REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Tajemnica skuteczności beniaminka z Łęcznej
 
Środa, 4. listopada 2020, godz. 07:00


W sezonie 2020/2021 w polskich ligach na szczeblu centralnym grają 53 kluby (16 w PKO Ekstraklasie, 18 w Fortuna I lidze oraz 19 w II lidze). Tylko dwa z nich jeszcze nie przegrały żadnego meczu. To dwaj pierwszoligowcy: lider ŁKS oraz trzeci w tabeli Górnik Łęczna.

Jednak najdłuższy serial spotkań bez porażki notuje beniaminek z Łęcznej. Do trzech kolejnych meczów z końcówki rozgrywek II ligi trzeba dodać 8 spotkań w obecnym sezonie pierwszoligowym oraz dwa zwycięskie występy w Pucharze Polski. Razem daje to 13 z rzędu mecze bez przegranej. Warto także podkreślić stratę w tych trzynastu spotkaniach zaledwie 5 goli.
REKLAMA

 
Właśnie we wtorkowym spotkaniu we Wrocławiu drużyna znanego w okręgu łódzkim trenera Kamila Kieresia została ósmym klubem, który awansował do 1/8 finału Fortuna Pucharu Polski po zwycięstwie we Wrocławiu nad Ślęzą 2:0. Łęczna jest trzecim obok Radomiaka i ŁKS pierwszoligowcem, który zagra w lutym w trzeciej rundzie rozgrywek pucharowych.

Jak to się dzieje, że mający budżet klubowy 6 mln zł górnicy z Lubelszczyzny radzą sobie tak dobrze? Odpowiedzi na takie pytanie może być wiele. Ja wybieram tę humorystyczną, by nie podważać kompetencji sterników klubów, mających znacznie większe budżety.

Otóż trzeba zatrudniać piłkarzy urodzonych w Szczebrzeszynie („gdzie chrząszcz brzmi w trzcinie i Szczebrzeszyn z tego słynie”). Widać, że w Łęcznej czytają dzieciakom wiersze Jana Brzechwy i zdecydowano się tam pozyskać latem dwóch takich zawodników.

Pierwszym z nich był 23-letni Przemysław Banaszak (na zdjęciu), który po wypożyczeniu wrócił do Widzewa i grał nawet w sparingu z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, strzelając gola. Lecz decydenci w Łodzi pozwolili na transfer definitywny do konkurenta. Przemek podpisał trzyletni kontrakt i zaczął go spłacać. Choć podstawowym napastnikiem jest tam Bartosz Śpiączka, to jednak Banaszak robi swoje, choć w zasadzie jest zmiennikiem. Dodajmy: skutecznym. Ustalił wyniki kluczowego pierwszoligowego meczu z Arką Gdynia (wygranego 2:0) oraz dwóch spotkań Pucharu Polski z Polonią w Nysie 3:1 i teraz we Wrocławiu ze Ślęzą (2:0).

Drugim zawodnikiem, urodzonym w Szczebrzeszynie, grającym w obu spotkaniach pucharowych w zespole z Łęcznej, jest 26-letni obrońca Kamil Rozmus, pozyskany także tego lata z… ŁKS. Uprawnione jest zatem stwierdzenie, że to Łódź pomaga odnosić sukcesy rywalom.

Widzew może mieć jednak maleńką satysfakcję, że w tym roku grał dwa razy w Łęcznej i żadnego z nich nie przegrał (2:1 w marcu w II lidze i 0:0 w październiku w I lidze). Ekipa RTS ma wznowić rozgrywki po długiej przerwie w najbliższy piątek w Legnicy, gdzie o godz. 17.40 zmierzy się z tamtejsza Miedzią, która ma dwa punkty więcej i nie ma żadnego zawodnika urodzonego w Szczebrzeszynie.

Bogusław Kukuć