REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Z trenerem Mroczkowskim o meczach z GKS Bełchatów
 
Poniedziałek, 9. listopada 2020, godz. 17:25

Jeszcze przed przełożeniem większości meczów dziesiątej kolejki Fortuna I ligi zamieściłem w „Widzewiaku” tekst „Słaby bilans łodzian w meczach Widzew – GKS Bełchatów”. Zawierał przypomnienie remisowego w sumie bilansu 16 spotkań tych drużyn w ekstraklasie oraz meczów w niższych ligach, z których ekipa RTS nie wygrała żadnego. Jest jednak trener Widzewa, który nie musi się wstydzić konfrontacji z klubem z Bełchatowa. O kogo chodzi?

To Radosław Mroczkowski. Ten absolwent AWF w Warszawie prowadził reprezentacje Polski juniorów, a od 2008 roku był sztabie szkoleniowym kadry Leo Beenhakkera. Później był trenerem Dolcanu Ząbki, Widzewa, Rakowa, Sandecji i Zagłębia Sosnowiec. Przy Piłsudskiego pracował początkowo z grupami młodzieżowymi i rezerwami. W czerwcu 2011 roku zastąpił Czesława Michniewicza na stanowisku trenera pierwszej drużyny i pracował na tym szczeblu do września 2013 roku.
REKLAMA


Był ostatnim trenerem Widzewa, który utrzymał zespół w ekstraklasie w 2013 roku i ostatnim, pod wodzą którego widzewiacy byli liderami ekstraklasy (po 6 kolejkach sezonu 2012/2013, kiedy „dzieciaki Mroczkowskiego” przewodziły tabeli, choć klub był już na finansowej równi pochyłej „epoki Cacka”). 

Po raz drugi Mroczkowski był trenerem RTS po reaktywacji od czerwca 2018 roku do 7 kwietnia 2019 roku. Zastąpił legendarnego Franciszka Smudę. Zaczął od zwycięstwa 3:2 nad Sokołem w Ostródzie w ostatnim meczu trzecioligowym, co przesądziło o wejściu do II ligi. Zwolniony został po 27 kolejce po bezbramkowym meczu w Stargardzie, choć na nowym stadionie przy al. Piłsudskiego nie przegrał żadnego spotkania. Wtedy Widzew był wiceliderem za Radomiakiem i miał zaległy mecz w Elblągu z Olimpią, który poprowadził już Jacek Paszulewicz. Łodzianie nie załapali się wtedy do czołowej trójki, która awansowała do I ligi. Między innymi dlatego, że przegrali rewanż z GKS przy Sportowej 1:3.  

Ogółem daje to ciekawy obraz Mroczkowskiego jako widzewskiego „setnika” (73 mecze w ekstraklasie, 1 w trzeciej lidze, 26 w drugiej). Ale przypominam tego trenera nie względu na 110-lecie Widzewa. Powód jest specyficzny. Wśród tych stu widzewskich meczów jest pięć z GKS Bełchatów. Mroczkowski żadnego z nich nie przegrał. Aby było weselej: widzewiacy nie stracili gola w spotkaniach z GKS pod wodzą tego trenera. 

W sezonie ekstraklasy 2011/2012 w Łodzi było 1:0 (gol Hachem Abbes, 41 min), w Bełchatowie 0:0. W rozgrywkach 2012/2013 była też wygrana w Łodzi 1:0 (bramka Alex Bruno, 27 min) i w Bełchatowie 0:0.

Najbardziej dramatyczny był jednak drugoligowy mecz rozegrany 27 października 2018 roku przy al. Piłsudskiego, zakończony remisem 0:0. Gospodarze grali od 15 minuty w dziesiątkę po czerwonej kartce Daniela Świderskiego, a od 69 minuty w dziewiątkę, po usunięciu z boiska Sebastiana Kamińskiego. Sędzia Rafał Rokosz z Katowic ukarał łodzian 2 czerwonymi oraz 7 żółtymi kartkami, a bełchatowianie ujrzeli dwie żółte kartki, w tym jedną były widzewiak Patryk Rachwał (za sprytną prowokację przy wykluczeniu Świderskiego). 

