REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
"Dwa oblicza zemsty" Widzewa z Resovią
 
Sobota, 14. listopada 2020, godz. 16:24

Był kiedyś taki western „Dwa oblicza zemsty”. W zapowiedzi przed meczem beniaminków w Łodzi podkreśliłem, że liczę na męską sportową zemstę łodzian za upokorzenia, jakich doznali ze strony Resovii, z którą w poprzednim sezonie drugoligowym Widzew przegrał dwukrotnie po 0:1.  Ekipa RTS ten efekt osiągnęła.

Ważne jest, że po trzech z rzędu remisach legendarny klub wreszcie odniósł zwycięstwo. Dodajmy, zasłużone, choć zbyt niskie, uwzględniając klarowne okazje bramkowe.
REKLAMA

 
Przed przerwą nic tego nie zapowiadało. Gospodarze rozpoczęli wyjściową jedenastką z trzema zawodnikami, którzy wtorkowy zaległy mecz z GKS Bełchatów zaczęli na ławce. Goście w stosunku do spotkania w poprzedniej kolejce przegranego 0:3 w Bełchatowie dokonali jeszcze więcej korekt w składzie. W całej szesnastce, która zagrała w sobotę przy al. Piłsudskiego  w rzeszowskiej drużynie aż roiło się od piłkarzy, którzy strzelali gole widzewiakom grając w różnych klubach (np. Zalepa, Adamski, Brychlik, Hebel, Rogalski). 

Początek należał nawet do gości. Po pierwszym kornerze Resovii w poprzeczkę główkował Radosław Adamski, a po drugim pozbawiony opieki Sebastian Zalepa strzelił nad poprzeczką z linii pola bramkowego. Gospodarze zaczęli zbyt wolno i do tego grając podaniami poprzek boiska. Mimo to stworzyli trzy sytuacje bramkowe, których wykorzystanie było „zakichanym
obowiązkiem”.

Znakomite podania Marcina Robaka otwierające drogę do bramki zaprzepaścili widzewscy Mateusze w 4 minucie Możdżeń oraz w 32 minucie Michalski. W końcówce pierwszej połowy, kiedy gospodarze już przejęli inicjatywę, strzał z bliska Daniela Tanżyny sparował Wojciech Daniel, a Krystian Nowak nie potrafił wykorzystać dobitki z wymarzonej wręcz pozycji. 

Po takich kiksach łodzian w przerwie przychodziły do głowy najbardziej pesymistyczne scenariusze. Od początku drugiej połowy dominacja ekipy RTS była już bezsporna, choć na efekty bramkowe trzeba było czekać ponad godzinę. Kornerów już nie wykonywał Łukasz Kosakiewicz, a najczęściej Michalski. Ale nie decydowały stałe fragmenty, choć uderzenie z wolnego Robaka pod poprzeczkę w 67 min. mogło zmienić wynik.

Kluczowe okazało się wejście na boisko Patryka Muchy (na zdjęciu). W 64 minucie po płynnym ataku łodzian, w którym brali udział Prochownik i Robak oraz błędzie zaskoczonego Zalepy, właśnie Mucha zapewnił prowadzenie gospodarzom. To drugi gol pozyskanego latem z Polkowic pomocnika.

Widzew na tym nie poprzestał i gra toczyła się właściwie na połowie gości. W 82 minucie było już 2:0. Serial szybkich podań w szesnastce gości Prochownik – Ojama - Robak - Możdżeń zakończył celny strzał kapitana Widzewa. To piąty gol Robaka w tym sezonie.

Po raz pierwszy Resovia pod wodzą trenera Szymona Grabowskiego nie strzeliła gola w meczu ligowym łódzkiemu klubowi. W drugiej połowie goście byli tylko tłem dla ofensywnie grających widzewiaków. Dodaje to otuchy sympatykom RTS.

Zwłaszcza w sytuacji, gdy w trzynastej kolejce trzeba grać w Niecieczy z wiceliderem. Dlatego cieszy także fakt, że w czterech z rzędu meczach Widzew Miłosz Mleczko wpuścił tylko jednego gola. Straty łodzian do czołowej szóstki też się zmniejszają. 

Widzew – Resovia 2:0 (0:0)

Gole: Patryk Mucha 64, Marcin Robak 82.

Widzew: Mleczko – Kosakiewicz, Nowak, Tanżyna, Stępiński – Możdżeń, Poczobut (80, Ojamaa) – Michalski (80, Kun), Fundambu (63, Mucha), Prochownik (87, Czubak) – Robak (88, Mąka) 

Resovia: Daniel – Geniec, Domoń, Zalepa, Mikulec – Feret (46, Demianiuk, 72. Czernysz), Kuczałek, Wasiluk (81, Rogalski), Płatek (77, Hebel), Adamski – Brychlik (71, Twardowski) 

Żółte kartki: Poczobut, Kosakiewicz – Feret, Wasiluk, Demianiuk.

Sędziował: Dominik Sulikowski (Gdańsk).

Mecz bez udziału publiczności.

Bogusław Kukuć