REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Długa lista ostrzeżeń dla faworytów piątkowego meczu
 
Czwartek, 24. września 2020, godz. 09:48

Piątą kolejkę Fortuna I ligi zainauguruje piątkowy mecz na stadionie przy al.Piłsudskiego w Łodzi, w którym o godz. 17.40 Widzew (3 pkt) podejmuje GKS 1962 Jastrzębie (0 pkt). W tym spotkaniu kumuluje się kilka absurdów wynikających z faktu, że gospodarzem są formalnie goście, a organizatorem łodzianie, którzy podzielą się wpływami za bilety ze śląskim klubem. 

GKS jest zatem zainteresowany, by mecz obejrzało jak najwięcej kibiców (limit z powodu pandemii to 9 tysięcy). Choć przyjezdni mają świadomość, publiczność będzie mocno dopingować miejscowy zespół. Ale skoro wobec remontu własnego obiektu klub z Jastrzębia grał dwa spotkania jako gospodarz w Wodzisławiu (bez udziału publiczności) i za to sporo płacił, to woli wracać z takiego meczu przynajmniej bogatszy, a nie biedniejszy.
REKLAMA


Do tego bez potrzeby opuszczania Łodzi kibice RTS ustanowią wyjazdowy rekord frekwencji, a częściowe wpływy z biletów zostaną w widzewskim klubie. Uważać tylko muszą sprawozdawcy, którzy posługiwali się dotąd określeniami „gospodarze – goście”, a teraz ich użycie byłoby mylące. 

Nie mniej ciekawie od finansowo-organizacyjnych aspektów tego meczu zapowiadają się kwestie sportowe. Grają przecież kluby marzące o powrocie do ekstraklasy. Te plany boleśnie chcą zweryfikować rywale, którzy sprawili, że po czterech kolejkach Jastrzębie zajmuje ostatnie miejsce, a Widzew jest trzynasty i ma tylko 3 punkty więcej. Złośliwi podpowiadają, że może w Łodzi może paść rekord goli, skoro obie drużyny straciły najwięcej bramek ze wszystkich pierwszoligowców (po 9 !!!).

Podzielam zdanie tych, którzy uważają Widzew za faworyta, bo już przełamał serial słabości (wygrywając 2:0 ze Stomilem i ukazując nowe atuty). Chętnie wsparłbym tę tezę mocnymi argumentami z przeszłości legendarnego klubu. Okazuje się jednak, że historyczne fakty stają się raczej ostrzeżeniami dla ekipy RTS przed nadmierną pewnością siebie.
 
Z dwóch ligowych meczów w Łodzi z piątkowym rywalem widzewiacy nie wygrali… żadnego i do tego nie potrafili strzelić w nich gola. Podczas wspólnych występów w ekstraklasie w sezonie 1988/1989 przy Piłsudskiego było 0:0, a rewanż wygrał GKS 1:0. W obu meczach bramki beniaminka, zdegradowanego po barażach z Zawiszą, bronił Andrzej Kretek, którego zatrudniono w następnym sezonie w Widzewie, początkowo jako bramkarza, później dwukrotnie trenera, a teraz jako działacza. 

Rozgrywki zaplecza ekstraklasy 2008/2009 na pierwszym miejscu skończył, trenowany przez Pawła Janasa, Widzew, przed Zagłębiem Lubin i Koroną Kielce. Wtedy łodzianie przegrali u siebie jeden mecz. Z kim? Z GKS Jastrzębie 0:1. Dopiero wiosną w Dzień Zwycięstwa wygrał rewanż na Śląsku 3:0 po golach Marcina Robaka w 45 min z karnego, Mindaugasa Panki w 76 i Przemysława Oziębały w 89 min.

Od tamtego wspólnego sezonu klub z Jastrzębia przechodził jeszcze głębszy i dłuższy kryzys od Widzewa, grając nawet sezon 2010/2011 w śląskiej okręgówce. W 2017 roku zajął I miejsce w trzeciej lidze, a sezonie 2017/2018 ośmieszył wraz z ŁKS rywalizację w II lidze, bo obydwa te beniaminki bez problemów awansowały na zaplecze ekstraklasy. W 2019 roku GKS był piątym, a minionym sezonie czternastym pierwszoligowcem. 

Wznowienie rozgrywek po długiej przerwie z powodu pandemii było równie słabe jak Widzewa. Po czteroletniej pracy trenera Jarosława Skrobacza 9 lipca zastąpił 35-letni Piotr Ściebura, który podobnie jak Enkeleid Dobi, także nie ma doświadczenia na tym szczeblu rozgrywek. Jest nawet argument przemawiający za nowym szkoleniowcem łodzian, pod którego wodzą RTS już odniósł pierwsze zwycięstwo (ze Stomilem 2:0).

