REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Szczególne okoliczności łagodzą ból remisu
 
Wtorek, 29. września 2020, godz. 22:30

W pierwszym meczu szóstej kolejki Fortuna I ligi w Łodzi Widzew zremisował z Zagłębiem Sosnowiec 1:1. Dla obu byłych klubów ekstraklasy jest to pierwszy remis w tym sezonie.

Goście dotąd przegrali na boiskach rywali wszystkie 3 spotkania i nawet nie strzelili w nich gola. Gdyby ktoś przed meczem zapowiedział, że wrócą do Sosnowca z punktem i golem, to zapewne uznano by to za życzliwy horoskop. A jednak Zagłębie wyjeżdża z Łodzi rozczarowane rezultatem.
REKLAMA


Gospodarze po dwóch rzędu wygranych liczyli na trzecie zwycięstwo. Logiczne, że nie powinni być zadowoleni z remisu. I nie byli. Lecz to łodzianie mają rodzaj satysfakcji po wtorkowym wieczorze. Dlaczego doszło do takiego sportowego paradoksu?

Wszystko przez sytuację, która zdarza się rzadko w meczach piłkarskich. Od 13 minuty gospodarze musieli grać w dziesiątkę. Krystian Nowak został ukarany pierwszą żółtą kartką w pierwszej minucie za rzekomy pierwszy faul na Gregorio. 12 minut później ujrzał drugą żółty kartonik za podobne przewinienie.

W tym meczu wrocławski arbiter odgwizdał łącznie 33 faule (12 gospodarzy i 11 gości). Można domniemywać, że przewinienia stopera łodzian były szczególnie  brutalne i niebezpieczne, albo były ratowaniem drużyny z wyjątkowych opresji. Tak jednak nie było, a wskazujący na to kapitan RTS Marcin Robak ujrzał także kartkę. Te decyzje Damiana Sylwestrzaka uczyniły mecz znacznie łatwiejszym dla Zagłębia, które chyba nigdy nie grało tak długo z przewagą zawodnika. Tak długa gra w osłabieniu sprawiła, że podział punktów stał się celem faworytów z Łodzi. 

Trener Enkeleid Dobi natychmiast wycofał z boiska Fundambu i wprowadził stopera Michała Grudniewskiego, co jakby zapowiadało, że Widzew skupi się na obronie bezbramkowego rezultatu. Rzeczywiście do przerwy tak było. Z wyjątkiem 20. minuty, kiedy kontratak gospodarzy zakończył się z trudem obronionym strzałem Mateusza Michalskiego. 

Po przerwie optyczna przewaga gości rosła i wydawało się, że emocje się skończą po zdobyciu prowadzenia przez sosnowiczan. W 61. minucie taki bramkowy finał znalazł kolejny korner gości, po którym celnie główkował z bliska Joao Oliveira. Był to pierwszy gol tego Portugalczyka w barwach Zagłębia.
 
Odwrócenie losów meczu przez dziesiątkę zmęczonych gospodarzy zasługuje na szacunek. Widzew taką walkę podjął. Emocji nie brakowało. W 70. minucie bohaterem spotkania został Karol Czubak, który kilkadziesiąt sekund po zmianie Robaka wymanewrował aż 3 obrońców gości i obsłużył precyzyjnym podaniem Patryka Muchę (na zdjęciu), który strzelił wyrównującego gola. To było pierwsze trafienie ligowe pomocnika pozyskanego latem z Polkowic. 

Dla Zagłębia ten gol był szokujący. Goście próbowali do końca wywalczyć zwycięstwo, ale łodzianie bronili się mądrze. Dodajmy szczęśliwie, bo w 88 minucie piłka po strzale z wolnego Filipa Karbowego uderzyła w słupek bramki Miłosza Mleczki. Przed strzałami tego piłkarza gości ostrzegałem w zapowiedzi meczowej. Skończyło się na strachu. Inna sprawa, że gdyby po tak ciężkiej robocie ekipa RTS by przegrała, to można byłoby się załamać. A tak niektórzy przypominają, że kiedyś mówiono o Widzewie jako o drużynie z charakterem. 
  
Widzew – Zagłębie Sosnowiec 1:1 (0:0) 

Gole: Patryk Mucha (70 min) – Joao Oliveira (61 min).

Widzew: Mleczko – Kosakiewicz, Nowak, Tanżyna, Becht (75, Stępiński)- Możdżeń (68, Poczobut), Mucha – Michalski, Fundambu (17, Grudniewski), Kun (75, Mąka) – Robak (69, Czubak).

Zagłębie: Stępniowski – Ryndak, Duriska, Dudziński, Gojny – Turzyniecki (46, Pawłowski), Oliveira (73, Karbowy), Maia, Mularczyk (82, Nowak ), Małecki (73, Szwed) - Gregorio.
 
Żółte kartki: Nowak, Robak, Becht - Turzyniecki, Duriska
Czerwona: Nowak (14 minuta, za drugą żółtą kartkę).

Sędziował: Damian Sylwestrzak (Wrocław).

Bogusław Kukuć