REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
W takiej formie Widzew nie dogoni czołówki
 
Wtorek, 10. listopada 2020, godz. 21:30

Zwycięzca dwukrotnie odwołanego meczu Fortuna I ligi w Łodzi między Widzewem i GKS Bełchatów miał szanse przybliżenia się do tzw. barażowej szóstki. Padł jednak bezbramkowy remis. Można jednak odnieść wrażenie, że plan minimum wykonali tylko goście. 

Widzew zagrał w Łodzi po raz pierwszy od miesiąca i wydawało się, że gospodarze będą za wszelką cenę starali się zwyciężyć. Zwłaszcza, że był to dla obu klubów także mecz o prestiż w województwie łódzkim. 
REKLAMA


Po raz pierwszy w tym sezonie trener Enkeleid Dobi wystawił taką samą wyjściową jedenastkę jaką grał w poprzednim meczu ligowym. Z tym, że młodzieżowiec Robert Prochownik rozpoczął spotkanie nie w ataku (jak w Legnicy), a jako lewy pomocnik. 

Poziom spotkania był słaby, a obie drużyny zawiodły przede wszystkim w ataku. Dość podkreślić, że zarówno gospodarze jak i goście oddali po dwa celne strzały (nawet określenie „celne strzały” jest wręcz naciągane). To dziwi, bo przecież w poprzedniej kolejce przy Sportowej ekipa GKS wygrała z Resovią aż 3:0, a łodzianie w Legnicy także zdobyli gola, a potrafili wypracować kilka innych groźnych sytuacji. 

Sympatycy Widzewa mogą się tylko cieszyć, że kolejnym zawodnikiem, który powrócił do gry po perypetiach z atakiem koronawirusa oraz kwarantanną drużyny, jest Marcin Robak. Kapitan zespołu grał ostatnie pół godziny i tuż po wejściu na boisku po dalekim prostopadłym podaniu mógł zdobyć prowadzenie. Próba lobowania wybiegającego bramkarza skończyła się właściwie podaniem piłki do Pawła Lenarcika. W kolejnym meczu u siebie w sobotę z Resovią najskuteczniejszy strzelec ekipy RTS zapewne wykorzysta podobną okazję. 

O ile w piątkowym meczu w Legnicy dublerzy RTS wnieśli wiele dobrego, o tyle tym razem był to słaby dzień zmienników. W zasadzie jedyną szansę na zwycięskiego gola zmarnował Dominik Kun, który w doliczonym czasie z dogodnej pozycji nie trafił w bramkę. 

Nadal stałe fragmenty gry Widzewa są słabe i czytelne dla rywali, choć w drugiej połowie kornery wykonywał już nie Łukasz Kosakiewicz, a Mateusz Michalski.

Zdobycie tylko 13 punktów na 33 możliwe przez Widzew można traktować jako rozczarowanie.  W tym sezonie to już piąty pierwszoligowy mecz RTS bez strzelonego gola. Zapowiedzi ofensywnego stylu gry jak dotąd nie sprawdzają się. W takiej formie Widzew nie dogoni czołówki.

To czwarty z rzędu mecz ligowy przy al. Piłsudskiego, w którym bełchatowianie nie strzelili gola. Trener gości Marcin Węglewski jednak może cieszyć się z tego, że zbudowana przez niego drużyna, mimo wielkich problemów finansowych, rozegrała piąte z rzędu spotkanie bez straconego gola. Niestety. Szkoleniowiec gospodarzy nie ma nawet takich powodów do zadowolenia.
     
Widzew – GKS Bełchatów 0:0

Widzew: Mleczko – Kosakiewicz, Grudniewski, Tanżyna, Stępiński – Mąka (63, Robak), Mucha (75, Możdżeń), Poczobut, Prochownik (64, Becht) – Mateusz Michalski (88, Ojamaa), Fundambu (75, Kun) 
GKS Bełchatów: Lenarcik – Sierczyński, Seweryn Michalski, Magiera, Szymorek – Wroński, Witek (46, Najemski), Gancarczyk, Makuch (82, Zdybowicz), Fizenchart (75, Błanik) – Winsztal (46, Mas) 

Żółte kartki: Mateusz Michalski, Stępiński, Kosakiewicz, Mleczko – Gancarczyk.

Sędziował: Tomasz Marciniak (Płock).

Mecz bez udziału publiczności.

Bogusław Kukuć