Natomiast bilans pierwszoligowy trenera GKS to 3 remisy i 5 porażek ( w tym 4 z rzędu w obecnym sezonie: 0:4 z Arką, 2:3 w Kielcach, 0:1 z Radomiakiem i 0:1 w Głogowie). Jedyne zwycięstwo to wygrana 3:2 ze Stomilem w Olsztynie, ale w 1/32 finału Pucharu Polski.
  
Z drugiej strony Ściebury nie ma co straszyć Widzewem. Kiedy był trenerem Skry, zremisował 1:1 z RTS kluczowy mecz w Częstochowie, po którym łodzianie, pod wodzą Jacka Paszulewicza, zaprzepaścili szanse wejścia do I ligi wiosną 2019 roku. W poprzednim sezonie drugoligowym Ściebura ze Skrą dwukrotnie ograli widzewiaków, trenowanych przez Marcina Kaczmarka, 1:0 i 2:1. Jednego ze strzelców goli przy Piłsudskiego obecny najmłodszy szkoleniowiec I ligi zabrał ze sobą do Jastrzębia i napastnik Daniel Rumin zdobył już w tym sezonie bramkę z Koroną w Kielcach, gdzie GKS zagrał najlepszy mecz i doznał porażki po pechowym karnym w przedostatniej minucie.

Z Radomiakiem i Chrobrym zespół GKS przegrał podobnie jak łodzianie, ale po 0:1, po bardziej wyrównanych spotkaniach. Po stracie 7 goli w dwóch kolejkach byłego mistrza Polski 39-letniego Mariusza Pawełka zastąpił w bramce Grzegorz Drazik. Prócz niego w Głogowie grali: Słodowy, Szcześniak, Bondarenko, Zalewski – Ali (71, Jadach), Zejdler (86, Karmański), Mróz, Feruga, Skórecki – Rumin.

Jak widać występują w tym zespole pozyskani latem znajomi łodzian: Mateusz Bondarenko (strzelił dwa gole dla RTS w sparingu z Pogonią Grodzisk Mazowiecki), Łukasz Zejdler (ubiegłoroczny widzewiak, po wiosennych występach w pierwszoligowej wtedy Chojniczance) oraz Daniel Feruga, który wrócił do GKS po grze w Bytovii (gdzie grał m.in. razem z Ameyawem). Zimą łodzianie chcieli pozyskać z Jastrzębia Farida Aliego i nawet grali sparing w Uniejowie, zremisowany 1:1, ale okazało się, że Ukrainiec podpisał nowy kontrakt.
 
Trzeba się liczyć ze zmianami w składzie piątkowych rywali, bo wypożyczony został z Rakowa 21-letni napastnik Jakub Apolinarski (5 meczów w ekstraklasie oraz 13 meczów i 1 gol na wypożyczeniu w Warcie Poznań, którą pomógł wprowadzić do ekstraklasy). Niespodziewanie trafił do Jastrzębia 19-letni Michał Zabielski. Ten obrońca LKS Różyca podpisał roczną umowę.

Także jest sporo powodów, by zespół Widzewa zagrał piątkowy mecz z GKS Jastrzębie wyjątkowo skoncentrowany. Może to być trudniejsza konfrontacja niż ze Stomilem, nie tylko dlatego, że utalentowany Fundambu nie będzie strzelał w każdym spotkaniu tak efektownych goli po przewrotkach. Także nie zawsze sędziowie dyktują karne nawet w oczywistych sytuacjach. Wreszcie nie w każdym meczu rywale łodzian nie wykorzystują najbardziej klarownych sytuacji bramkowych. Stworzył ją Stomil (w 55 min. przy wyniku 1:0, po wolnym, serialu błędów defensywy RTS, kiedy główkował nad poprzeczką w czyściutkiej sytuacji Sam van Huffel). Aż nie chce mi się myśleć, co by było, gdyby Holender wyrównał.

Innymi słowy, ci którzy zapowiadają łatwe zwycięstwo ekipy RTS nad zamykającymi tabelę mogą się srogo rozczarować. Choć przyznaję, że byłbym mocno zaskoczony, gdyby rosnący w siłę sympatycy potencjału piłkarskiego Fundambu nie przeżyli w piątek radosnego wieczoru.

Bogusław Kukuć