniał „ludowi RTS” , że w tym sezonie jest tylko beniaminkiem, który rozegrał już ósme spotkanie, w którym nie potrafił zdobyć choćby honorowego gola. Jak to się ma do zapowiedzi Enkeleida Dobiego, który obejmując stanowisko trenera RTS miał uczynić z legendarnego klubu ofensywny zespół, grający w każdym meczu o zwycięstwo? W Sosnowcu nie było ofensywnych działań gości poważniej zagrażających nawet 19-letniemu Szymonowi Frankowskiemu. To bramkarz pozyskany zimą z GKS Katowice (w poprzednim sezonie 3 mecze drugoligowe), a w obecnych rozgrywkach Fortuna I ligi grający drugie spotkanie w zespole, który jako pierwszy pokonał w tym roku ekipę RTS.

Zdaniem niektórych internautów nie powinno się oceniać pokonanych po meczu, w którym nie istniała żadna formacja gości. Myślę jednak, że ponieważ zobowiązałem się do pracy w „Widzewiaku”, to powinienem wywiązywać się z obowiązków nawet jeśli tzw. w trudnych chwilach zdrowy rozsądek cierpi. Choćby dlatego, że skala indywidualnych ocen 1-5 nie przewiduje minusowych punktów, a po meczu po minionej kolejce byłyby one bardzo potrzebne. Zawsze można wydłubać akcenty optymistyczne. Dla przykładu to, że jak zwykle nie muszę oceniać trenera RTS.

Jakub Wrąbel - 2. Rzadko się zdarza, by najwyższą oceną indywidualną za mecz ligowy była „dwójka”. Uchronił zespół od wyższej porażki, a do tego w kilku trudnych sytuacjach miał szczęście np. przy bezbramkowym wyniku piłka uderzyła w słupek po strzale Portugalczyka Gregorio. Po 386 minutach bez straty gola wypożyczony z Wisły Płock bramkarz został pokonany przez Holendra Quentina Seedorfa. Ale mimo tego realizacja transferu definitywnego do RTS jest pilna. Podobnie potrzebna jak występy Jakuba w wyjściowym składzie. Po kontuzji Przemysława Kity, to jedyny widzewiak, który gra od początku w każdym meczu wiosny.
 
Patryk Stępiński - 2. Z widzewskich obrońców popełnił najmniej błędów. Z rejonów jego działań nie padł żaden z trzech goli.
 
Michał Grudniewski - 1. Tym razem współpraca w obronie stoperów RTS była fatalna. Sprawiali wrażenie jakby grali ze sobą po raz pierwszy. Zwłaszcza ostatnia bramka ośmieszyła środek defensywy gości. Przecież Portugalczyk Joao Oliveira strzelił temu duetowi gole zarówno w Łodzi w 61 minucie, jak i w Sosnowcu w 57 minucie. Ostrzegałem przed tym w zapowiedzi, ale to nie pierwszy raz jest „wołaniem na puszczy”        
   
Daniel Tanżyna - 1. W trzech zwycięskich meczach z rzędu bez straty gola stoper Widzew znaczący udział i wiosną środek obrony prezentował się solidnie w pierwszoligowym otoczeniu. Tym bardziej z tym kontrastuje nieporadność w meczu z Zagłębiem. Doświadczony obrońca starał się zrehabilitować akcjami w ataku i nawet Frankowski obronił jego strzał w 54 minucie.
 
Kacper Gach - 1. To był siódmy występ wypożyczonego z Podbeskidzia lewonożnego obrońcy. Początki w łódzkim klubie miał trudne (kartki, zmiana w 65 minucie w meczu przy Alei Unii w 65 minucie). Ale z czasem grał coraz lepiej. Dlatego wpadka w Sosnowcu tak boli, bo przecież po rażących błędach Kacpra padły dwa gole. Chyba powinien być zmieniony na Bechta już po pierwszej wpadce. Może Filip dałby tak dobrą zmianę jak w Legnicy, gdy dubler strzelił gola.

Mateusz Michalski - 2. Najbardziej ruchliwy, szukający gry, a z pewnością najbardziej widoczny zawodnik gości w tym słabiutkim spotkaniu. 

