REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Widzew powinien wykorzystać słabość "pretendentów" do ekstraklasy
 
Poniedziałek, 22. marca 2021, godz. 09:47

Rezultaty ósemki drużyn, które po dwudziestej kolejce Fortuna I ligi wyprzedzały Widzew, mogą wręcz szokować nawet tych, którzy wylecieli na Zanzibar na wakacje życia.

Lider tabeli, rewelacja jesieni z Niecieczy, doznał pierwszej porażki od 25 września. I to gdzie. W Rzeszowie, gdzie broniąca się przed spadkiem Resovia pokonała Bruk Bet 3:1, choć do przerwy przegrywała po karnym lidera strzelców Romana Gergela. W drugiej połowie 8 minut wystarczyło gospodarzom do strzelenia 3 goli (Bartosz Jaroch 56, 63 i Jakub Wróbel 59 min). Wiosną drużyna trenera Mariusza Lewandowskiego prezentuje żenująca formę. Wygrała tylko raz 2:1 w Bełchatowie przy pomocy sędziego. Dlatego w zapowiedzi kolejki napisałem: „wcale się nie zdziwię, gdy beniaminek prowadzony przez trenera Radosława Mroczkowskiego nie przegra z faworytem z Niecieczy”.
REKLAMA


Wicelider zaplecza ekstraklasy po fantastycznym starcie do rundy wiosennej (komplet 3 zwycięstw na stadionach rywali) przegrał po raz pierwszy w tym sezonie w „twierdzy Łęczna” z Koroną 0:1, choć po karnym Pawła Wojciechowskiego mógł prowadzić. As gospodarzy uczynił to fatalnie, a ponieważ w 59 minucie Jacek Podgórski wykonał jedenastkę skutecznie, kielczanie zwyciężyli. Aż się wierzyć nie chce, że były widzewiak Kamil Kuzera jest teraz jedynym trenerem I ligi z kompletem wygranych (po 1:0 z Puszczą i teraz z Łęczną).

Wydawało się, że znając te wyniki, ŁKS wróci na wymarzone drugie miejsce. Tymczasem okazało się, że przy Alei Unii zamykające tabelę Zagłębie bez większych problemów nie pozwoliło faworytom strzelić gola i po bezbramkowym remisie nowy trener spadkowiczów z ekstraklasy Ireneusz Mamrot będzie musiał poczekać na pierwsze zwycięstwo w roli gospodarzy. Przypomnijmy, że jesienią w Sosnowcu Zagłębie przegrało z łodzianami w Sosnowcu 1:2. Jednak nie traktowałbym sobotniego remisu jako „zemsty” Kazimierza Moskala za zwolnienie z posady trenera ŁKS w maju 2020 roku. Problem tkwi choćby w tym, że byli dwukrotni mistrzowie Polski grając u siebie na nowym obiekcie zwyciężyli tylko raz w 6 meczach z rzędu (z Puszczą 4:4, Miedzią 3:4, GKS Tychy 0:3, Odrą Opole 2:1, Widzewem 2:2 i teraz z Zagłębiem 0:0).

Podobne problemy i taką samą bezbramkową wpadkę u siebie odnotował czwarty w tabeli GKS Tychy, który wygraną 3:0 w zaległym meczu w Łodzi z ŁKS, zgłosił aspiracje bezpośredniego awansu. Wpływ na morale śląskich piłkarzy miała zapewne porażka 1:2 w poprzedniej kolejce w Nowym Sączu. Ale liczono, że to niepowodzenie odbiją u siebie w meczu z GKS Bełchatów, który przygnieciony różnorodnymi problemami, był po 8 porażkach z rzędu. Trener Artur Derbin, który pracował dwa sezony w bełchatowskim klubie, zapewne nie liczył, że z klubem ze Sportowej nie wygra żadnego spotkania (jesienią 1:1 i teraz 0:0). Podobnie „głupią minę” po meczu z byłymi kolegami miał np. Bartosz Biel, strzelec goli w meczu z łódzkimi klubami.

Najciekawszy był mecz pretendentów do ekstraklasy w Legnicy, gdzie Arka wygrała 2:1 (Christian Aleman 33 z wolnego, Mateusz Żebrowski 83 z karnego oraz dla gospodarzy Krzysztof Drzazga 42 min).  Była to druga porażka Miedzi u siebie (wcześniej z Bruk Betem 2:3) i zarazem druga z tym spadkowiczem z ekstraklasy, który w Gdyni wygrał aż 4:0. Obie drużyny w tym roku nie rozpieszczają sympatyków: wygraną Arki poprzedziły dwie porażki 0:2 z Puszczą i 0:2 z Łęczną, zaś Miedź m.in. przegrała w Jastrzębiu 0:2 i zremisowała w Rzeszowie 0:0. Można potraktować sobotnie spotkanie w Legnicy jak konfrontację Los Desperados, bo przegrany tracił wyjątkowo dużo (widzewiacy mają już tyle punktów ile Miedź, która rewanż zagra przy al. Piłsudskiego).
  
Wygrana Widzewa w Olsztynie ze Stomilem, po golu Michaela Ameyawa, zmniejszyła stratę ekipy RTS do szóstego Radomiaka do 3 punktów. Lecz klub z Radomia ma przełożony mecz w Niepołomicach na 24 marca na godz. 13 z powodu zakażenia Covid-19 w ekipie Puszczy.

Widzewiacy w niedzielę o godz. 12.40 podejmować będą GKS Jastrzębie, który w sobotę przegrał u siebie z Chrobrym Głogów 0:1 po golu Mavroudisa Bogiaidisa w 70 minucie. W łódzkim spotkaniu nie będzie mógł wystąpić 24-letni obrońca Dominik Kulawik, który ukarany został czwartą żółtą kartką. Może grać natomiast były pomocnik RTS Łukasz Zajdler, który ujrzał piąty kartonik. Ciekawe jak wypadnie w roli faworyta drużyna trenera Enkeleida Dobiego, która już jesienią pokonała 1:0 w Łodzi zespół z Jastrzębia, pełniący wtedy rolę gospodarza.

O ile forma czołówki tabeli nie rzuca na kolana, o tyle dyspozycja Sandecji, pod wodzą trenera Dariusza Dudka, jest wyśmienita i trzeba się cieszyć, że Widzew ma 10 punktów więcej i zagra w Nowym Sączu dooiero w 25. kolejce.  To przecież jedyna drużyna obok RTS, która nie przegrała meczu w tym roku. W minionej kolejce zremisowała w Opolu 1:1 i teraz czeka na przyjazd ŁKS, z którym przegrała w Łodzi aż 1:4.

Bogusław Kukuć