REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Bogusław Kukuć ocenia po zwycięstwie nad GKS Jastrzębie
 
Sobota, 26. września 2020, godz. 08:25

Oceny po pierwszym w tym sezonie zwycięstwie pierwszoligowym Widzewa nad Stomilem zaczynałem od niepokoju o zbyt mało klarownych okazji bramkowych, wypracowanych przez łodzian. Tym razem w meczu z Jastrzębiem szans na gole ekipy RTS było znacznie więcej, a druga wygrana skromna, ale efektowna i nie do podważenia.

Dało się zauważyć stabilizację składu widzewiaków. Trener Enkeleid Dobi zaczął wprawdzie piąty mecz piątym zestawieniem wyjściowej jedenastki, ale tym razem korekta była tylko jedna: Dominik Kun zastąpił na skraju lewej flanki Henrika Ojamę, którego nie było nawet na ławce rezerw.
REKLAMA


Cieszy też fakt, że w piątej kolejce poprawiony został rekord frekwencji na zapleczu ekstraklasy w sezonie ograniczeń związanych z pandemią. Mecz przy Piłsudskiego oglądało aż 8750 gorąco dopingujących widzów.

To przyczyniło się do niecodziennej sytuacji. Wprawdzie goście z Jastrzębia nadal są ostatni i wyjechali z Łodzi bez punktu, jak po poprzednich kolejkach. Ale przynajmniej wzmocnieni legalnymi pieniędzmi od organizatora meczu, pozyskanymi głównie od łódzkich kibiców. GKS 1962 będzie mógł wypłacić premie za lepsze wyniki w meczach z pozostałymi rywalami. Czego fani RTS serdecznie życzą.

Miłosz Mleczko – 3. I znów „zero z tyłu”. Jeszcze 10 takich spotkań i 21-letni łodzianin z Poznania skopiuje wyczyn najlepszego duetu bramkarskiego poprzedniego sezonu pierwszoligowego. Okazji do interwencji nie było wiele, ale wyprzedzenie Aliego po szarży w 28. minucie było przytomne. Co by stało, gdyby daleki wyrzut Miłosza do Fundambu w 34 minucie zakończył się bramką Kongijczyka?
 

Łukasz Kosakiewicz – 4. Tym razem wysoka nota bez urodzinowych premii. Nie tylko za asystę przy jedynym golu spotkania (szybkie płaskie podanie bez przyjęcia piłki). Wreszcie można było bić brawa za jego męskie pojedynki w defensywie. Zwłaszcza, że początkowo w strefie Łukasza starał się operować Ali (Ukrainiec, uchodzący za najgroźniejszego zawodnika GKS, został najszybciej zmieniony), a później waleczny Feruga. Współpraca z Michalskim po prawej stronie boiska była głównym źródłem problemów w grze obronnej śląskich rywali.

Krystian Nowak – 4. Po meczu ze Stomilem ocenę Nowaka kończyłem zdaniem „Nie będę zaskoczony, gdy z Jastrzębiem wydłuży listę strzelców”. I tak się stało w 46. minucie, lecz prawidłowo strzelony gol głową na 2:0, który usunąłby z meczu wadę nerwowości, nie został uznany ze względu na rzekomą pozycję spaloną. Głównym winowajcą tej błędnej decyzji nie jest główny arbiter Sylwester Rasmus z Torunia. Wspominam wiele kobiet z mojego życia z bardzo dobrej strony. Niestety. Nie ma w tym gronie pań, które występują w roli sędziego liniowego. Wspomnę choćby mecz drugoligowy z Elaną na tym samym stadionie. Jest też czysto ludzki podtekst sprawy: jak brunetka może skrzywdzić tak przystojnego bruneta jak Krystian Nowak? Później się ludzie dziwią, że wolimy blondynki.
          

Daniel Tanżyna  – 4. Jest wyraźna poprawa w grze defensywy Widzewa, a udana współpraca duetu stoperów widoczna. Nawet padający deszcz i śliska murawa nie stanowiły dla nich problemu. Za mało było choćby kornerów dla łodzian, bo przy wsparciu obu dobrze główkujących środkowych obrońców RTS, na przedpolu rywali robi się gorąco.
  

Filip Becht – 3. Ten dziewiętnastolatek ma prawo mówić, że jak gra w Widzewie pełny ligowy mecz, to jego drużyna wygrywa do zera. Żarty żartami, ale ambitny obrońca bardzo się stara. Przed przerwą nawet skorygował błąd Tanżyny, a po faulu na Filipie żółtą kartką ukarany został Apolinarski. Na kwadrans przed końcem pomyłkę Bechta, na szczęście, niecelnym strzałem sfinalizował Skórecki.

Mateusz Możdżeń – 5. To dopiero druga piątka dla piłkarzy łodzian w tym sezonie ligowym. Zaskoczeniem jest osoba nagrodzona najwyższą notą. Przecież Mateusz był tego lata jednym z najbardziej krytykowanych piłkarzy RTS. Nawet brak w składzie na derby Łodzi tego pomocnika o znaczącym potencjale i ograniu w ekstraklasie przyjęto ze zrozumieniem. Może to odsunięcie poskutkowało, bo już ze Stomilem był solidny, a teraz z GKS został piłkarzem meczu. Sposób, w jaki nabiegający pomocnik zamknął błyskotliwą akcję łodzian golem, był perfekcyjny i potwierdził duże możliwości.

