REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Korekty składu zakończą serial porażek Widzewa
 
Środa, 16. września 2020, godz. 08:27

W trzech dzisiejszych zaległych meczach drugiej kolejki Fortuna I ligi najciekawiej zapowiada się spotkanie na stadionie przy ul. Piłsudskiego, w którym o godz. 19.10 Widzew (0 pkt) podejmuje ŁKS (6 pkt). Mimo, że po spadku z ekstraklasy sąsiedzi z Alei Unii odnotowali dwa wysokie zwycięstwa, to jednak tysiące kibiców beniaminka liczy na zakończenie serialu porażek ekipy RTS.

Przemawia za tym: dodatni bilans Widzewa w 64 meczach ligowych między tymi utytułowanymi rywalami, fakt, że po raz pierwszy w tym sezonie widzewiacy będą gospodarzami oraz zapowiadane przez trenera Enkeleida Dobiego korekty składu. 
REKLAMA


Rzeczywiście wydaje się, że potencjał kadrowy następców czterokrotnych mistrzów Polski, jest znacznie wyższy niż wskazuje na to ostatnia lokata na zapleczu ekstraklasy. W dotąd rozegranych meczach z Radomiakiem i Chrobrym wystąpiło 17 zawodników, w tym aż 9 w wyjściowej jedenastce w obu spotkaniach.

Z tej dziewiątki tylko wracający po wypożyczeniu z Bytovii Michael Ameyaw nie brał udziału w kompromitujących porażkach RTS na drugoligowym finiszu ze Skrą, Legionovią, Zniczem w Łodzi oraz z Resovią w Rzeszowie. Oznacza to, że Dobi zaufał tym, którzy wywalczyli I ligę i takie „ludzkie” podejście da się wytłumaczyć. Jak widać, trzeba skorygować ten sposób rozwiązania problemów personalnych, bo grozi to zamianą ambicji gry w czołówce na kłopoty spadkowe, choć zdegradowana zostanie w tym sezonie tylko jedna drużyna.

Jestem zdania, że właśnie taki prestiżowy mecz z ŁKS, jest wyborną okazją do przełomu, a nie trwaniem w zachowawczym podejściu. Szczególnie dotyczy to bramkarza, bo przecież solidny jesienią i jeszcze w meczu w Łęcznej Wojciech Pawłowski obniżył rażąco formę. Tym bardziej, że decyzja o zamianie nie jest „rosyjską ruletką”. 

Przecież pozyskany latem z Lecha mierzący 191 cm wzrostu Miłosz Mleczko ma 21 lat i był w kadrze Polski na finały Młodzieżowych Mistrzostw Świata U-20, ale selekcjoner Jacek Magiera wystawiał Radosława Majeckiego, mistrza Polski z Legii i dziś bramkarza AS Monaco. Ma za sobą zwycięski debiut w ekstraklasie i jest ograny w I lidze, bo rozegrał na wypożyczeniu w Puszczy Niepołomice 32 mecze w sezonie 2018/2019. M.in. w meczu z ŁKS w Łodzi nie mogli  strzelić gola wtedy 20-letniemu bramkarzowi m.in. Dani Ramirez, Rafał Kujawa i Łukasz Sekulski. Puszcza pokonała 7 kwietnia 2019 wicemistrza I ligi 1:0 i jest to do dziś ostatnia porażka klubu z Alei Unii na zapleczu ekstraklasy. Gdyby teraz, z Mleczką w bramce, udało się zatrzymać rozpędzonego rywala, to mógłby się zacząć marsz ekipy RTS w stronę ścisłej czołówki.

Środowy mecz poprowadzi 46-letni Sebastian Jarzębak. To arbiter z Bytomia, który m.in. gwizdał 10 lat temu pierwszoligowe spotkanie przy Alei Unii, w którym Widzew pokonał ŁKS 4:1, a wynik ustalił obecny kapitan RTS Marcin Robak. Kolegium Sędziów PZPN dba zresztą od lat o wyznaczanie na derby Łodzi doświadczonych sędziów. Nawet mecze łódzkich klubów w III lidze w sezonie 2016/2017 prowadzili wysoko notowani do dziś warszawscy sędziowie Tomasz Kwiatkowski oraz Paweł Raczkowski.
  
Środowe derby Łodzi nie są jedynym zaległym meczem Fortuna I ligi. Także dzisiaj w Głogowie o godz. 19 Chrobry (4 pkt) zmierzy się z Radomiakiem (6 pkt) i ciekawe, który ze zwycięzców Widzewa okaże się lepszy. Natomiast o godz. 19.45 w Olsztynie zagrają zespoły pokonane przez ŁKS, czyli Stomil (1 pkt) z Odrą Opole (3 pkt). Olsztynianie będą kolejnym rywalem Widzewa (wystąpią w Łodzi już w sobotę o godz. 12.40).

Obecny tydzień można nazwać „derbowym”, bo przecież w czwartej kolejce PKO Ekstraklasy w niedzielę o godz. 17.30 na stadionie przy Bułgarskiej odbędą pierwsze od 25 lat derby Poznania Lech – Warta. Co ciekawe, że w tym sezonie zarówno aktualny wicemistrz Polski, jak i poznański beniaminek jeszcze nie wygrały żadnego meczu.

Bogusław Kukuć