REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Bogusław Kukuć ocenia po zwycięstwie nad Stomilem
 
Poniedziałek, 21. września 2020, godz. 08:03

Dziś średnia ocen musi być wyższa, bo wreszcie doczekaliśmy się pierwszego po 5 latach pierwszoligowego zwycięstwa Widzewa. Do tego była wygrana radosna i widowiskowa, za sprawą głównie Merveille’a Fundambu, który zdobył swoją pierwszą pierwszoligową bramkę na etapie polskiej kariery, która w przypadku Kongijczyka może okazać tylko wstępem do przygody z futbolem europejskim.

Niepokoi, że mimo zdecydowanej przewagi optycznej wypracowali tak mało klarownych okazji bramkowych. Ekipa RTS próbuje wychodzić z opresji faulami. W pierwszych dwóch kolejkach widzewiacy obejrzeli po trzy kartki, a w kolejnych dwóch po cztery żółte kartoniki i Bartłomiej Poczobut dołożył czerwień w derbach.
REKLAMA


Mimo tego jest dawka optymizmu. Nie tylko w postaci pożegnania wstydliwej ostatniej lokaty, lecz także wygranej bez straty gola.

Miłosz Mleczko – 3. Nota dla bramkarza gospodarzy jest oparta na średniej ocen zwycięskiej drużyny, bo przecież goście oddali tylko jeden celny strzał. To drugi występ tego zawodnika w ligowym meczu RTS, ale pierwszy z czystym kontem strat bramkowych. W poprzednim sezonie bramkarze pierwszoligowi Adrian Lis (z Warty Poznań) i Piotr Skiba (ze Stomilu) odnotowali najwięcej, po 12 spotkań „z zerem z tyłu”. Czyli, nawet po falstarcie widzewiaków, można te ich rekordowe wyniki poprawić.
     
Łukasz Kosakiewicz – 3. Przyznaję, że po licznie wykonywanych przez Łukasza wolnych i 7 kornerach, z których nic nie wynikało, miałem ochotę na wystawienie dwójki jedynemu piłkarzowi RTS, który w tym sezonie rozegrał 4 pełne mecze. Zadecydowały 3 względy: doczekał się wreszcie wygranej, uratował łodzian od utraty bramki w 69 minucie, gdy goście sforsowali już duet stoperów oraz to, że Kosakiewicz miał tego dnia trzydzieste urodziny.
  
Krystian Nowak – 4. To jego drugi z rzędu pełny mecz po wyleczeniu kontuzji. W tym spotkaniu był najlepszym z obrońców. Do tego był groźny w akcjach ofensywnych łodzian przy stałych fragmentach gry. W tłoku na przedpolu rywali „piłka go szuka”. Tylko w 82 minucie miał dwie klarowne sytuacje bramkowe. Nie będę zaskoczony, gdy z Jastrzębiem wydłuży listę strzelców.
       
Daniel Tanżyna  – 3. Znów powrócił do wyjściowego składu. Wreszcie mógł kończyć mecz uśmiechnięty. Powód jest oczywisty. Ostatni raz Widzew wygrał też w Łodzi i także do zera 15 lipca (ze Stalą Stalowa Wola 3:0). Później poniósł 5 ligowych porażek z rzędu z bilansem goli 1-11. Jak się jest stoperem w takiej drużynie, to rzeczywiście po wygranej 2:0 można odetchnąć z ulgą.
 
Filip Becht – 3. To niespełna 19-latek, który nigdy dotąd nie rozegrał pełnego meczu w II i I lidze. Właśnie w sobotę zaliczył takie spotkanie i do tego rywale nie strzelili żadnego gola. Do tego Filip poczyna sobie na lewej stronie boiska coraz odważniej. Co nie oznacza, że nie widziałem błędu Bechta w 40 minucie.
 
Mateusz Możdżeń – 3. Derby Łodzi oglądał z ławki rezerw. Ze Stomilem zastąpił odsuniętego za kartki Bartłomieja Poczobuta. Pierwszy celny strzał na bramę olsztynian oddał właśnie Możdżeń dopiero w 22 minucie. Z obowiązków destrukcyjnych w drugiej linii wywiązywał się, ale gorzej było z kreowaniem gry.
  
Patryk Mucha – 3. To drugi pełny mecz pomocnika pozyskanego z Polkowic, ale pierwszy, w którym było go widać. Notę podwyższa asysta (prostopadłe podanie głową do Fundambu poprzedzające bramkę kolejki). Raz się niebezpiecznie zabawił z piłką w pobliżu własnego pola karnego, co mogło mieć smutny finał.
  
Mateusz Michalski – 4. Trzeba się z tym pogodzić, że naturalną pozycją Mateusza jest prawa pomoc, którą dzięki szybkości potrafi zmienić w klasyczne prawe skrzydło. Z ważnymi efektami. Przecież po faulu Caroliny wywalczył karnego, który zapewnił gospodarzom dwubramkową przewagę.
    
