REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Przed meczem z Legią w Łodzi spokojniej niż zwykle
 
Poniedziałek, 23. listopada 2020, godz. 08:00

W środę o godz. 17.40 na stadionie przy al. Piłsudskiego w Łodzi w przełożonym z powodu pandemii z 30 października meczu 1/16 finału Fortuna Pucharu Polski Widzew podejmował będzie Legię.

Dotąd już 13 klubów awansowało do 1/8 finału, który zostanie rozegrany w umownym terminie 10 lutego. Trzynastym zespołem jest Pogoń Szczecin, która wyeliminowała w Płocku tamtejszą Wisłę (1:1 po dogrywce, karnymi 4-3). W gronie drużyn, które przebrnęły tę fazę pucharowej rywalizacji nie ma już trzecioligowców. Z ekstraklasy awansowały: broniąca trofeum Cracovia, Lechia Gdańsk, Lech Poznań, Górnik Zabrze, Raków Częstochowa, Warta Poznań i wspomniana Pogoń. Pierwszą ligę reprezentują: Puszcza Niepołomice, Arka Gdynia, ŁKS, Radomiak, Górnik Łęczna, a jedynym drugoligowcem jest Chojniczanka. 
REKLAMA


Tę listę pretendentów do PP 2021 wydłużą zwycięzcy środowego meczu w Łodzi oraz dwóch spotkań wyznaczonych na 2 grudnia: Stal Mielec – Piast Gliwice i Podbeskidzie Bielsko-Biała – Zagłębie Lubin.

Dotąd Puchar Polski zdobyły 22 kluby. Jest ciekawe, że w drugiej rundzie los skojarzył tylko w jednym spotkaniu dwóch triumfatorów tych rozgrywek. Właśnie w środowym meczu na łódzkim stadionie przy ul. Piłsudskiego. Zarówno Widzew jak i Legia to wielokrotni mistrzowie kraju i do tego jedyne polskie kluby, które grały w Lidze Mistrzów. Już to przypomnienie nobilituje tę najbliższą konfrontację do miana pierwszoplanowego wydarzenia. 

O ile największe wyczyny Widzewa notowano w ostatnim 25-leciu XX wieku, o tyle Legia wydłuża sukcesy także obecnie (niestety tylko krajowe). To jednak wystarcza, by traktować ulubieńców stolicy jako faworytów. Tym bardziej, że Widzew jest w tym sezonie I ligi dopiero beniaminkiem. W rywalizacji na zapleczu ekstraklasy spisuje się zresztą poniżej oczekiwań i po porażce 0:2 w Niecieczy wypadł poza czołową dziesiątkę tabeli. Zresztą można spytać naiwnie: z którą polską drużyną Legia nie byłaby faworytem?

Przecież Legia broni tytułu mistrzowskiego i właśnie w niedzielę po wygranej 1:0 w Krakowie z Cracovią została samodzielnym liderem. Gola strzelił Filip Mladenović w 51 minucie. Zwycięzcy grali w składzie: Miszta – Juranović, Lewczuk, Jędrzejczyk, Mladenović – Wszołek, Gwilla (64, Lopes), Martins, Kapustka, Luquinhas – Pekhart. 

Firmowym daniem Legii pozostaje Puchar Polski, który zdobyła aż 19 razy (ostatnio w 2018 roku). We wszystkich siedmiu pucharowych meczach z Widzewem warszawiacy byli górą: 1973 rok w Łodzi 0:1 (Deyna 86), 1978 rok w Warszawie 1:2 (Dawid 43 – Banaszak 49, Topolski 90), 1985 rok w Łodzi 0:1 (Sikorski 87), 1987 rok w Łodzi 1:3 po dogrywce ( Świątek 16 – Arceusz 67, Dziekanowski 93, Pisz 111), 1993 rok w Łodzi 1:2 (Koniarek 37 – Fedoruk 56, Kowalczyk 89), 2011 rok w Warszawie 0:3 (Wawrzyniak 45, Manu 56, Wolski 62) oraz 2019 rok w Łodzi 2:3 (Robak 40, Jędrzejczyk 73 samobójczy – Kante 48, Wszołek 51, Lewczuk 84). 

Ta wyliczanka też wskazuje faworyta. Ale jak widać, tylko raz mecz był jednostronny. W pozostałych Legia wygrywała w końcówce albo w dogrywce, a w trzech spotkaniach 1:0 prowadził Widzew. Przecież mamy prawo wierzyć, że może tym razem łodzianom dopisze szczęście.

Warto dodać do tego trochę „historycznego sosu”, bo rywalizacja Widzewa z Legią kreowała dramatyczne spektakle, które przeszły do annałów polskiego futbolu. Specyficznej rywalizacji tych klubów nie przeszkadza zdecydowanie dodatni bilans 76 meczów z łodzianami w ekstraklasie: 38 wygranych Legii, 19 zwycięstw Widzewa, 19 remisów, gole  116-66. Pozornie nie da się tego porównywać. 

Mimo takiej przewagi dokonań, Legia nie zdołała wygrać z Widzewem żadnego meczu w ekstraklasie w Łodzi przez ponad 25 lat (od 14 sierpnia 1977 roku do 17 maja 2003 roku). W tym czasie łodzianie potrafili jednak trzykrotnie zwyciężyć legionistów przy Łazienkowskiej: w 1987 roku 1:0 oraz w dwóch legendarnych meczach, decydujących o mistrzostwie w 1996 roku 2:1 i w 1997 roku 3:2. Przy wielu ekscytujących bojach sprzed lat między widzewiakami i legionistami obecne medialne próby kreowania określenia „polski klasyk” w ekstraklasie przypominają kącik satyryczny.

Specyficzny klimat piłkarskich konfrontacji środowych rywali stworzył pokolenia mocno zaangażowanych kibiców, którzy chętnie wpisaliby do klubowych statutów, kto jest rywalem nr 1 (dla Legii Widzew, a dla Widzewa Legia). Narosły wokół tego mity, legendy, namiętności, ale też trwa od lat rodzaj wzajemnego szacunku. Nawet uprawnione jest stwierdzenie, że piłkarska wiara stęskniła się za tymi spotkaniami. To wszystko dodaje niezwykłego kolorytu i piłkarze obu klubów czują, że rozgrywać będą mecz, na którym bardzo zależy ich fanom. 

Atmosferę wielkich meczów Widzewa z Legią sprzed lat można było poczuć rok temu też w 1/16 finału Pucharu Polski i był to pierwszy mecz między tymi klubami na nowym stadionie przy Piłsudskiego. Choć gospodarze byli wtedy drugoligowcami, to jednak było to zacięty bój, ciekawy i dramatyczny. Przecież gol decydujący o awansie faworytów padł 6 minut przed końcem i można trzymać zakłady, że Igor Lewczuk teraz podobnie finezyjnego i szczęśliwego strzału już nie odda. Błysnęła wtedy nowa gwiazda, czyli nastolatek Michał Karbownik, który bardzo pomógł gościom wybrnąć z problemów. 

Szkoda tylko, że teraz widownia musi być pusta, a można być pewnym, że zamówienia na bilety przekroczyłyby co najmniej dwukrotnie pojemność 18-tysięcznika. Szkoda, bo wyjątkowy doping widzewskich kibiców mógłby uskrzydlić gospodarzy. Zapowiada się, że w Łodzi będzie spokojniej niż zwykle. Chyba, że dojdzie do sensacji. Wtedy niektóre łódzkie sklepy w środowy wieczór pobiją rekord tegorocznych utargów.

Bogusław Kukuć