REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Środowa zaległość pierwszoligowa w centrum uwagi nie tylko Łodzi
 
Wtorek, 15. września 2020, godz. 08:15

W środę o godz. 19.10 na stadionie przy al. Piłsudskiego z zaległym meczu drugiej kolejki I ligi piłkarze Widzewa (0 pkt) podejmować będą ŁKS (6 pkt). Derby Łodzi będą w centrum uwagi kibiców choćby dlatego, że zmierzą się jedyni pierwszoligowcy, którzy ongiś byli mistrzami Polski. Mecz da odpowiedź, czy plany powrotu do ekstraklasy już w tym sezonie obu tych zasłużonych dla polskiego futbolu klubów są uzasadnione.

Marzenia o nawiązaniu do najlepszych meczów w historii „świętej wojny miasta Łodzi” już w tym spotkaniu są mało realne, bo przecież nie ma w obu drużynach gwiazd, których przed laty zazdrościła nam cała Polska. Natomiast zasadne są oczekiwania walki, emocji, dążenia do zwycięstwa. Braku tych elementów nie wybaczyliby kibice obu drużyn, dla których bezpośrednie konfrontacje Widzewa z ŁKS nie są tylko zwykłymi meczami o ligowe punkty, a czymś znacznie więcej.
REKLAMA


Choć to dopiero początek batalii na zapleczu ekstraklasy, to wynik będzie szalenie istotny dla układu sił zarówno w  czołówce, jak i na dole tabeli. Przecież ŁKS jest aktualnie wiceliderem, z imponującym bilansem bramkowym 7-0 po dwóch zwycięstwach, a Widzew zajmuje ostatnie miejsce po dwóch porażkach z wstydliwą różnicą goli 1-7. Uznanie sąsiadów z Alei Unii za faworyta ma mocne podstawy, lecz wcale nie daje gwarancji wygranej.

Poza tym jest to pierwszy mecz widzewiaków przed własną publicznością po wejściu do I ligi. Na tym szczeblu rozgrywek Widzew nigdy nie przegrał z ŁKS (grano 6 takich spotkań). Do tego goście w swoich 15 pierwszoligowych sezonach nigdy nie wygrali pierwszych trzech spotkań (w 1969 i 2010 roku po dwóch zwycięstwach ŁKS remisował).

Ostatnio popularność zyskały powiedzonka i bon moty nowego trenera RTS. Nie można wykluczyć, że Enkeleid Dobi odkurzy kolejne. Choćby „derby rządzą się swoimi prawami” , „do trzech razy sztuka” , „punkty zostały w Łodzi” czy „Widzew gra lepiej z lepszymi”. 

Środowi rywale Widzewa są spadkowiczami z ekstraklasy. Ze złudzeniami uniknięcia spadku pożegnali się praktycznie jeszcze przed długą przerwą w rozgrywkach spowodowanej pandemią. W czerwcu i lipcu budowali zespół z myślą o powrocie i zbieraniu punktów w klasyfikacji Pro Junior System. Stworzyli ciekawą drużynę opartą na kilku filarach. 

Są w niej uznani rutyniarze, na czele z byłymi mistrzami Polski z Legii 40-letnim bramkarzem Arkadiuszem Malarzem i 33-letnim stoperem Maciejem Dąbrowskim. Mają kilku zdolnych młodzieżowców na czele z młodzieżowymi reprezentantami Polski 21-letnim lewonożnym obrońcą Janem Sobocińskim i 18-letnim Adamem Ratajczykiem, o którego zabiega Zagłębie Lubin. W poprzednim meczu ze Stomilem wystąpiło w ŁKS czterech obcokrajowców, a w głównych rolach dwaj 28-letni Hiszpanie.

Pirulo był w Jedenastce Niedzieli „Piłki  Nożnej” po obu meczach, w których strzelał gole. Pisano o nim: „Już w ekstraklasie miał przebłyski. Jeżeli podtrzyma formę, to może stać się tak ważną postacią jak Dani Ramirez. Bawi się w I lidze. Pytanie tylko jak długo, ponieważ jest już przymierzany do klubów z ekstraklasy”. Bramki w obu zwycięskich meczach zdobył także jego rodak Samuel Corral.

Na każdej pozycji ŁKS ma pełnowartościowych dublerów, a tak doświadczony napastnik jak Łukasz Sekulski bywa tylko zmiennikiem. W pomocy pracuje ciężko 26-letni Maksymilian Rozwandowicz, który grał w pierwszoligowym Widzewie 9 meczów w sezonie 2014/2015 i jest jedynym zawodnikiem aktualnej drużyny ŁKS, który grał w bezbramkowym meczu trzecioligowym przeciw RTS w maju 2017 roku. To ostatnie spotkanie pamiętają także obecni widzewiacy Mateusz Michalski i Daniel Mąka.

Dla obu trenerów będą to pierwsze derby Łodzi. Wojciech Stawowy pracuje w ŁKS od 4 maja. W końcówce poprzedniego sezonu ekstraklasy drużynie wyraźnie nie szło, ale po spadku wygrała dwa mecze z Odrą w Opolu 4:0 i ze Stomilem w Łodzi 3:0. Ten 54-letni szkoleniowiec wcześniej w I lidze dwukrotnie zremisował po 1:1. Było to wiosną 2015 roku kiedy spadał z Widzewem (w Byczynie z Chrobrym i w Grudziądzu z Olimpią). Na zapleczu ekstraklasy przegrał ostatnio walkowerem, kiedy Sylwester Cacek uznał, że nie ma sensu jechać na mecz do Lubina z Zagłębiem. Wcześniej trenował dwukrotnie Cracovię i raczej bez powodzenia Arkę, Łęczną, GKS Katowice, Miedź. Pasy wprowadzał do ekstraklasy dwukrotnie, ale za awans w 2004 roku Cracovia płaci dopiero teraz karą miliona grzywny i odjęciem 5 punktów.

Trener Dobi debiutuje na zapleczu ekstraklasy. Zaczął od dwóch porażek, ale wierzy, że po zaległym meczu drużyna beniaminka odbije się od dna tabeli i zacznie gonić czołówkę. Dla szkoleniowca RTS pierwsze derby Łodzi są bardziej stresujące i ważniejsze niż dla Stawowego. Liczę, że będzie odważniejszy w decyzjach personalnych i wreszcie trafi ze składem. Gdyby się powiodło, to wtedy będzie mógł powiedzieć po meczu: „W środę najlepszy był Mleczko. Nie ten z „Polityki”.

Bogusław Kukuć