REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Bogusław Kukuć ocenia po zwycięstwie w Olsztynie
 
Wtorek, 23. marca 2021, godz. 06:49

Niedzielna wygrana 1:0 Widzewa w Olsztynie ze Stomilem była skromniutka, ale cieszy wyjątkowo. Głównie dlatego, że jakby te trzy punkty RTS zostały „wzmocnione” wpadkami innych pretendentów do ekstraklasy, z których jedynie Arka potrafiła zwyciężyć.

W komentowaniu wydarzeń na zapleczu ekstraklasy w "Widzewiaku" wskazywałem na wiele konsekwencji pierwszej wygranej w tym sezonie drużyny trenera Enkeleida Dobiego na boisku rywali. Podsuwam do przemyśleń zatem kolejną: legendarny klub zaliczył szósty z rzędu mecz bez porażki i tym samym osiągnął najdłuższy serial piłkarskiej solidności w obecnej batalii (jesienią było to 5 kolejnych spotkań bez przegranej). W niektórych tegorocznych meczach widzewiacy się męczyli, ale po każdej kolejce dopisywano im punkty. W stolicy Warmii zrobili to elegancko i byli lepsi o klasę. Nawet Jakub Wrąbel ma prawo żałować, że wokół był śnieg i nie mógł się opalać.
REKLAMA


Poprzedni komentarz do ocen po meczu z Chrobrym kończyłem stwierdzeniem: „Mam nadzieję, że we wstępie do ocen po następnej kolejce dopiszę kolejny plusik” . Teraz jest podobnie, bowiem Widzew w niedzielę podejmuje przy al. Piłsudskiego GKS Jastrzębie. Spodziewam się siódmego z rzędu meczu RTS bez porażki.

Dziewiąta wygrana jest wielce prawdopodobna, ale nie powinniśmy ubierać gospodarzy w szaty „faworyta”. W pierwszoligowej batalii nadszedł trudny czas dla pretendentów do ekstraklasy. Poziom się wyrównał i faworytów leją aż miło.

Jakub Wrąbel - 4. To już czwarty mecz wypożyczonego z Wisły Płock bramkarza bez wpuszczonego gola. Po spotkaniu z Chrobrym zaproponowałem pewien schemat ocen dla widzewskiego bramkarza, który znów nie miał wielu okazji do trudnych interwencji. Jeśli padnie remis, to dostaje „tróję”, a jeśli Widzew wygra, to otrzymuje „czwórkę”. Obyśmy do końca sezonu tak się bawili i trójek było jak najmniej.
 
Patryk Stępiński - 4. To drugi tegoroczny występ ligowy Patryka. Pierwszy po powrocie do RTS na prawej obronie, gdzie grywał w Widzewie jako zdolny nastolatek. Widać, że czteromeczowa przerwa po bolesnym stłuczeniu wystarczyła do dojścia do pełnej dyspozycji. Nie jest tak szybki jak Łukasz Kosakiewicz, ale w obronie unika błędów, lepiej się ustawia, jest bardziej zaradny i odpowiedzialny.

Michał Grudniewski - 4. Tylko patrzeć, a Michałowi uda się trudna sztuka. Wydłuży kibicowską listę ulubionych piłkarzy RTS, którzy grali wcześniej w Legii. Należeli do nich choćby Wiesław Cisek, Kazimierz Putek, Leszek Iwanicki, Radosław Michalski, Maciej Szczęsny czy Jacek Magiera (ten ostatni od poniedziałku został nowym trenerem Śląska Wrocław). Grając szósty pełny mecz w Widzewie był mocnym punktem defensywy, a do tego wyłączył z gry wypożyczonego z Wisły Płock prawie dwumetrowego Adriana Szczutowskiego, który strzelił w rudzie rewanżowej dwa gole dla Stomilu. Kiedy tego napastnika zastąpił w ostatnim kwadransie znany rutyniarz Grzegorz Kuświk, to Grudniewski pozwolił mu …. oddychać.    
   
Daniel Tanżyna - 4. Decyzja o jego występie w wyjściowym składzie zapadła tuż przed meczem, po sygnalizacji urazu Krystiana Nowaka. Kiedy koledzy zeszli do szatni, Daniel rozgrzewał się do ostatnich sekund przed pierwszym gwizdkiem. Może dlatego był bardzo skoncentrowany i w działaniach obronnych nie popełnił błędu. Trochę za szybko, bo już w 9. minucie ujrzał żółtą kartkę, ale poradził sobie z tym problemem. Kilka jego akcji ofensywnych środkiem boiska zaskoczyło gospodarzy. Szkoda, że po trzynastym kornerze nie strzelił gola. Okazja była wyborna. 
 
Kacper Gach - 4. To piąty mecz w Widzewie obrońcy pozyskanego zimą z Podbeskidzia. Drugi zwycięski, ale najlepszy w jego wykonaniu. Po meczu w Olsztynie cały blok defensywny (4 obrońców plus bramkarz) oceniłem w sumie na 20 punktów. Równo po czwórce, bo nikt nie odstawał. Pierwszy raz w tym sezonie. Tak trzymać.

Mateusz Michalski - 3. Tym razem grał od początku prawie godzinę. Był aktywny, choć Mateusz operujący po lewej stronie boiska nie jest sobą. Poza tym spodziewałem się więcej po licznych kornerach przez niego wykonywanych.

