REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Nawet bez Robaka można było wygrać w Łęcznej
 
Sobota, 17. października 2020, godz. 16:10

W sobotnim tzw. telewizyjnym meczu w Łęcznej spotkały się dwa beniaminki Fortuna I ligi. Lepiej rozgrywki zaczęli gospodarze, którzy nie tylko nie ponieśli żadnej porażki, lecz u siebie wygrali wszystkie spotkania. Widzew nie był faworytem, bo przegrał już cztery mecze. Wszystkie z drużynami pierwszej jedenastki tabeli. Do tego wystąpił bez Marcina Robaka. Kapitan i najskuteczniejszy strzelec RTS był przeziębiony. W tej sytuacji punkt przywieziony o Łodzi powinien cieszyć.

Lecz można rozumieć tych sympatyków legendarnego klubu, którzy uważają, że można było zakończyć dobrą passę mistrza II ligi 2020 zwycięstwem. Ewentualne zwycięstwo gości pozwoliłoby widzewiakom zrównać się punktami z rywalami z Łęcznej. Skopiowanie marcowego wyczynu (wtedy ekipa RTS wygrała tam 2:1) było zupełnie realne.
REKLAMA


Widzew przecież dominował. Miał 62 procent posiadania piłki, wykonywał 10 kornerów (wobec zaledwie 3 gospodarzy) i oddał aż trzynaście strzałów wobec sześciu rywali. Do tego goście byli bardziej skoncentrowani niż w dotychczasowych spotkaniach. Po raz pierwszy w tym sezonie drużyna trenera Kamila Kieresia nie zdobyła bramki, a jej as Bartosz Śpiączka popsuł sobie wyborną statystykę (w każdym z pięciu spotkań strzelał dotąd gole).

Tłumaczenie, że Łęczna od 17 dni nie tylko nie grała, ale nawet jakiś czas nie mogła trenować z powodu pandemii i odwołania 3 kolejek, jest tylko częścią prawdy. Ważniejszym powodem jest wreszcie solidny występ Widzewa. 

Klasycznym przykładem progresu formy jest postawa Miłosza Mleczki. Bramkarz rozegrał najlepszy mecz w barwach Widzewa. Jego interwencje po główce Tomasza Mizierskiego po kornerze w 19. minucie oraz po uderzeniu z woleja Bartosza Śpiączki z bliska w 67. minucie były znakomite.

Najbardziej klarowną sytuację bramkową dla gości zaprzepaścił w 70. minucie Krystian Nowak, który z niespełna metra nie potrafił dwukrotnie dobić piłki sparowanej przez Macieja Gostomskiego. W sumie jedna plan minimum Widzewa został wykonany.

Poważnym mankamentem ekipy RTS jest nadal seryjne marnowanie kornerów i wolnych. Rywale już o tym wiedzą i w trudnych sytuacjach ratują się wybiciami piłki poza linię końcową albo faulując. Nad tymi elementami piłkarskiego trzeba pracować szczególnie przed sobotnim meczem z GKS Bełchatów w Łodzi

Górnik Łęczna – Widzew 0:0

Górnik: Gostomski – Sasin, Baranowski, Miedzierski, Leandro – Struski, Cierpka, Stromecki (66, Kalinkowski), Wojciechowski (66, Banaszak), Krykun – Śpiączka.

Widzew: Mleczko – Kosakiewicz, Nowak, Tanżyna, Stępiński – Możdżeń, Mucha – Ameyaw, Fundambu (83, Ojamaa), Kun (80, Mąka) – Michalski. 

Żółte kartki: Leandro, Kalinkowski, Banaszak – Mąka.

Czerwona: Krykun (83, za kopnięcie rywala). 

Sędziował: Sebastian Krasny (Kraków).
Mecz bez udziału publiczności.

Bogusław Kukuć