REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Bogusław Kukuć ocenia po porażce z Legią
 
Czwartek, 26. listopada 2020, godz. 09:45

Marcin Robak rozpoczynał karierę w ekstraklasie w 2006 roku w Koronie. Zadebiutował wtedy w marcu w rewanżowym meczu w Kielcach z Legią, w którym gospodarze odrobili stratę 0:2 ze stolicy i wyeliminowali faworytów po dogrywce zwyciężając 3:0. Pierwszego gola w ekstraklasie obecny kapitan RTS strzelił także Legii. Ogółem grając w różnych drużynach ze stołecznym klubem zdobył 5 bramek. 

W sprawozdaniu ze środowego meczu w Łodzi wspomniałem też innego zawodnika Widzewa Łukasza Kosakiewicza, który także pierwszego gola w ekstraklasie strzelił Legii i to przy Łazienkowskiej, pokonując Arkadiusza Malarza (obecnego bramkarza ŁKS). 
REKLAMA


Wreszcie Daniel Mąka miło wspomina derby Warszawy 2008, gdy strzelił gola Legii i przy Konwiktorskiej jego Polonia zremisowała 2:2.

W spotkaniu 1/16 Fortuna Pucharu Polski żaden z tej trójki widzewiaków nie poprawił dokonań bramkowych z ulubieńcami stolicy. Inni zawodnicy gospodarzy też nie potrafili nawet sprawdzić 19-letniego Cezarego Miszty w bramce. A przecież byłoby to wyśmienite potwierdzenie postępów. 

Dlatego jestem zdziwiony kiedy Enkeleid Dobi podczas pomeczowej konferencji (patrz: Widzew.com) sprawiał wrażenie zadowolonego z jednobramkowej porażki z liderem ekstraklasy.

Kontrastowało to z wypowiedzią Czesława Michniewicza. Trener gości był rozczarowany postawą faworyta, który cel zrealizował najmniejszym nakładem sił. Nie zapomniał o stosownych życzeniach dla widzewskiego klubu i nawiązał do swoich związków z tym miejscem i tą drużyną. Widać, że Czesław nadal jest w medialnej elicie trenerskiej. Pod tym względem wśród byłych szkoleniowców RTS należy obecnego szkoleniowca Legii stawiać w ścisłej czołówce. Mniej doświadczeni trenerzy mają z kogo czerpać wzory. Także „pijarowskie”.

Kolejny mecz bez strzelonego gola łodzian sprawił, że nie da się porównać środowego występu ze spotkaniem przed rokiem. Także w Łodzi, także w 1/16 finału PP i także przegranym z Legią różnicą jednego gola (wtedy 2:3).
 
Miłosz Mleczko - 2. Klasyczna nota bramkarza wynikająca ze średniej drużyny. Miłosz był większych opałach w Niecieczy. Z Legią miał jeden poważny strzał i wpuścił gola. 

Łukasz Kosakiewicz - 1. Jak się gra z mistrzem Polski, to wiadomo, że okazje bramkowe nie będą liczne. Czasem jedyne. Gdy marnuje się taką szansę na wyrównanie, jaką wypracowali łodzianie w 41 minucie, to nie można mieć wyższej noty od jedynki. Tym bardziej, że przy straconym golu też Łukasz nie miał czystego sumienia przy asyście Karbownika. Ten rejon obrony, broniony przez Kosakiewicza, staje się w tym sezonie polem minowym Widzewa.   

Krystian Nowak - 1. Był sprawcą nr 1 straconego gola. Dał się ograć Mateuszowi Cholewiakowi wyjątkowo widowiskowo. Czasem za widowiskowość trzeba odjąć punkty, a nie dodawać.
 
Michał Grudniewski - 3. Zaskoczeni brakiem Daniela Tanżyny w środowym meczu mogą być po spotkaniu mniej zaskoczeni. Michał był najlepszy w łódzkiej defensywie. 7 lat temu był jeszcze zawodnikiem Legii i może chciał coś udowodnić. Odradzam Michałowi oglądanie piłki ręcznej, bo zagranie ręką na początku spotkania było bezmyślne i stworzyło okazję do wykonania jedynego w tym meczu wolnego z dogodniej pozycji. 
 
Patryk Stępiński - 2. Ataki legionistów w rejonie bronionym przez Patryka nie były liczne i łodzianin rozbijał je poprawnie, choć w akcji byli wysoko notowani Kapustka, czy później Wszołek. W momencie utraty decydującego gola był jednym z 7 zawodników RTS, którzy byli w szesnastce gospodarzy. A mimo tego goście zdobyli bramkę na wagę awansu.

