REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Już czwarta porażka w siódmym meczu RTS
 
Niedziela, 4. października 2020, godz. 16:31

Nie tak sobie wyobrażaliśmy pierwszoligowe występy Widzewa. Choć to tylko beniaminek zaplecza ekstraklasy, to jednak bilans dotychczasowych występów nie pozostawia złudzeń: dwie wygrane, remis i aż cztery porażki. 

Zapowiedzi trenera Enkeleida Dobiego o przestawieniu ekipy RTS na bardziej ofensywny styl gry i walkę o zwycięstwo przegrywają z faktami: niedzielny mecz w Niepołomicach to już trzecie spotkanie w tym sezonie, w którym drużyna z al. Piłsudskiego nie strzeliła gola (wcześniej z Chrobrym i z ŁKS).
REKLAMA


O ile każdy z dotychczasowych zwycięzców demonstrował jakieś elementy solidnego futbolu, o tyle Puszcza takich atutów nie miała. To był rozpaczliwie przeciętny zespół, a mimo to Widzew był bezradny i słusznie łodzianie opuszczali boisko z nisko opuszczonymi głowami. To była wstydliwa przegrana.

O porażce zadecydował gol po wolnym z głębi pola w 13. minucie wykonywanym przez Jakuba Serafina. Piłka trafiła do pozostawionego bez opieki Słowaka Erika Čikoša, który pokonał źle ustawionego Miłosza Mleczkę. W poprzednim meczu z Zagłębiem widzewiacy stracili gola także po stałym fragmencie gry (tyle, że po główce po kornerze). 

Żeby „obciach” przy stracie takiego gola nie był pełny, to podam, że 32-letni zdobywca bramki jest byłym mistrzem Polski (z Wisłą Kraków 2011) oraz podwójnym mistrzem (2013 i 2014) oraz zdobywcą Pucharu Słowacji (2018) ze Slovanem Bratysława. A więc rutyniarz, który w podkrakowskim miasteczku przedłuża sobie karierę.

Na przebudzenie łodzian było dużo czasu. Łodzianie też mieli wolne i kornery, ale było to tylko wprowadzanie piłki do gry. Najbliższy wyrównania był Marcin Robak, ale w 64. minucie piłka po jego strzale uderzyła w poprzeczkę.

Dziwi, że przegrywający goście zdecydowali się na korekty składu dopiero w 71. minucie. Pytań kadrowych jest więcej. Choćby co miało zmienić wprowadzenie w przedostatniej minucie Bartłomieja Poczobuta przy prowadzeniu rywali 1:0? Była też okazja, by takim meczu zadebiutował w I lidze Robert Prochownik (w Niepołomicach dokonano tylko 4 zmian).

Asystent trenera zwycięskiej drużyny Jakub Kula tak ocenił mecz: „Nie było to porywające widowisko. Mieliśmy ciężkie warunki do prowadzenia gry, bo boisko mocno ucierpiało po środowym meczu z GKS-em Jastrzębie przez fatalne warunki atmosferyczne. Grę kombinacyjną utrudniał mocno wiejący wiatr. Zespół grający z nim miał troszeczkę łatwiej, co było widać w obu połowach. Cieszymy się ze zwycięstwa, zwłaszcza że za nami trzy mecze w jednym tygodniu, a akurat my odpoczywaliśmy na przestrzeni tych dni najkrócej. Poza tym wąska kadra nie pozwala nam na rotację w składzie. Tym bardziej należy się tym zawodnikom szacunek, że wyciągnęli ten mecz z wątroby. Podołali jego trudom i teraz mogą się cieszyć z trzech punktów. Bramka ze stałego fragmentu ustawiła spotkanie. Później były jeszcze dogodne okazje. My mieliśmy kontrę, Widzew poprzeczkę po akcji spornej i przegranym pojedynku fizycznym naszego obrońcy. To był mecz blisko remisu - takie spotkania wygrywa się bardzo trudno, dlatego zwycięstwo cieszy jeszcze bardziej.”

Puszcza Niepołomice - Widzew 1:0 (1:0)

Gol: Erik Čikoš 13 min. 

Puszcza: Kobylak – Čikoš, Czarny, Stępień, Mikołajczyk – Bartosz (61, Klec), Serafin, Żytek, Tomalski, Żurek (87, Skrzypczak) – Spławski (61, Radionow). 

Widzew: Mleczko – Kosakiewicz, Grudniewski, Tanżyna, Becht (71 Stępiński) – Możdżeń, Mucha (89, Poczobut) – Michalski, Fundambu (80, Mąka), Kun (71, Ameyaw) – Robak. 

Żółte kartki: Żurek, Kobylak.

Sędziował: Mariusz Złotek (Gorzyce).

Widzów: 793.

Bogusław Kukuć