Merveille Fundambu – 5. Pierwsza piątka dla widzewiaka w pierwszoligowym występie nie powinna dziwić. Nie ma co też sprawdzać, czy 20-letni Kongijczyk jest pierwszym zawodnikiem łódzkiego beniaminka I ligi w Jedenastce Kolejki. Gdyby na 110-lecie legendarnego klubu ktoś wybrałby 10 najładniejszych goli w historii Widzewa, to strzał Fundambu przewrotką do tyłu z 14 metrów, do tego otwierający wynik, musiałby znaleźć się na tej liście. Ten spektakularny wyczyn okrasił wieloma ofensywnymi akcjami, po których musieliśmy odkurzyć takie pojęcia jak drybling, zwód, piętka, przewrotka, ciąg do przodu. Kibice mogli wreszcie obejrzeć po latach futbol radosny,  widowiskowy i do tego zwycięski. Kiedy spytają gościa „Gdzie idziesz?” ten odpowie „ Zobaczyć, co zrobi Fundambu”.    
Odkryty przez red. Krzysztofa Stanowskiego piłkarz był wypożyczony z KTS Weszło do Radomiaka, w którym rozegrał 300 minut w 10 spotkaniach pierwszoligowych. Latem trafił do Widzewa. Przebłyski wyjątkowości miał właściwie w każdym meczu. Ze Stomilem pokazał wyjątkowy potencjał, który zapowiada, że odrabianie strat do czołówki przez RTS może być szybsze niż się wydaje. Kongijczyk nie będzie w każdym spotkaniu strzelał takich goli jak ze Stomilem. Ale nawet wtedy, gdy jego ataki będą powstrzymywane, tak jak w drugiej połowie sobotniego meczu, można się doczekać akcji, po których ręce same klaszczą (jak choćby podanie piętą wzdłuż linii bocznej do biegnącego skrzydłowego).
   
Patrik Ojamaa  – 1. Wybór tak dysponowanego Estończyka do wyjściowego składu uważam za błąd. Zwłaszcza gdy ofensywne akcje lewą stroną mogli rozpoczynać Dominik Kun albo Michael Ameyaw. Korekta błędnej decyzji w przerwie była słuszna.
 
Marcin Robak  – 3. Pierwsza połowa zapowiadała, że po derbach kolejną notą będzie znów jedynka. W drugiej połowie kapitan RTS zagrał znacznie lepiej. Być może dlatego, że rywale zaczęli bardziej pilnować Fundambu. Skutecznie wykonany karny pozwolił Robakowi na awans na liście strzelców (ma już 2 gole). Szybka, inteligentna wymiana podań z Dominikiem Kunem w 64 minucie stworzyła wyborną sytuacje temu drugiemu. To znów potwierdza, że Marcin nie gra „pod siebie”. A może jeszcze obaj pamiętają wspólne mecze w ekstraklasie w Pogoni?
  
Dominik Kun – 2. Prezentował się lepiej niż Ojamaa, którego w przerwie zmienił. Musi być skoncentrowany przy strzałach, a miał okazje bramkowe w 49 oraz w 64 min po podaniu Robaka. W 81 min niebezpiecznie dał się ograć w obronie.

Karol Czubak – 2. Nawet przegrane 0:2 derby dawały nadzieję, że pozyskany latem z Bytovii snajper wystąpi ze Stomilem w podstawowej jedenastce. Niestety zaliczył tylko ostatnie 17 minut, kiedy widzewiacy już większą uwagę przywiązywali do obrony korzystnego rezultatu. Tworzeniem okazji brakowych dla napastników w ekipie RTS w tej fazie już nikt nie przejmował.
     
Daniel Mąka – 1. Dostał szansę na pierwszoligowy występ po raz pierwszy od przedłużenia kontraktu z RTS. Z pewnością chciał udowodnić, że jest w pełni sił i może ostro walczyć. Mocno z tym przesadził. W 89. minucie za kolejny zbyt ostry faul sędzia mógł Daniela usunąć z boiska po drugiej żółtej kartce. A wejścia tego rutyniarza w końcówce służą uporządkowaniu gry, wprowadzeniu spokoju i wykorzystywaniu błędów zmęczonych rywali. Do tego wykorzystuje zmiany np. trener Ivan Djurdjević, o czym świadczą gole 30-latków Mikołaja Lebedyńskiego oraz Mateusza Machaja dla Chrobrego.
   
Sebastian Rudol – niesklasyfikowany. Rozumiem trenera, że chciał skończyć mecz bez straty gola, a w okolicach szesnastki gospodarzy robiło się gorąco.
 
Michael Ameyaw – niesklasyfikowany. Ma potencjał na występy dłuższe niż 3 minuty doliczonego czasu gry. Tym bardziej, że może grać dynamicznie po prawej i lewej stronie boiska. A możliwość wymiany aż 5 zawodników stwarza szanse lepszego reagowania na boiskowe wydarzenia. Zwłaszcza mając tego utalentowanego ambitnego młodzieżowca.

Bogusław Kukuć