REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Czy ekipa RTS wreszcie "odczaruje" stadion w Legnicy?
 
Piątek, 6. listopada 2020, godz. 07:15

Ekipa Widzewa (11 pkt) wyjechała na piątkowy mecz do Legnicy, gdzie zmierzy się o godz. 17.40 w meczu jedenastej kolejki Fortuna I ligi z tamtejszą Miedzią (13 pkt). Łodzianie poprzednie ligowe spotkanie rozegrali 17 października i już wtedy w Łęcznej nie mógł wystąpić Marcin Robak, który nie wystąpi również teraz.

Pozostałe informacje są już znacznie lepsze. Przede wszystkim żaden z piłkarzy RTS na ma wyniku dodatniego testu na obecność koronawirusa. Trzech pozostanie jednak w Łodzi. Jeden z nich w sobotę zakończy nałożoną przez Sanepid kwarantannę, a dwóch musi przejść badania serca i płuc, po przejściu zakażenia bez powikłań. Od środy trenowała dwudziestka zawodników, przy czym indywidualnie rekonwalescent Karol Czubak, który jeszcze w Legnicy nie zagra. 
REKLAMA


Dwukrotne przełożenie meczu ligowego z GKS Bełchatów i  pucharowego spotkania z Legią z powodu pandemii wyłączyło wielu zawodników z normalnych treningów i wytrąciło z rytmu meczowego. Sztab szkoleniowy trenera Enkeleida Dobiego oraz medyczny, pod wodzą dr Radosława Grabowskiego, zrobili wszystko, by jak najszybciej odrobić zaległości. Dla niektórych znaczące (część kadry nie miała zakłóconych przygotowań).

Podobnych problemów nie mieli piątkowi rywale łodzian, bo Miedź jest jednym z dwóch pierwszoligowców (obok GKS Tychy), który rozegrał wszystkie 10 kolejek zgodnie z terminarzem. To daje gospodarzom spotkania w Legnicy pewną przewagę, nie tylko psychologiczną. 

To nie jedyny powód konieczności wyjątkowej determinacji łodzian w najbliższym spotkaniu. Przecież rywale są w górnej ósemce i gdyby powiększyli jeszcze dwupunktową przewagę, to zepchnęliby Widzew na dłużej w dolne rejony tabeli. 

Miedź jest obok ŁKS i Łęcznej trzecim zespołem bez porażki w roli gospodarza w lidze (czwartym jest Resovia, ale rzeszowski beniaminek grał dotąd wyłącznie na stadionach rywali). U siebie legniczanie wygrali dwa mecze z Sandecją 3:1 i Resovią 4:0, a następne remisowali z Koroną 1:1, Chrobrym 2:2, GKS Jastrzębie 1:1 i Puszczą 1:1. Strzelili jako gospodarze najwięcej goli w I lidze – aż 12. Inna sprawa, że najcenniejszy wynik osiągnęli poza Legnicą, gdy wygrali 2:0 w Pruszkowie z Radomiakiem 2:0, rehabilitując się za porażkę w barażach o ekstraklasę i wyeliminowanie z Pucharu Polski. Miedź to drużyna naszpikowana obcokrajowcami i zawodnikami pozyskanymi z ekstraklasy.

Najwięcej bramek (5) zdobył wicelider strzelców 29-letni Kamil Zapolnik (wcześniej 41 meczów, 3 gole w Górniku Zabrze). 4 gole strzelił 27-letni Hiszpan Joan Roman, na którego wołają Goku, jak na bohatera japońskiej kreskówki, a 2 gole 25-letni Krzysztof Drzazga (wcześniej 41 meczów, 5 goli dla Wisły Kraków). Ciekawostką jest gol 24-letniego Mateusza Hewelta, bramkarza z polskim oraz irlandzkim obywatelstwem, pozyskanego z Evertonu.