Patryk Mucha – 1. Bohater łódzkiego meczu z Zagłębiem (gdy strzelił wyrównującego gola dla zespołu RTS, grającego od 14 minuty w dziesiątkę) w rewanżu był zupełnie niewidoczny i zmiana pod godzinie gry była zrozumiała.
  
Bartłomiej Poczobut - 1. Najsłabszy występ w bardzo udanej dla Bartka wiośnie 2021. Słusznie zmieniony.

Michael Ameyaw - 1. Sprawiał wrażenie jakby myślał o innych sprawach niż sobotni mecz z Zagłębiem. W serialu siedmiu spotkań, w których Widzew niemal w całości odrobił jesienne wpadki, Michael miał duży udział. Także bramkowy. Miewał nietuzinkowe pomysły, ale wtedy w większości finalizował je akcjami groźnymi dla rywali. Tym razem utalentowany młodzieżowiec RTS wprowadzał chaos, a nieliczne szanse gości marnował. Choćby okazja na kontaktowego gola przy strzale w 43 minucie.
  
Paweł Tomczyk – 1. Wydłuża się niepokojąco lista słabych występów napastnika, który podczas zimowych sparingów i początkowych wiosennych występów RTS miał prawo być nazywanym „wielką nadzieją czerwono-biało-czerwonych”. Dostaje szanse w każdym z tegorocznych meczów. Tym razem zaczynał mecz razem z Robakiem w przodzie i wypadło to marnie. To był piąty występ w wyjściowej jedenastce, ale pierwszy, gdy był zmieniony jeszcze przed przerwą.   

Marcin Robak - 1. Miał zakłócone zimowe przygotowania i tej wiosny nie jest bramkostrzelny (jeden gol z karnego w meczu w zwycięskim meczu z Chrobrym). Nadal pozostaje najskuteczniejszym strzelcem RTS. Jako kapitan zespołu potrafił mobilizować kolegów w trudnych momentach tegorocznych spotkań. Do meczu w Sosnowcu, kiedy żółto-czarni zawiedli na całej linii. Jeżeli zespół punktuje, to splendor spływa także kapitana. Jeżeli nie podejmuje nawet walki, to z kolei współwinnym jest kapitan. Taki jest los piłkarzy z opaską.

Dominik Kun  - 1. W Sosnowcu zagrała szesnastka zawodników gości. Pierwszym z dublerów był Dominik, który nie może narzekać, że grał znów minutówki. Przez prawie godzinę można zademonstrować co się potrafi. Zwłaszcza gdy grało się we wszystkich 23 meczach pierwszoligowych Widzewa. Stres „nowości” dawno minął. Na efekty nadal czekamy.
    
Mateusz Możdżeń - 1. O ile były widzewiak Łukasz Turzyniecki wywalczył mocną pozycję w Zagłębiu i może być zadowolony z wyniku dwumeczu z byłymi kolegami z Łodzi, o tyle dla Mateusza obydwa spotkania z drużyną, w której występował wcześniej, są rozczarowaniem. Nie jedynym zresztą.

Piotr Samiec-Talar - 1. Początek tego zmiennika w sobotnim meczu był nawet udany. Ale w upływem minut ten młodzieżowiec, wypożyczony ze Śląska, był coraz mniej widoczny.

Marek Hanousek  -  1. Tym razem grał ostatnie pół godziny. Widocznie trener oczekiwał rehabilitacji na kartkową wpadkę z Jastrzębiem. Główkował w 75. min. po dośrodkowaniu Michalskiego. To pierwsza przegrana Czecha w widzewskim klubie. Niech ten doświadczony pomocnik postara się, by była ostatnią w tym sezonie.

Merveille Fundambu -  niesklasyfikowany. Grał zbyt krótko. To dwudziesty pierwszy piłkarz, który zagrał w tym roku w ligowym meczu RTS. Wcześniejszy brak w kadrze meczowej był spowodowany odrobieniem zaległości treningowych po zarażeniu koronawirusem.

Bogusław Kukuć