REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
W Niecieczy łodzianie potwierdzili, że są przestraszonym beniaminkiem
 
Piątek, 20. listopada 2020, godz. 21:34

W pierwszym meczu trzynastej kolejki Fortuna I ligi w Niecieczy tamtejszy Bruk Bet wygrał z Widzewem 2:0 (1:0). Jedenaste zwycięstwo gospodarzy sprawiło, że przynajmniej do niedzieli będą liderami tabeli.

Terminarz sprawił, że drużyna trenera Mariusza Lewandowskiego jesienią grała u siebie z zespołami wszystkich trzech beniaminków. Wygrała z każdym, strzelając nowicjuszom po dwa gole, w tym po drugiej bramce w końcówce spotkań. Z tej trójki tegorocznych drugoligowców na stadionie w gminie Żabno tylko Łęczna nawiązała walkę, przegrywając 1:2. Resovia i niestety Widzew wypadły słabiej niż oczekiwano. Łodzianie wręcz nie nawiązali walki i bramkarz gospodarzy Tomasz Loska nie miał nawet okazji do interwencji. Widać, że przepaść punktów i lokat, jakie dzieli piątkowych rywali jest uzasadniona. Aspiracje powrotu do ekstraklasy bez baraży klubu z Niecieczy nie dziwią.
REKLAMA


Tytuł zapowiedzi meczowej zacząłem słowami „Widzew zaczyna finisz jesieni…” , co sugeruje jakie miałem oczekiwania. Liczyłem, że po pięciu z rzędu meczach bez porażki łodzianie będą trudnym rywalem dla faworytów i stać ich będzie na udany finisz rundy.

Jak widać szósta lokata na półmetku bardzo się oddaliła. Goście nie mieli pomysłu na ten mecz. Niby kwadrans po przerwie rzucili się chaotycznie do odrabiania jednobramkowej straty. Nie wypracowali jednak żadnej klarowniej sytuacji bramkowej, a do tego narażali się na groźne kontrataki. Można stwierdzić, że Widzew zagrał tak, jak reprezentacja Polski z Włochami, czyli porażająco źle. Nawet wynik był taki sam i bramkarza gospodarzy nie można oceniać, bo nie miał strzału.  

Zwycięzcy grali mniej nerwowo, operowali lepiej podaniami. Początkowo byli w posiadaniu piłki przez 78 procent czasu gry, który po przerwie zmniejszył się do 65 procent. Gdyby nie kilka interwencji Miłosza Mleczki, to wygrana Słoników byłaby wyższa. Dziwi, że trener Enkeleid Dobi dokonał tylko trzech zmian. Zresztą na pierwszą zdecydował się dopiero 20 minut przed końcem. 

Kluczową bramkę, otwierającą wynik,  zdobył już w dziewiątej minucie Adam Radwański płaskim strzałem zza pola karnego i było to jego pierwsze trafienie dla Bruk Betu. Pozyskany latem pomocnik gospodarzy nauczył się to robić w Widzewie, dla którego w minionym sezonie strzelił w podobnym stylu na 1:0 aż 6 goli. To, że łodzianie sprawiali wrażenie zaskoczonych akcją byłego kolegi oznacza, że źle było nie tylko z dyspozycją fizyczną piłkarzy gości, ale z myśleniem. 

O ile w sezonie 2014/2015, kiedy Termalica awansowała do ekstraklasy, a Widzew z niej spadał, rywale strzelili łodzianom w dwóch meczach wyłącznie gole z trzech karnych, o tyle tym razem trafili dwukrotnie z gry. 

Słaby występ Widzewa sugeruje, że w środowym meczu 1/16 finału Fortuna Pucharu Polski z Legią w Łodzi, zdecydowanym faworytem będą aktualni mistrzowie Polski. Można się tylko spodziewać, że w obu drużynach zagra wielu dublerów.
   
Bruk Bet Termalica Nieciecza – Widzew 2:0 (1:0)

Gole: Adam Radwański 9, Patrik Miśak 89 min. 

Bruk Bet: Loska – Wasielewski, de Amo, Putiwcew (52, Hubinek), Grabowski – Stefanik, Wlazło, Żyra, Radwański (72, Miśak) – Gergel (90, Czarnowski), Śpiewak (46, Zeman) 

Widzew: Mleczko – Kosakiewicz, Nowak, Tanżyna, Stępiński – Michalski (83, Kun), Możdżeń, Poczobut, Mucha (70, Fundambu), Prochownik (77, Czubak) – Robak

Żółte kartki: Żyro – Tanżyna.

Sędziował: Grzegorz Kawałko (Augustów).

Mecz bez udziału publiczności.

Bogusław Kukuć