Za asa uchodzi 31-letni pomocnik Szymon Matuszek, były kapitan Górnika, który w klubie z Zabrza rozegrał 119 meczów i strzelił 6 goli. Młodzieżowcami są dwaj dwudziestolatkowie sprowadzeni z Lecha Paweł Tupaj i Bartosz Bartkowiak (obaj grali z Widzewem w poprzednim sezonie) oraz 19-letni Maciej Śliwa, pozyskany z Wisły Kraków. Latem też sprowadzono z Polkowic króla strzelców II ligi Michała Bednarskiego, który leczy kontuzję. 

Trenerem rywali jest znający realia pierwszoligowe po pracy w Jastrzębiu 53-letni Jarosław Skrobacz, który rozpoczął pracę w Legnicy tego samego dnia, co Dobi w Widzewie (czyli 30 lipca).
 
Mobilizacji łodzian winny pomóc dane historyczne. Przecież Miedź także grała w ekstraklasie i to jeszcze w 2019 roku, a po spadku zajęła piątą lokatę w I lidze. Podobnie jak Widzew zdobyła raz Puchar Polski. W 1992 roku grała wtedy na zapleczu ekstraklasy, ale w Pucharze Zdobywców Pucharów nie skompromitowała się. W Lubinie przegrała 0:1 z AS Monaco, lecz w rewanżu zremisowała 0:0. Rywali prowadził legendarny Arsen Wenger, a grali tacy piłkarze jak Ettori, Thuram, Djorkaeff, Rui Barros, Klinsmann czy Fofana. 


Miedź nie uniknęła ostrego kryzysu organizacyjno-sportowego, którego symbolem była dopiero piąta lokata w III lidze w sezonie 2007/2008. Dla klubu kluczowy był rok 2011, od kiedy stery przejął tam biznesmen Andrzej Dadełło i prowadzona przez niego międzynarodowa Grupa Kapitałowa DSA. Właściciel giełdowej spółki Votum SA i członek wielu prestiżowych rad nadzorczych wprowadził biznesowy model zarządzania klubem. Efekty były szybkie: powrót do I ligi już w 2012 roku oraz pierwszy w historii awans do ekstraklasy w 2018 roku.

Wówczas przez 7 lat klubem z Legnicy sprawnie zarządzała prezes Martyna Pajączek. Dostrzegła to także piłkarska centrala. Jako pierwsza kobieta wybrana została do zarządu PZPN.

Widzew nie ma dobrych wspomnień ze stadionu przy Hetmańskiej. W I lidze grał tam dwukrotnie. W sezonie 1990/1991 łodzianie przegrali 1:4 (przy Piłsudskiego było 4:0 dla Widzewa, który wtedy wrócił do ekstraklasy), a rozgrywkach 2014/2015 po bezbramkowym remisie w Łodzi, widzewiacy doznali tam porażki aż 1:6, a honorowego gola strzelił wtedy z karnego Krystian Nowak. To kolejny powód, by wreszcie „odczarować” ten obiekt. 

Stadion zna dobrze Estończyk Henrik Ojamaa, który jeszcze jesienią ubiegłego roku był zawodnikiem Miedzi, dla której strzelił 3 gole. W Legnicy urodził się kapitan Widzewa Marcin Robak, który w Miedzi grał do jesieni 2005 roku, gdy przeszedł do Korony Kielce i zadebiutował w ekstraklasie. Po zakończeniu kontraktu ze Śląskiem Wrocław miał nawet wrócić do rodzinnego miasta, ale wybrał powrót do Widzewa.

Reprezentant Haiti Kevin Lafrance zaczynał polską część kariery w Widzewie, w sezonie 2014/2015 grał w Miedzi.  Były widzewiak Jonathan de Amo występował w legnickim klubie w latach 2016-2018, a teraz Hiszpan jest obrońcą lidera I ligi Bruk Betu Nieciecza. Także Rafał Augustyniak debiutował w ekstraklasie jako widzewiak, a później był filarem legnickiego klubu, skąd przeszedł do Uralu Jekaterynburg i gra nadal w lidze rosyjskiej.

Spotkanie poprowadzi Artur Ałuszyk (Szczecin). Ten 41-letni arbiter gwizdał już w tym sezonie obu drużynom wygrane mecze z Sandecją. Transmisję telewizyjną można obejrzeć w Polsacie Sport.

Bogusław Kukuć