REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Przed meczem z GKS Bełchatów szersza kadra Widzewa
 
Wtorek, 10. listopada 2020, godz. 07:30

We wtorek o godz. 18 w pierwszym przełożonym z powodu pandemii meczu dziesiątej kolejki Fortuna I ligi Widzew (12 pkt) podejmował będzie na stadionie przy al. Piłsudskiego GKS Bełchatów (10 pkt). Gospodarze są najbardziej utytułowanym pierwszoligowcem, ale goście też grali na najwyższym szczeblu aż 12 sezonów (ostatnio w rozgrywkach 2014/2015) i są na 27. miejscu w tabeli wszech czasów ekstraklasy. 

Obecnie te drużyny sąsiadują w tabeli, bo łodzianie zajmują dziewiątą, a bełchatowianie dziesiątą lokatę. Wicemistrzowie Polski 2007 byliby nawet wyżej od widzewiaków, ale na skutek zaległości finansowych wystartowali do rozgrywek z minus dwoma punktami. Obaj wtorkowi rywale mają po 3 zwycięstwa, 3 remisy i 4 porażki, lecz GKS ma lepszą różnicę goli 7-10 wobec 8-13 ekipy RTS.
REKLAMA


Mimo, że łodzianie są formalnie beniaminkiem, to ich wielotysięczni fani liczyli na lepszy start. Choćby dlatego, że wtorkowy mecz będzie zarazem konfrontacją klubu o najwyższym budżecie z rywalem o najniższym budżecie na zapleczu ekstraklasy. Tymczasem dotychczasowy dorobek GKS jest pozytywnym zaskoczeniem. Spodziewano się, że wobec dramatycznej sytuacji finansowej i kadrowej drużyna, która cudem uniknęła spadku, kończąc sezon na piętnastym miejscu, po radykalnym odmłodzeniu składu, będzie spisywać się gorzej. 

Misji ratowania bełchatowskiego futbolu podjął się 42-letni Marcin Węglewski, który trenerskiego fachu uczył się także u znanych trenerów Widzewa w latach 2008-2011. Pewnie gdyby tego szkoleniowca poproszono w wskazanie najbardziej prestiżowych meczów sezonu, to wybrałby właśnie spotkania z RTS. Pamiętam jego radość, gdy po wygranej 3:1 wiosną 2019 roku w Bełchatowie (jeszcze jako dyrektor sportowy GKS) cieszył się z awansu do I ligi, wyprzedzając na finiszu widzewiaków.

To prawda, że bełchatowska młodzież ciuła punkty głównie u siebie. Tam każdej drużynie GKS potrafił strzelić gola i przegrał przy Sportowej tylko jeden mecz z niepokonanym ŁKS 1:3. Lecz nawet z aktualnym wiceliderem Brunatni prowadzili po golu Patryka Makucha. Nie wiadomo jak mecz by się skończył, gdyby w 65 minucie Waldemar Gancarczyk pokonał z karnego Arkadiusza Malarza (zresztą byłego bramkarza GKS). Najskuteczniejszym strzelcem bełchatowian (3 gole) jest właśnie 21-letni Makuch, mierzący 187 cm pomocnik, wypożyczony z Miedzi Legnica, a wcześniej zawodnik UKS SMS w Łodzi. 

Ktoś powie, że przesadzam ze straszeniem gośćmi, którzy poza Bełchatowem jeszcze nie wygrali, a nawet jako jedyni nie strzelili gola. Fakty są rzeczywiście takie, ale wyliczanka kolejnych występów GKS na boiskach rywali wskazuje wręcz książkowo na progres: W Łęcznej 0:3, w Niecieczy 0:2, w Opolu 0:1, w Olsztynie 0:0 i Nowym Sączu 0:0.

Pandemia sprawiła, że w futbolu arena meczu przestała mieć znaczenie, bo gra się na stadionach bez publiczności. A przecież w ostatnich trzech meczach obu wtorkowych rywali w Łodzi tysiące kibiców RTS bardzo pomagało dopingiem, by GKS nie strzelił gola. Nawet wtedy, gdy w drugoligowym meczu w 2018 roku łodzianie grali w dziewiątkę. Teraz tego ważnego atutu gospodarzy zabraknie. 
 
Poza tym nastroje w ekipie gości są bojowe, bo notują oni serial 4 meczów bez porażki i bez straty bramki: w Stomilu 0:0, z Zagłębiem 1:0, w Sandecji 0:0 i w sobotę z Resovią 3:0. Tymczasem łodzianie w minionych pięciu meczach tylko raz wymęczyli wygraną 2:1 z ostatnią w tabeli Sandecją, która nawet prowadziła w Łodzi. 

Lecz ekipa RTS też ma podstawy do optymizmu. Przecież po długiej przerwie wreszcie trener Enkeleid Dobi miał na poniedziałkowym treningu wszystkich zawodników (prócz kontuzjowanych). Łącznie z Marcinem Robakiem, którego brak w meczach w Łęcznej i Legnicy był widoczny. Problem jest w dyspozycji psycho-fizycznej kapitana. Ten napastnik potrafił strzelać gole drużynie GKS nawet wtedy, gdy była wicemistrzem Polski w grudniu 2007 roku (grając w barwach Korony), czy jako król strzelców ekstraklasy w Pogoni (która pokonała bełchatowian 3:0 w Szczecinie w 2015 roku po trzech trafieniach Robaka).

Przed wyjazdem do Legnicy o kadrze decydował bardziej Sanepid, a teraz to trener ma wybrać tych, co najszybciej doszli do formy po wygranej batalii z wirusem. A to jest spora różnica. Ostatnio w widzewskim obozie dominowały problemy medyczne, a teraz już liczyć się będą sportowe, taktyczne i wolicjonalne. Tak jak w normalnym klubie. Zobaczymy z jakim efektem, bo rywal jest trudny.

Bogusław Kukuć