REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Z takim finiszem Widzew nie może marzyć o grze w barażach
 
Niedziela, 4. kwietnia 2021, godz. 11:18

Komentując poprzednią kolejkę akcentowałem fakt, że kwietniowe mecze zaczynają tzw. długi finisz, który zadecyduje o awansie do ekstraklasy. Pierwsza faza tegorocznej rywalizacji Fortuna I ligi zamazała bowiem różnice punktowe i nie ma już tak zdecydowanych faworytów jak podczas batalii jesiennej.

Kolejka wielkanocna (bez przełożonego przez PZPN na 14 kwietnia meczu Bruk Bet – Korona) przyniosła porażki 6 drużynom, które nie potrafiły nawet strzelić gola. Wśród tych nieudaczników znalazł się dość niespodziewanie Widzew.
REKLAMA


Dla ekipy RTS trzybramkowa wpadka w Sosnowcu jest pierwszą przegraną tej wiosny. Do tego porażka z drużyną broniąca się przed spadkiem, z którą łódzki beniaminek ma bilans punktowy dwumeczu 1-4, co nie przystoi zespołom liczącym na baraże. O ile jesienny remis 1:1 z Zagłębiem przy Piłsudskiego tłumaczono grą od 14 minuty w dziesiątkę i słabym dniem arbitra, o tyle po przegranym rewanżu 0:3 nie ma żadnych usprawiedliwień. Rola faworyta przerosła gości i udowodniła, że niemoc w organizacji gry oraz rażące błędy indywidualne na boiskach rywali nadal straszą licznych kibiców Widzewa.
 
Wśród przegranych w minionej kolejce w podobnej do Widzewa roli znalazły się inni pretendenci do baraży: Arka, Chrobry i Miedź. Dla gdyńskiego spadkowicza w ekstraklasy przegrana 0:1 w Tychach, po golu Wiktora Żytka,  jest trzecią tegoroczną porażką (wcześniej z Puszczą 0:4 i z Łęczną 0:2). Klub z Głogowa też poniósł trzecią porażkę w rundzie rewanżowej przegrywając w Łęcznej 0:3. Do tego pozwolił gospodarzom na odbudowanie morale po wpadkach z Koroną oraz Radomiakiem. Gole dla wicelidera strzelili: Bartosz Śpiączka, Michał Goliński i Bartłomiej Kukułowicz. Miedź umożliwiła Radomiakowi udany rewanż za jesienną porażkę 0:2 w Pruszkowie. To druga z rzędu przegrana gospodarzy w Legnicy i czwarty kolejny mecz bez zwycięstwa „miedziowych”. O wygranej Radomiaka zadecydował gol Damiana Jakubiaka w 50 minucie.

Przegrane pozostałych drużyn nie są takim zaskoczeniem. Zamykający stawkę pierwszoligowców GKS Bełchatów nie wygrał od 11 kolejek. Przy Alei Unii podjął walkę z ŁKS, ale grając od 50 minuty w dziesiątkę (po drugiej żółtej kartce usunięty z boiska został Maciej Mas) nie zdołał utrzymać bezbramkowego remisu do końca. W 87 min gola z karnego strzelił Antonio Dominguez i zapewnił pierwsze zwycięstwo w roli gospodarza nowemu trenerowi Ireneuszowi Mamrotowi. Skromne 1:0 w ostatnim sobotnim meczu pozwoliło wrócić ŁKS na trzecią lokatę.

Szokuje rozmiar piątej porażki z rzędu Stomilu w Olsztynie. Duma Warmii przegrała z Sandecją aż 0:5 (Damian Chmiel 3, Rubio 15, 32, Rafael Victor 73, 90 min). Wiosną tylko klub z Nowego Sącza, trenowany przez Dariusza Dudka, jest niepokonany. Aż wierzyć się nie chce, że jesienią Sandecja uległa u siebie Stomilowi aż 1:4. Rzadko zdarzają się tak efektowne rewanże. Inna sprawa, że w takiej dyspozycji olsztyński klub powiększa strefę spadkową.

Już tylko 2 punkty więcej od zamykających tabelę bełchatowian ma GKS Jastrzębie, który przegrał czwarty z rzędu mecz. Tym razem jako gospodarz z Puszczą 1:2 (Daniel Szczepan z karnego 12 – Jakub Bartosz 8, Michał Czarny 51 min). W zwycięskiej drużynie z Niepołomic (którą podejmuje w piątek w Łodzi Widzew) całe spotkanie rozegrał wypożyczony z RTS Marcel Pięczek.

W jedynym remisowym spotkaniu minionej kolejki w Rzeszowie Resovia zremisowała z Odrą Opole 1:1. Pierwszoplanową postacią spotkania był 33-letni Dawid Kubowicz. Ten stoper gospodarzy strzelił samobójczego gola w 39 minucie, ale uratował remis rzeszowskiemu beniaminkowi punkt zdobywając bramkę na wagę remisu w 70 minucie. Jak widać trener Radosław Mroczkowski ma w swojej drużynie niezłego „twardziela”. Są zespoły, w których nie ma wcale zawodników potrafiących odwrócić nieszczęście, zatuszować wpadkę. 

Warto zwrócić uwagę, że to była pierwsza kolejka, w której zawodnicy obydwu łódzkich klubów nie zostali ukarani kartkami, co na finiszu rozgrywek bywa utrudnieniem przed kolejnymi meczami. Inna sprawa, że nie można tym faktem cieszyć się nadmiernie. Choćby dlatego, że w pewnym sensie kartki potwierdzają pełne zaangażowanie w grę, waleczną postawę i aktywność. Tych cech z pewnością zabrakło Widzewowi w Sosnowcu.

Bogusław Kukuć