REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Wspaniała "bitwa o Anglię" rywali Widzewa
 
Poniedziałek, 25. stycznia 2021, godz. 08:48

Dzięki „Eleven Sports” mogliśmy obejrzeć w niedzielny wieczór mecz czwartej rundy Pucharu Anglii. Na Old Trafford Manchester United wyeliminował FC Liverpool zwyciężając 3:2. Dawno nie oglądałem tak emocjonującego i stojącego na tak wysokim poziomie spotkania.

Aktualny lider Premier League pokonał aktualnego mistrza Anglii w wielkim stylu. Piszę o tym w tym portalu dlatego, że przecież obydwie te światowe firmy wysadzał z siodła w europejskich pucharach Pierwszy Wielki Widzew (w 1980 roku z Manchester United 1:1 i 0:0, w 1983 roku z FC Liverpool 2:0 i 2:3).
REKLAMA


Czerwone Diabły walczyły z The Reds w niedzielę o zwycięstwo w normalnym czasie. Dogrywka byłaby dramatem, bo już w środę United gra ligowy mecz z Sheffield Wednesday, a w czwartek mistrz walczy w Londynie z Tottenhamem, czyli Jose Mourinho czeka na Juergena Kloppa.

A przecież od 26 grudnia kluby Premier League rozegrały już 5 kolejek. Takich obciążeń nie wytrzymały londyńskie firmy: Chelsea (dopiero dziewiąta w tabeli) i Arsenal (zdobywcy Pucharu Anglii są na jedenastym miejscu, nawet za Southampton Jana Bednarka). Katusze przeżywa Klopp, bo jego Liverpool przegrał na Anfield Road po raz pierwszy od 69 meczów. I to kim? Z Brighton 0:1.

Słynny niemiecki szkoleniowiec chciał za wszelką cenę przełamać kryzys właśnie w meczu pucharowym. Była szansa, bo w 18 minucie Mohamed Salah zdobył prowadzenie dla Liverpoolu. United odpowiedział golami zaledwie 19-letniego Masona Greenwooda i Marcusa Rashforda w 48 min. W 58 minucie ataki gości znów sfinalizował Egipcjanin i było 2:2. Bój o decydującego gola był pasjonujący. W końcówce wszedł as United Bruno Fernandes. Portugalczyk w 78 min trafił z wolnego mimo muru. Klopp pracuje w Anglii z sukcesami (Liga Mistrzów 2019, mistrzostwo Anglii 2020, odzyskane po 30 latach), a jednak na Old Trafford nigdy nie wygrał.

Akcje Ole Gunnara Solskjaera rosną. Ten 47-letni Norweg zdobył przecież w minionym sezonie z MU trzecie miejsce i przestał być tymczasowym trenerem. 67-krotny reprezentant Norwegii był asem MU w latach 1996-2007 strzelając w 336 meczach aż 277 bramek.  Ten „baby-face killer” (morderca o twarzy dziecka), podobnie jak jego klub, ma w karierze także incydent widzewski.

Prowadząc FC Molde (klub, w którym zaczynał karierę napastnika, zdobywając mistrzostwo Norwegii) grał w hiszpańskim turnieju Copa del Sol 2013. Widzew, trenowany przez Radosława Mroczkowskiego, pokonał drużynę Solskjaera 3:1. Norwegowie prowadzili od 54 minuty. Wyrównał 4 minuty później Mariusz Stępiński. Na prowadzenie wyprowadził łodzian strzałem z dystansu obecny stoper RTS Krystian Nowak (na zdjęciu), a wynik ustalił w przedostatniej minucie Marcin Kaczmarek, lobując bramkarza rywali.

A swoją drogą, pisząc z zachwytem i zazdrością o takich meczach jak istna „bitwa o Anglię” na Old Trafford, przepraszam tych wszystkich, którzy zaczynają się przyzwyczajać do tego, że teraz zwycięzcy Manchester United i Liverpoolu zimują na trzynastym miejscu na zapleczu polskiej ekstraklasy ze stratą 23 punktów do lidera z Niecieczy. I martwią się, czy w środę poradzą sobie w sparingu z Sokołem Aleksandrów.

Bogusław Kukuć