REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
W todze obrońcy klubu, który zawiódł najbardziej
 
Czwartek, 31. grudnia 2020, godz. 09:32

Dorastałem w czasach, gdy wielkie wrażenie zrobił na mnie film „12 gniewnych ludzi”, powstały w 1957 roku. Może dlatego zamiast na AWF poszedłem na prawo, choć sport w moim życiu był ważny. Ostatni tegoroczny tekst zaczynam tak dziwnie, bo widzę, że wokół Widzewa zaczyna narastać atmosfera podobna do tej, jaką Sidney Lumet oddał wspaniale w tym filmie.

Przypomnę, że chodzi o to, że wszyscy przysięgli, którzy mają wydać wyrok w sprawie morderstwa, są przekonani o winie oskarżonego. Tylko jeden z nich (grał go Henry Fonda) ma wątpliwości. Okazuje się, że słuszne i ma to pomyślny finał.
REKLAMA


Na półmetku rozgrywek Fortuna I ligi, w tym wstrętnym choćby z powodu pandemii 2020 roku, wydaje się, że ten sezon będzie przegrany dla Widzewa. A przecież to najbardziej utytułowany klub z osiemnastki pierwszoligowców. Nie dziwię się takim przewidywaniom. A nawet ich powszechności wśród kibiców tego legendarnego klubu. Wokół zacierają ręce konkurenci. Z radości, że znów są szanse „ukręcić łeb tej widzewskiej hydrze, bo może się odrodzić”. 

Nie da się ukryć, że Widzew kończył ligową rywalizację w fatalnym stylu, a początek występów na zapleczu ekstraklasy był wręcz kompromitacją (ostatnia lokata po 3 kolejkach z zerem punktów, z bilansem goli 1-9). Byłem wśród tych, którzy także dostrzegali i punktowali późniejsze błędy ekipy RTS.
 
Przypominają się czasy, gdy po 8 kolejkach sezonu 1977/78 widzewiacy wylatywali z nowym trenerem do Anglii „na pożarcie” przez Manchester City w sytuacji, gdy mieli 5 punktów po 8 kolejkach ekstraklasy. Później, gdy Widzew wraz z Jagiellonią spadał w 1990 roku, czy był bliski likwidacji w 2004 roku, a po serialu błędów w końcówce „epoki Cacka” w 2015 roku nie wznowił rozgrywek w II lidze. 

Teraz atmosfera wokół klubu z al. Piłsudskiego też wyraźnie gęstnieje. Tym bardziej, że żegna się z RTS przed końcem kontraktu prezes Martyna Pajączek i Widzew pozostaje z wakatem na tym kluczowym stanowisku. Rządy ma sprawować dwuosobowy zarząd dotychczasowy wiceprezes Piotr Szor i zupełny nowicjusz Michał Rydz, też w randze wiceprezesa. Nie ma co zazdrościć temu duetowi. Tym bardziej, że poduszka ochronna w postaci „zdrowych finansów” jest znacznie cieńsza niż w czasie, gdy władzę przejmowała pani prezes.

W czasie, gdy większość widzi szklankę w połowie pustą, powinni znaleźć się tacy, którzy dostrzegają, że jednak jest w połowie pełna. Pisząc tekst „Piłka Nożna odsyła Widzew do kąta” zgłosiłem akces do tego grona. Podkreślając, że rozumiem wytykanie słabości RTS jako zwycięzcy kategorii „Zawód jesieni”.

Jednak mam prawo mieć wątpliwości, że pominięto kilka faktów, które mogą tłumaczyć ten kryzys łodzian. Przypomnę je: 2 mecze mniej od rywali, kilka dobrych spotkań, tylko jedna porażka w roli gospodarza, ciężkie skutki dwukrotnego ataku wirusa. Ciekawostką są też reakcje niektórych, gdy wytknąłem, że wytypowana przez „PN” Jedenastka Jesieni nie strzeliła ani jednego gola Widzewowi. A przecież to tacy bramkostrzelni piłkarze (mając łącznie na koncie w pierwszej rundzie 58 trafień). 

Można jeszcze dopisać inne mankamenty uzasadnienia wyboru. Choćby wobec zagrożeń emerytów w czasie pandemii, przypisywanie Robakowi miana „emeryta” nie jest zbyt taktowne (zwłaszcza, że strzelców więcej niż 6 goli w pierwszej lidze można policzyć na placach jednej ręki, a Polaków jeszcze mniej). Okazuje się też, że rekordowa liczba kibiców, czy zdrowe finanse, w wyborze klubu, który zawiódł najbardziej, zdaniem „PN” nie są wcale atutem, a raczej obciążeniem. To wprowadza nastrój humorystyczny do podsumowania jesieni w fachowym tygodniku.

Żeby iść „na całość”, dorzucę jeszcze jeden argument. Otóż w poprzednim sezonie rozgrywki zaplecza ekstraklasy wygrała Stal Mielec. Dzięki czemu byli mistrzowie Polski sprzed prawie pół wieku wrócili bez baraży do grona najlepszych. 18 grudnia przy Łazienkowskiej piłkarze beniaminka pokonali broniącą tytułu Legię 3:2. Przed rokiem na zakończenie rundy jesiennej I ligi mielczanie mieli 6 porażek. Dokładnie tyle, ile Widzew w obecnych rozgrywkach. 

Co będzie, gdy klubowi z Piłsudskiego uda się podobna metamorfoza wiosną? Przecież bywały w historii takie sezony, że RTS wiosną nie dał się pokonać. Tym bardziej, że w większość pretendentów do awansu gra w Łodzi. Być może tak optymistyczny scenariusz dla RTS się nie sprawdzi. Ale szanse są. W klubie nie powinni pytać jak w kabareciku Olgi Lipińskiej „Czy mam grać?”. Odpowiedź brzmi „Grać !”. I tego życzę w Nowym 2021 roku.

Bogusław Kukuć