REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
"Gramy do końca" było przed laty hasłem Widzewa
 
Środa, 23. grudnia 2020, godz. 07:12

To nie była udana jesień piłkarzy Widzewa, po których spodziewano się więcej niż zajęcie trzynastej lokaty na półmetku Fortuna I ligi. Dałem temu wyraz w pomeczowych notach i surowych ocenach rundy jesiennej w wykonaniu poszczególnych formacji RTS. Rozczarowanie budzi też „wrażenie artystyczne”.
Wielcy poprzednicy klubu z Piłsudskiego słynęli choćby z realizacji maksymy „Gramy do końca”.
REKLAMA


Mam na myśli nie tylko europejskie puchary, które Widzew zaczynał w 1977 roku meczem na Maine Road z Manchester City. Przegrywał tam 0:2, ale odrobił straty i po 2:2 w Anglii, już w łódzkim rewanżu awansował. Po latach Drugi Wielki Widzew wygrał z Broendby w Łodzi tylko 2:1 i w rewanżu w Danii przegrywał już 0:3. Ale z marzeniami się nie pożegnał i po dwóch golach tuż przed końcem, awansował do Ligi Mistrzów 1996, co pamięta nawet Syrenka w porcie ubrana wtedy w widzewski szalik.

Podobnie bywało w rywalizacji krajowej. Choćby z Legią. Dwa tytuły Widzew zdobywał w bezpośrednich bojach przy Łazienkowskiej, w których wiosną 1996 łodzianie przegrywali 0:1, by pokonać legionistów 2:1 oraz wiosną 1997, gdy jeszcze w 86 minucie było 2:0 dla gospodarzy, a skończyło legendarną wygraną gości z Łodzi 3:2. Nawet ostatnie zwycięstwo nad pupilami stolicy jeszcze na starym stadionie przy al. Piłsudskiego w kwietniu 2000 roku zadecydowało się w przedłużonym czasie gry, gdy Dariusz Gęsior strzelił gola i było 3:2 dla widzewiaków.

A jak było z końcówkami spotkań obecnej drużyny RTS? Z rozegranych 15 meczów w rundzie jesiennej w 5 spotkaniach Widzew nie stracił bramki. Ale aż w 9 meczach ostatnie gole strzelali rywale. I to kiedy? Z Radomiakiem 1:4 (Miłosz Kozak w 90 min), z Chrobrym 0:3 (Michał Lebedyński w 90 min), z ŁKS 0:2 (Adrian Kliczak 64 min), z Zagłębiem Sosnowiec 1:1 (Joao Oliveira 61 min), z Puszczą 0:1 (Erik Cikoś 13 min), z Miedzią Legnica 1:1 (Nemanja Mijusković 90 min, a nawet w doliczonym czasie gry), z Bruk Betem 0:2 (Patryk Miśak w 89 min), z Arką Gdynia 2:1 (Mateusz Żebrowski w 47 min) oraz z GKS Tychy 1:2 (Bartosz Biel 63 min).
  
Bezradność Widzewa w końcówkach była porażająca. Gdyby tylko wymienione gole nie padły, to drużyna trenera Dobiego miałaby 6 punktów więcej, co wobec dwóch zaległych spotkań, pozwoliłoby wiosną snuć plany nawet o wicemistrzostwie. Ponieważ słabość w ostatnich minutach była regułą, mówienie o „pechu” czy „braku szczęścia” może tylko dodatkowo denerwować.

Nasuwają się różne przyczyny słabości. Jedni wymienią słabą kondycję, inni błędy taktyczne i oddanie inicjatywy przeciwnikom, a ja już wcześniej podkreślałem, że całej ekipie wyraźnie brakuje „widzewskiego charakteru”.

Charakter i klasa drużyny wychodzi najczęściej z dramatycznych nerwowych końcówkach. Przekonaliśmy się o tym w miniony weekend. Przecież Bayern zasłużenie przegrywał w Leverkusen 0:1. Ale tuż przed końcem pierwszej połowy Robert Lewandowski wyrównał, a w ostatnich sekundach strzelił zwycięskiego gola. Dlatego jest Piłkarzem Roku FIFA, a klub z Monachium zdobywcą Pucharu Europy 2020 i nowym liderem Bundesligi. 

W polskiej ekstraklasie najlepiej finiszowała pozbawiona gwiazd Pogoń (m.in. z byłym widzewiakiem Jakubem Bartkowskim i 17-letnim Kacprem Kozłowskim). Po trzech zwycięstwach z rzędu (2:0 ze Stalą, 2:1 z Wartą i 4:0 z Lechem) grała w Szczecinie z Zagłębiem Lubin i nic jej nie wychodziło. W ósmej minucie doliczonego czasu gry Michał Kucharczyk strzałem z ponad 20 metrów w okienko zapewnił portowcom zwycięstwo 1:0. I dlatego Pogoń zimuje jako trzecia siła tuż Legią i Rakowem, mając straconych tylko 8 goli w 14 meczach. Nie tracę nadziei, że wiosną znów damy tytuł „Wreszcie ostatnie sekundy zadecydowały o wygranej RTS”.

Bogusław Kukuć