Marek Hanousek – 3. Nadal nie wie jak smakuje porażka w polskim klubie. Zapewniam go, że nie tak jak knedliczki czy czeskie piwo. Wyszedł po raz pierwszy w wyjściowej jedenastce. Potwierdził, że psuć zabawę rywalom potrafi. Z kreowaniem akcji ofensywnych jest gorzej. Ale może to kwestia braku automatyzmu i większego zgrania z nowymi kolegami.

Bartłomiej Poczobut - 4. Już kilka tegorocznych spotkań pokazało, że wskoczył na wyższą półkę piłkarzy drugiej linii. Wcześniej był kojarzony z topornym futbolem „przycinaka”, ofiarnie przerywającego akcje ofensywne przeciwnika. Teraz wzbogacił repertuar i pomaga zarówno obrońcom jak i napastnikom.

Michael Ameyaw - 5. Jak tak dalej pójdzie, to wysunie się na czoło młodzieżowców zaplecza ekstraklasy. W czołówce tej kategorii wiekowej ten łodzianin z urodzenia już jest. Nie chodzi tylko o strzelenie gola decydującego o wygranej w Olsztynie. Sposób poruszania się po boisku, odwaga w nieszablonowych akcjach ofensywnych, boiskowa współpraca z kolegami, kreatywność czyni Michaela nadzieją Widzewa. Niestety; także innych klubów. Również ekstraklasy. Utrzymanie takiego talentu będzie testem dojrzałości organizacyjnej klubu z al. Piłsudskiego.

Przemysław Kita – 4. Jedyny obok bramkarza Jakuba Wrąbla piłkarz, który w każdym z sześciu tegorocznych meczów wychodzi w wyjściowej jedenastce Widzewa. Potwierdza zasadność tej decyzji. Śladów po rocznej rekonwalescencji nie widać, boiskowy spryt i swoboda operowania piłką pozostały. W Olsztynie po jego „centrostrzale” z prawej bramkarz Stomilu odbił piłkę przed siebie, co Ameyaw wykorzystał z całą bezwzględnością. Przemek był bliski zdobycia głową gola, lecz Leszczyński sparował strzał na słupek i korner. Nie chce mi się wierzyć, że Kita skończy sezon bez zdobytej bramki. 

Marcin Robak - 4. To dopiero drugi mecz tej wiosny, który najskuteczniejszy widzewiak zaczął od początku. Gdyby nie  było wymogu opasek na przedramieniu kapitana, to i tak obserwujący mecz wiedzieliby, kto pełni tę w funkcję w ekipie RTS. Koledzy kierują do niego najwięcej podań, słuchają podpowiedzi, on sam skupia uwagę co najmniej dwóch rywali, a mimo to trudno mu odebrać piłkę. W Olsztynie kilka razy przy strzałach nie miał szczęścia, czasem się pomylił. Najbliżej zdobycia gola był w 45 min po podaniu Ameyawa, gdy bramkarz z refleksem wybił strzał głową Marcina nad poprzeczkę.

Dominik Kun - 3. Rywalizacja wśród skrajnych pomocników RTS wzrasta. To sprawia, że żaden z nich nie może być pewien występu w całym najbliższym meczu. Czasem zaczyna spotkanie, a czasem jest dublerem. Wierzę, że niedługo będę zapowiadał konfrontację braci: Dominika z Widzewa z Patrykiem z Rakowa.
   
Paweł Tomczyk - 3. Choć grał krócej niż w poprzednich meczach, to jednak był bardziej widoczny. Pomógł utrzymać prowadzenie przeszkadzając obrońcom rywali w zawiązywaniu akcji ofensywnych. W 80-tych minutach był dwukrotnie najbliżej podwyższenia wyniku. Potwierdził miano jednego z najszybszych napastników na zapleczu ekstraklasy.

Mateusz Możdżeń  -  3. W widzewskiej pomocy kandydatów do gry jest coraz więcej. Mateusz od występu z Radomiakiem już nie rozpoczyna meczów. Ze Stomilem ten mistrz Polski sprzed lat dostał 18-minutową szansę w końcówce. Zapewne również dlatego, żeby był gotowy do meczu z GKS Jastrzębie. Przecież poprzednie spotkanie z tym rywalem było jedynym meczem pierwszoligowym, w którym zadecydował o wygranej gol Możdżenia.
  
Piotr Samiec-Talar  -  niesklasyfikowany. Grał zbyt krótko. Nie był tak dynamiczny i aktywny jak Michael. W końcówce potwierdził, że nad defensywą musi pracować, bo pozwoli na kilka groźnych akcji rywalom desperacko próbującym wyrównać. Przy licznych kornerach RTS może warto wykorzystać lewe nogi Samca-Talara i Gacha?
 
Patryk Mucha -  niesklasyfikowany. Grał zbyt krótko, ale te sekundy uratowały sportowe CV tego pomocnika, który dziś ma pełne prawo twierdzić: „W swoim pierwszym sezonie na zapleczu ekstraklasy grałem we wszystkich meczach Widzewa”. Ale pełny sukces będzie dopiero wtedy, jak dopisze kolejne zdanie: „I pomogłem legendarnemu klubowi powrócić po 7 latach do ekstraklasy”.

Bogusław Kukuć