Patryk Mucha - 1. Pomocnikom gospodarzy nie udało się przerwać kontrataku gości, który okazał się decydującym o losach awansu do 1/8 finału. W 74 min strzelił zza pola karnego. Lekko, ale przynajmniej celnie.  Wskazanie na taki fakt przy ocenach, jest potwierdzeniem niskiego poziomu środowego widowiska. 

Mateusz Możdżeń – 1. Pierwszy strzał Widzewa (nad bramką) oddał w 18 minucie Możdżeń. Znów jest wyjściowej jedenastce. Znów w podobnie słabej dyspozycji, jak w kilku poprzednich spotkaniach. Widać było, że się zna z kilkoma zawodnikami rywali. Pogadali sobie.
 
Dominik Kun - 3. Wreszcie wrócił do podstawowego składu. Być może dlatego, że nawet na ławce rezerwowych nie było Mateusza Michalskiego. Kun był jednym z łodzian, których było widać w tym słabym meczu. Zwłaszcza w pierwszej połowie potwierdził, że nie ma kompleksów w pojedynkach z zawodnikami lidera ekstraklasy. Szkoda, że jego akcji w 41 min nie możemy nazwać „asystą przy wyrównującym golu Kosakiewicza”.  

Merveille Fundambu - 1. Niestety. Nieszczęście gospodarzy zrodziło się z jego beztroskiego podania w poprzek boiska, po którym goście przejęli piłkę i po płynnym rozegraniu kontrataku dokonali egzekucji. Starał się atakować, ale współpraca z kolegami nie układała się należycie. Widać także, że widzewski Kongijczyk ma siły najwyżej na pół meczu. 
  
Robert Prochownik - 1.  Po pół godzinie Cezary Kowalski, prowadzący transmisję w Polsacie stwierdził „ Stolarski wybił młodzieżowcowi Widzewa futbol z głowy”. To było mocno powiedziane, ale jest faktem,  że Robert nie uratował reputacji, choć grał prawie godzinę.

Marcin Robak – 3. Znów Legia pod wodzą Michniewicza w meczu wyjazdowym nie straciła gola z krajowym rywalem. Zadbał o to duet stoperów Wieteska-Jędrzejczyk pilnując z asekuracją Robaka. Kapitan gospodarzy był zupełnie odcięty od czytelnych podań kolegów. Marcin cofał się do drugiej linii i tam wypracował świetną okazję do wyrównania tuż przed przerwą. Film z tego meczu powinien zawierać tylko akcję, po którym Legia strzeliła gola oraz właśnie perfekcyjne dalekie podanie Robaka do Kuna. Resztę filmu można wyrzucić do śmieci. 

Michael Ameyaw -  2. Powrócił do gry od czasu występu w Łęcznej. Na zasadzie młodzieżowiec za młodzieżowca. Goście zostali ukarano jedną żółtą kartką. Ujrzał ją Slisz za taktyczny faul właśnie na ambitnym Michaelu.

Daniel Mąka -  1. Ten doświadczony zmiennik nie odmienił losów meczu. Widząc nieporadność kolegów w ataku, strzelił w 87 minucie z 20 metrów, ale piłka minęła słupek. 

Henrik Ojamaa -  niesklasyfikowany. Grał zbyt krótko. Może trener łodzian liczył, że Estończyk przypomni sobie czasy zdobywania mistrzostwa kraju wraz z kolegami z Legii. Dlatego do dziś nie możemy zobaczyć w jakiej dyspozycji jest np. Marcel Pięczek. Ten dziewiętnastolatek po wejściu do I ligi zagrał tylko ostatni kwadrans w pucharowym meczu w Skierniewicach z Unią.

Karol Czubak -  niesklasyfikowany. Grał zbyt krótko. Po zrozumiałej pauzie w pięciu spotkaniach, do 16 minut w dwóch meczach ligowych można dopisać temu młodzieżowcowi 9 minut pucharowego meczu z Legią. Odważniej stawiano na tego napastnika w Bytovii, bo np. grał 68 minut w spotkaniu poprzedniego Pucharu Polski z Cracovią, która później wywalczyła trofeum. W Bytowie drużyna Michała Probierza wygrała cudem po dogrywce 3:2, mając cięższą przeprawę niż w półfinale z Legią, którą pokonała 3:0.

Bogusław Kukuć