REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Polskie zaplecze ekstraklasy światowym ewenementem
 
Wtorek, 22. września 2020, godz. 08:33

Za nami cztery kolejki rozgrywek w piłkarskich ligach krajowych. Obserwuję je od lat i mogę stwierdzić, że nigdy rywalizacja nie rozpoczęła się tak, jak w tym sezonie. A to, co się dzieje na zapleczu ekstraklasy w Polsce, jest światowym ewenementem.

Zacznijmy jednak od PKO Ekstraklasy, gdzie niby wszystko jest „po Bożemu”. Jedyny zespół, który wygrał wszystkie 4 mecze,  czyli Górnik Zabrze, jest samodzielnym liderem. Niby to klub z piękną przeszłością. Lecz to drużyna, która grała w poprzednim sezonie w grupie spadkowej i do tego po stracie hiszpańskiej gwiazdy Igora Angulo. Nie ma drużyny bez punktu (ukarana odjęciem 5 pkt Cracovia jest już na plusie). Nawet w czasie ograniczeń związanych z pandemią z frekwencją na trybunach nie jest tak źle, skoro derby Poznania ogląda 17 546 widzów, a mecz Legii przy Łazienkowskiej 11 510 kibiców (czym budzimy zazdrość kibiców Bundesligi Serie A czy Premier League).
REKLAMA


Lecz nigdy dotąd już po 4 kolejkach nie zwalniano trenera w klubie, który broni tytułu. Aleksandar Vuković odchodzi, choć jego zespół wygrał na wyjeździe zarówno z Rakowem (aktualnym wiceliderem) jak i w Płocku z Wisłą (która właśnie pokonała Białą Gwiazdę w Krakowie 3:0). Decydowały zatem porażki w stolicy i zagrożenie, że Legia może nie wejść do fazy grupowej Ligi Europy (24 września podejmuje Dritę z Kosowa). To będzie już zmartwieniem selekcjonera reprezentacji młodzieżowej Czesława Michniewicza miesiąc przed pucharowym meczem 1/16 finału Pucharu Polski w Łodzi z Widzewem.

Także wicemistrzowski Lech nie radzi sobie dobrze w lidze, skoro pierwsze zwycięstwo odniósł dopiero w miniony weekend wygrywając z Wartą 1:0. Po golu w ostatniej minucie z karnego za dyskusyjną rękę byłego wieloletniego zawodnika Kolejorza (i obu łódzkich klubów) Łukasza Trałki. Jeszcze słabiej w lidze wypada trzeci w tabeli w poprzednim sezonie Piast, który zajmuje ostatnie miejsce i jeszcze nie strzelił żadnego gola w 4 meczach. Czy połączenie solidnych wyników w lidze i europejskich pucharach w polskim futbolu nadal nie jest możliwe? 

W drugiej lidze nie ma już drużyny, która ma 4 zwycięstwa, a także zespołu mającego same porażki. Dwa mecze wygrała także Pogoń Siedlce, która rozpoczęła rozgrywki z karą minus 6 pkt. Jedynym zespołem, który nie potrafił wygrać, jest Olimpia Elbląg i dlatego złożenie dymisji przez prezesa księdza Pawła Guminiaka jest zrozumiały.

Ale wszystko przebija Fortuna I liga. Proszę wskazać inną ligę na świecie, gdzie po 4 kolejkach komplet zwycięstw ma aż 5 klubów. Dwa z nich (Bruk Bet Nieciecza i Łęczna) nie straciły nawet gola, a nie są liderami. Do tego 4 drużyny nie wygrały dotąd żadnego mecze, dwie wyłącznie przegrywały, a jedna z nich, choć nie strzeliła żadnego gola, nie jest ostatnia. Nie ma także przesady w tym, że to Widzew, sobotnią wygraną 2:0, doprowadził do dymisji prezesa Stomilu Wojciecha Kowalewskiego oraz dyrektora sportowego olsztyńskiego klubu Sylwestra Czereszewskiego.

Mimo, że to dopiero start rozgrywek, to jednak różnice punktowe między ścisłą czołówką zaplecza ekstraklasy, a resztą pierwszoligowców są już znaczące. Choć przykład Odry wskazuje, że jest możliwy awans do tzw. strefy barażowej nawet w przypadku tak nieudanej inauguracji, jaka się jej przytrafiła w Opolu (0:4 z ŁKS). 

Terminarz rozgrywek daje Widzewowi szanse skopiowania wyczynu opolan. Wygrana Fundambu i jego kolegów ze Stomilem pozwoliła na przeskok o 5 lokat (z ostatniej osiemnastej na trzynastą). Mam nadzieję, że po piątkowym meczu w Łodzi z GKS Jastrzębie nastąpi pożegnanie ekipy RTS z „pechową trzynastką”  i rozpocznie się gonienie czołówki. Przecież pretendenci do ekstraklasy nie mogą ciągle wygrywać (choćby w najbliższym meczu Łęczna – Radomiak).

Bogusław Kukuć