Ponieważ ten gol przesądził o drugiej z rzędu wygranej RTS puszczamy w niepamięć inną klarowną okazję, jaką powinien wykorzystać (np. po podaniu Michalskiego w 14 min) czy dwie straty piłki w 28 min. O tym, że Mateusz potrafi być walecznym mężczyzną, świadczy niesamowita walka o piłkę w 59 min, po której Skórecki ujrzał kartkę na faul na Możdżeniu.
 

Patryk Mucha – 4. To trzeci pełny mecz pomocnika pozyskanego z Polkowic, którego akcje wyraźnie rosną. Dlatego przymykam oko na błąd Patryka w 61 minucie, który mógł być brzemienny w skutkach. Kontratak wypożyczonego z Rakowa przed łódzkim meczem Jakuba Apolinarskiego mógł się dla RTS smutno skończyć. Była to jedyna klarowna okazja bramkowa rywali.
     

Mateusz Michalski – 4. O takie powroty do zespołu nam chodzi. To już drugi mecz, w którym Widzew ma prawe skrzydło. Aktywność Mateusza, szybkość i szukanie gry w tak trudnych warunkach może zaimponować. Określenia „asysta drugiego stopnia” stają się uzasadnione, a jego akcję i podanie piątą, można uznać za moment narodzin gola i poprawy nastrojów w widzewskim obozie.
      

Mereville Fundambu – 3. Jak było do przewidzenia, skopiowanie finezyjnej bramki z poprzedniej kolejki przez Kongijczyka nie było możliwe. Co nie oznacza, że w piątek 20-letni ulubieniec widzewskich kibiców nie powinien strzelić gola, a nawet zapewnić wyższe zwycięstwo RTS. Wyliczanka klarownych okazji Fundambu jest długa: w 2 min pierwszy groźny strzał meczu, tylko sparowany przed siebie przez bramkarza, w 31 min główka w środek bramki z bardzo dogodnej pozycji, sytuacja sam na sam z Drazikiem, po błędzie Zalewskiego w 34 minucie, w 35 minucie zablokowane uderzenie z 16 metrów,  groźny strzał Kongijczyka w 52 min i kolejny nad poprzeczką po podaniu Kuna w 77 minucie. Stwarzanie takich szans bramkowych w deszczu, na śliskim boisku, przy szczególnej „opiece” obrońców rywali, jest olbrzymią wartością dodaną Widzewa tego lata. Akcje tego utalentowanego piłkarza są przy tym widowiskowe i jeśli zyskają jeszcze na skuteczności, to publiczność będzie uszczęśliwiona.      
Dominik Kun  – 3. Do przerwy Kun grał poniżej możliwości i nawet myślałem, że w przerwie będzie zmieniony na Ameyawa. W drugiej połowie było znacznie lepiej tzn. widzewskie lewe skrzydło pracowało i rywale zaczęli mieć problemy w tej strefie boiska.
  

Marcin Robak  – 3. Od 22 minuty,  po zmianie obuwia na „deszczowe”, kapitan RTS wygrywał nie tylko większość pojedynków główkowych, ale powstrzymanie tego napastnika sprawiało problemy obrońcom np. w 50 minucie. W 73 min Feruga pchnął Marcina z tyłu i napastnik łodzian zderzył się boleśnie głową z Fundambu. 13 minut przed końcem obaj ci zawodnicy RTS zostali zmienieni.
   

Karol Czubak – 2. Zdolny, rosły napastnik zaliczył wprawdzie piąty mecz w I lidze, ale grał tylko kwadrans, czyli najkrócej z dotychczasowych występów. Utalentowany 20-latek powinien dostawać więcej szans. Tym bardziej, że obecnie wchodzi na boisko w fazie, kiedy zespół jest zainteresowany przede wszystkim utrzymaniem korzystnego wyniku, a nie zasilaniem podaniami napastnika. Jest ciekawe, że dopiero w doliczonym czasie gry wykluło się zagrożenia bramki GKS po akcji z Ameyawem (grali razem udanie wiosną w Bytovii).
      

Daniel Mąka – 2. Znów wszedł w końcówce, ale tym razem okazał się solidnym zmiennikiem. Teraz Daniel potrafił szanować piłkę, nie przesadzał z ostrą grą, a to po faulu na nim Kulawik ujrzał żółtą kartkę.

Bartłomiej Poczobut – niesklasyfikowany. Po pauzie kartkowej w meczu ze Stomilem zmienił 8 minut przed końcem Możdżenia.

Sebastian Rudol – niesklasyfikowany. Motywacja trenera wprowadzająca znowu tego obrońcę przed nerwowymi minutami doliczonego czasu gry, jest podobna jak w meczu ze Stomilem. W sumie w końcówce rywale nie potrafili nawet przenieść gry na połowę Widzewa. Jak widać, w piłkarskim psuciu też widać postępy łodzian.
 

Michael Ameyaw – niesklasyfikowany. Także grał zbyt krótko, by zapracować na notę. Cały czas wierzę, że przy systemie pozwalającym na 5 zmian, rozwojowego 20-letniego pomocnika będziemy mogli oglądać co najmniej przez pół godziny w meczu.  
 

Bogusław Kukuć