REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
To nie autostrada, a wyboista droga z szalonymi użytkownikami
 
Środa, 30. września 2020, godz. 14:03

Po dwóch z rzędu wygranych trener Enkeleid Dobi nie ukrywał optymizmu i najbliższe mecze ekipy RTS określił jako „wjazd na autostradę, którą jadąc jego zespół szybko dogoni czołówkę”. Zdążyliśmy się przyzwyczaić, że widzewski szkoleniowiec wszystko stara się ubierać w barwne bon moty, które media lubią.

Inaugurujący szóstą kolejkę Fortuna I ligi remis 1:1 w Łodzi z Zagłębiem Sosnowiec wykazał, że czasem piłkarskie życie boleśnie weryfikuje trafność tych powiedzonek.
REKLAMA


Był to zresztą „czarny wtorek” faworytów. Co ma mówić Ireneusz Mamrot trener Arki, która wygrała dotąd wszystkie mecze? Teraz spadkowicz z ekstraklasy w Gdyni przegrał 0:2 z GKS Tychy, a więc z drużyną, którą w drugiej kolejce sosnowiczanie rozbili bez problemów 3:0.

Już tylko te dwa rezultaty wskazują, że dzielenie głównych pierwszoligowych łupów jest wysoce ryzykowne, a co najmniej przedwczesne. Wyścig o awans do ekstraklasy odbywa się nie po autostradzie, a na wyboistej drodze, z licznymi zakrętami, po śliskiej nawierzchni, po której jeździ sporo szalonych użytkowników. 

W gronie tych ostatnich są często sędziowie, którzy mają istotny wpływ na przebieg spotkania, a czasem zdarza się im  wypaczyć wynik. Choć to początek nowego sezonu pierwszoligowego, to taki przypadek miał miejsce 30 sierpnia w meczu pierwszej kolejki, kiedy w doliczonym czasie w Głogowie sędzia nie uznał prawidłowego gola dla Korony i zamiast wygranej 2:1 kielczan z Chrobrym skończyło się remisem 1:1. W piątej kolejce w Łodzi Widzew zdobył prawidłową bramkę, ale nie została ona uznana. Szum był mniejszy, bo łodzianie wygrali mecz z GKS Jastrzębie 1:0. 

Jest ciekawe, że te dwa przypadki błędów arbitra można połączyć. Mecz w Głogowie prowadził sędzia z Wrocławia Damian Sylwestrzak, a piłkarzem, któremu nie uznano prawidłowego gola w łódzkim spotkaniu był stoper RTS Krystian Nowak. We wtorek właśnie Sylwestrzak ukarał Nowaka żółtymi kartkami w pierwszej oraz trzynastej minucie, co sprawiło, że prawie cały mecz gospodarze grali w dziesiątkę. Nie trzeba tłumaczyć, że miało to olbrzymi wpływ na przebieg spotkania. Zwracam uwagę, że pomeczowy komentarz trener Zagłębia Krzysztof Dębek zakończył przytomnym stwierdzeniem: „Ciekawe jak wyglądałby mecz jedenastu na jedenastu, bo Widzew musiałby się wtedy otworzyć”.

My też byliśmy tego ciekawi, ale sędziowska wschodząca gwiazda piłkarskiej Temidy, zadecydowała inaczej. W komentarzu do wtorkowego meczu podkreśliłem, że nie widziałem różnicy w przewinieniach Nowaka, ukaranego kartkami, a pozostałymi 21 faulami, jakie odgwizdał arbiter.

Ciekawe czym obraził Sylwestrzaka protestujący przeciw decyzji mający prawo do tego kapitan łodzian Marcin Robak, ukarany też żółtą kartką. Nie mogę wykluczyć, Robak grający wcześniej w Śląsku, oglądał „ Wrocławskie Fakty”, w których w obszernym wywiadzie przedstawiono Sylwestrzaka, że może być on drugim Listkiewiczem albo Marciniakiem. Wtedy ten arbiter wtorkowego meczu stwierdził m.in. „Generalnie z piłką nożną związane są emocje. Ja emocje odbieram jako energię, którą można przekuć na coś negatywnego, co cię sparaliżuje, albo na coś pozytywnego, że jesteś w stanie biegać itp. Ja te emocje przekuwam na energię pozytywną”. Być może Robak był zdania, że przekucie tych emocji poszło tego dnia w złą stronę. 

Sympatycy Widzewa mogą się tylko pocieszyć, że ich drużyna grała w dziesiątkę jeszcze dłużej. Dokładnie przed 7 laty w Poznaniu sędzia Tomasz Wajda usunął z boiska Rafała Augustyniaka już w 3 minucie. Łukasz Teodorczyk z Lecha przebiegł jeszcze kilka kroków, ale widząc, że w wyścigu do  piłki wyprzedzi go bramkarz Maciej Mielcarz, przewrócił się. Arbiter z Żywca ukarał Augustyniaka czerwoną kartką. Łodzianie walczyli do końca, ale przegrali 0:1.

Obracając pracę tych zbyt ambitnych młodych sędziów, marzących o sławie, w smutny żart, można stwierdzić, że obecny RTS we wtorek wypadł lepiej niż wtedy, bo zdołał w dziesiątkę wyrównać. Z pewnością taki mecz przyczynił się do integracji drużyny, bo gol na 1:1 był dziełem głównie pozyskanych latem piłkarzy Karola Czubaka oraz Patryka Muchy.
 
Siedzę w futbolu na tyle długo, że Kolegium Sędziów PZPN z pewnością uzna słuszność obu kartek pokazanych Nowakowi i „decyzje sędziego Sylwestrzaka się obronią”. Zwłaszcza, że nie będą porównywanie z innymi faulami odgwizdanymi i nie karanymi kartkami przez wrocławskiego arbitra.

Przewodniczący Zbigniew Przesmycki powinien jednak zareagować na coraz więcej umiejętnego „naciągania” na faule. Tych specjalistów od teatralnych upadków, „rażenia prądem po dotknięciu ręką”,  widzę coraz więcej. Łapią się na to zwłaszcza młodsi sędziowie, a np. portugalscy piłkarze grający w polskich ligach mają z tego niezły ubaw.

Bogusław Kukuć