- Dzwonię nie tylko z gratulacjami z okazji 53. urodzin, ale także przed meczem Widzew – GKS Bełchatów, z którym masz szczególny bilans jako były trener RTS. Z Bełchatowem przegrywali, prowadząc widzewiaków, nawet byli selekcjonerzy reprezentacji Smuda, Łazarek czy Majewski, a ty grałeś 5 meczów bez porażki i nawet bez straconego gola.

- Za gratulacje dziękuję i tobie też pamięć nie szwankuje, skoro pamiętasz o takich szczegółach. Rzeczywiście w stu meczach w których prowadziłem Widzew, te z Bełchatowem były ważne, choćby ze względu na podteksty rywalizacji w województwie. Podobnie skutecznie grało mi się także np. z Koroną Kielce. Ojrzyńskiemu do dziś chodzą szczęki na wspomnienie tamtych  spotkań z Widzewem. 

- Oglądasz widzewskie mecze na stadionie, teraz z powodu pandemii w telewizji. Dlaczego ekipa RTS odstaje od pierwszoligowej czołówki? 

- Drużyna traciła za dużo goli, a po trzech kolejkach była pod tym względem najgorsza. Poprawiło się to nieco, ale zwłaszcza bramkarzom zdarzają się wpadki. Nawet w Legnicy Mleczko mógł w doliczonym czasie spisać się lepiej. W całym zespole brak wyrazistego zawodnika kreującego grę. Możdżeń gra jakby nie chciał się tak po widzewsku zmęczyć. Mucha stara się, ale zarówno w obronie jak i w ataku powinien dawać więcej. Robak pełni podobną rolą jak Ibrahimović w Milanie. Jego rutyna, bramkostrzelność, absorbowanie rywali, bardzo się przydają. Brak tego napastnika w meczach z Łęczną i Miedzią był trudny do zatuszowania. Młode talenty Fundambu czy Ameyaw powinni z kapitanem lepiej współpracować. Uważam, że potencjał ma Kun. Jak się rozpędzi jest mega groźny. Szkoda, że zrezygnowano z Banaszaka. Kiedy dzwonił do mnie Kamil Kiereś z pytaniem czy go brać, byłem zaskoczony, że Widzew oddaje go Łęcznej. Jak widać zastąpienie Radwańskiego i Wolsztyńskiego też nie jest łatwe, a ubytek strzelonych przez nich goli wyraźny. Poza tym wspomagają oni czołowe zespoły zaplecza ekstraklasy.

- Twój typ na wtorkowy mecz z GKS Bełchatów?  

- To będzie trudny mecz dla Widzewa. Nie tylko dlatego, że gospodarze są na świeżo po perypetiach z wirusem. Nie ma pewności czy negatywny wynik testu organizmu przełoży się szybko na pozytywną ocenę gry na boisku. Wiem, że GKS bardzo chciał grać już w pierwszym terminie. Bełchatowanie bronią się na wyjazdach całą drużyną. Aż nie chcę myśleć, co by się stało, gdyby goście pierwsi strzelili gola, a to np. udało się w Łodzi ostatnio Sandecji, a wcześniej Zagłębiu. Widać, że ostatnie dobre wyniki GKS bardzo cementują zespół i Marcin Węglewski umiejętnie to wykorzystuje. Sam jestem ciekaw jak Widzew poradzi sobie z wyjątkową presją. Mam nadzieję, że lepiej niż w meczu z ŁKS.
 
- Które kluby awansują bezpośrednio do ekstraklasy, a kto dopiero po barażach?

- Choć do końca jeszcze daleko, to obecna tabela dobrze odzwierciedla przewagę dwójki głównych kandydatów Bruk Betu i ŁKS. Arka prawdopodobnie się pogubi przez pewne problemy w gdyńskiej drużynie. Oczywiście szanse na baraże ma także Widzew, choć straty ma już spore. Może wyjść na prostą choćby po dwóch z rzędu wygranych w tym tygodniu z Bełchatowem i Resovią. Te baraże dodają zresztą smaczku rywalizacji i stwarzają szanse nawet drużynom, które zajmą szóste miejsce. Akurat Widzew powinien bić brawo pomysłodawcom takiego rozwiązania. Chyba, że wiosną nastąpi cud i ekipa RTS wygra 6 meczów z rzędu i wtedy można powalczyć nawet o miejsce w dwójce.

Bogusław Kukuć