REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Bogusław Kukuć ocenia po wygranej z Sandecją
 
Niedziela, 11. października 2020, godz. 11:23

Zapowiedź inauguracyjnego meczu ósmej kolejki Fortuna I ligi w Łodzi zatytułowałem "To może być trudna zabawa dla studziesięciolatków". I rzeczywiście, piątkowe spotkanie było bardzo ciężkie i dramatyczne zarówno dla zwycięzców jak i pokonanych.
 
REKLAMA

Zamykający tabelę goście od początku rozgrywek wyłącznie przegrywali (przed meczem z RTS trzy z rzędu porażki różnicą trzech bramek) i nadal pozostają jedynym pierwszoligowcem bez punktu. Dla nich stres jest tym większy, że w spotkaniu przy Piłsudskiego po raz pierwszy w tym sezonie prowadzili i do tego stworzyli kilka sytuacji, po wykorzystaniu których wracaliby do Nowego Sącza choćby z remisem.
 
Sympatycy Widzewa  mogą się cieszyć wyłącznie z trzeciej wygranej w tym sezonie, ale styl, w jakim wybrańcy Enkeleida Dobiego zdobyli 3 punkty, pozostawia wiele do życzenia. Choć drugi raz w I lidze zespół z Piłsudskiego strzelił dwa gole (wcześniej ze Stomilem). Ten ostatni argument przemawia za tym, by wyższe noty dostali zawodnicy ofensywni.
 
To, co wyprawia defensywa RTS, woła o pomstę do nieba. Nie chodzi nawet o to, że kolejny mecz łodzianie zaczynają od straty bramki. Przecież zamykający tabelę rywale w piątek wypracowali trzy razy więcej dogodnych sytuacji bramkowych niż ŁKS, czyli zdecydowany lider w meczu drugiej kolejki. Widzewski sztab szkoleniowy ma nad czym myśleć. Zwłaszcza, że w dziewiątej kolejce czterokrotnych mistrzów Polski czeka wyprawa do Łęcznej, która po awansie jeszcze nie przegrała. 
 
Miłosz Mleczko - 2. Bramkarz RTS nie odnotował żadnej poważniejszej interwencji, która wyjaśniałaby trudną podbramkową sytuację. Popełnił kilka błędów, ale miał w piątek dużo szczęścia. Jak widać, na tej pozycji można mieć więcej za uśmiech losu. 
 
Łukasz Kosakiewicz - 3. Był jednym ze współwinnych utraty gola. Ale w 43. minucie zdołał uratować zespół po akcji Danka, kiedy wyprzedził szybkiego Ogorzałego.  Dokładne podanie prawego obrońcy łodzian na głowę Marcina Robaka miało olbrzymie znaczenie przy wyrównującej bramce. 
 
Krystian Nowak - 1. Niestety. po kartkowej pauzie zaliczył najsłabszy występ od czasu powrotu po 5 latach do Widzewa.
 
Daniel Tanżyna - 3. Mógł lepiej interweniować moment przed stratą gola. Lecz i tak wypadł najlepiej z obrońców łodzian. Do tego asekurował ogrywanego Bechta.
 
Filip Becht - 1. To szósty z rzędu mecz nastolatka w wyjściowym składzie. Najsłabszy z dotychczasowych. Ograny w pierwszoligowych bojach trener Piotr Mandrysz kierował ataki Sandecji strefą bronioną przez młodzieżowca RTS i ten zupełnie się zagubił. 
 
Mateusz Możdżeń - 2. Starał się inicjować ataki łodzian. Nie tylko podaniami, ale strzałami zza szesnastki. Nie uniknął kilku strat. Po godzinie był już mniej widoczny.
 
Patryk Mucha - 2. Druga linia gości kreowała stanowczo zbyt dużo niebezpiecznych kontrataków, których destrukcyjni pomocnicy RTS nie potrafili rozbić. Z przewidywaniem zamiarów rywali Patryk też miał problemy.
 
Mateusz Michalski - 3. Pod względem aktywności, szukania gry jest od kilku spotkań najbardziej widocznym piłkarzem Widzewa. Szybkością i zaangażowaniem sprawia problemy defensywom rywali. Niestety zatracił bramkostrzelność. To poważny mankament dla skrzydłowych i skrajnych  pomocników.
 
Merveille Fundambu - 2. Początek miał obiecujący. Już jest dokładniej pilnowany. W kreowaniu ataków kilka razy się zagubił, choć "szuka podaniami kolegów" i nie jest boiskowym egoistą. Nie wykorzystał świetnych sytuacji bramkowych w 29 i 55 minucie. Groźna była akcja kongijczyka z Kunem w 58 minucie i zmarnowana kontra w 71 minucie. 
 
Dominik Kun - 4. Widać, że chciał się przypomnieć kibicom Sandecji, w której grał jeszcze wiosną. Był pracowity i bardzo starał się bardzo strzelić pierwszego gola w barwach RTS. Do szczęścia tuż przed zakończeniem pierwszej połowy nie brakowało wiele. Zaliczył asystę przy zwycięskim golu Robaka.
 
Marcin Robak - 5. Muszą się rumienić ci, którzy twierdzili, że kapitan Widzewa już niewiele znaczy. Mimo, że był indywidualnie pilnowany przez silnego, agresywnego, czasem brutalnego Szufryna, to jednak potrafił się uwolnić. Robak był gwiazdą tego meczu. Pierwszy gol głową ze skrętem był perełką techniki piłkarskiej. Drugie trafienie wykorzystaniem błędów rywali z bezwzględnością "kilera". Był bliski trzeciego gola, ale sędzia nie odgwizdał zagrania ręką w polu karnym obrońcy Sandecji po strzele Marcina. Zasługuje na miano "ojca zwycięstwa".
 
Barłomiej Poczobut - 3. Dał bardzo dobrą zmianę. Mądrą spokojną grą pomógł utrzymać prowadzenie do końca spotkania.
 
Patryk Stępiński - 3. Ten doświadczony dubler wzmocnił "trzeszczącą" defensywę gospodarzy i też ma spory udział w uratowaniu 3 punktów.
 
Michael Ameyaw - 2. Wchodzi na ostatnie kwadranse. Ciekawe kiedy dostanie szansę gry choćby w połowie spotkania
 
Daniel Mąka - niesklasyfikowany. Grał zbyt krótko. Ale był aktywny w końcówce i bardzo się przydał.
 
Henrik Ojamaa - niesklasyfikowany. Nie przydał się nawet do "kradzieży czasu" na nerwowym finiszu.  

Bogusław Kukuć