REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
W środę mecz, który dzieli, ale i łączy Łódź
 
Poniedziałek, 14. września 2020, godz. 08:09

Nie lubię numeracji, która poprzedza słowo „derby”. Zapewne dlatego, że za najbardziej słuszną uznaję definicję, według której, jest to mecz drużyn z tego samego miasta w najwyższej klasie rozgrywkowej.
 
REKLAMA

W tej wersji łodzianie mogą być dumni, że ich miasto jest wśród dziesięciu, które miały swoje derby w ekstraklasie. Obok Bydgoszczy, Bytomia, Chorzowa, Gdyni, Krakowa, Lwowa, Poznania, Szczecina i Warszawy.

Nie da się ukryć, że nastąpiła „inflacja” tego pojęcia. Latami rozciągano to określenie na derby regionu np. Śląska, Trójmiasta czy województwa łódzkiego, resortowe np. górnicze, wojskowe, milicyjne, nie tylko ligowe, lecz np. pucharowe czy towarzyskie. Do tego tak nazywano mecze w niższych ligach i nawet kategoriach młodzieżowych.

Zgadzam się, że funkcjonuje rodzaj automatyzmu w kojarzeniu takich pojęć jak: derby Rzymu (Roma – Lazio), Mediolanu (Inter – Milan), Turynu (Juventus – Torino), Madrytu (Real – Atletico), Manchesteru (United – City), ale już w przypadku Moskwy (CSKA, Dynamo, Lokomotiw, Spartak) czy Londynu  (Arsenal, Chelsea, Tottenham, West Ham, Crystal Palace i Fulham) trzeba zaznaczyć między którymi klubami są rozgrywane.

Istnieje domniemanie, że w nazwie „Derby Łodzi” chodzi o mecze między Widzewem i ŁKS, ale przecież przed wojną w ekstraklasie ŁKS rywalizował także z Turystami oraz z ŁTSG. Już to przemawia przeciw nadawaniu numerów kolejnym meczom derbowym. Wreszcie skoro wydłużamy listę derbową Łodzi o mecze poza ekstraklasą, to dlaczego pomijać spotkania na zapleczu ekstraklasy ŁKS z Włókniarzem (sezon 1969/1970) czy ze Startem (np. w sezonach 1968/1969 i 1970/1971)? 

Jeśli już ktoś upiera się przy numeracji i zapowiada środowe 65. derby Łodzi, w których o godz. 19 Widzew podejmuje na stadionie przy Piłsudskiego ŁKS, to ma na myśli rozegrane wcześniej: 56 meczów między tymi klubami w ekstraklasie (1948 – 2014), 6 spotkań na jej zapleczu (2004-2010) oraz 2 mecze trzecioligowe (w sezonie 2016/2017).

Bilans jest korzystny dla Widzewa, który wygrał w ekstraklasie 24 mecze z ŁKS, 20 zremisował i 12 przegrał, gole 76-55 dla RTS. Na zapleczu ekstraklasy widzewiacy nie ponieśli porażki, a zwyciężyli w 3 meczach, 3 zremisowali, gole 13-7. Tylko w ostatniej, trzecioligowej, konfrontacji było remisowo: 2:2 w meczu przy al. Unii oraz 0:0 przy Piłsudskiego. 

Ponieważ najbliższy mecz jest zaległym z drugiej kolejki I ligi, wypada przypomnieć ostatnie spotkanie na drugim szczeblu rozgrywek między środowymi rywalami. Ten mecz odbył się 7 marca 2010 roku na stadionie przy Alei Unii. Gospodarze prowadzili po golu Rafała Kujawy w 31 minucie, ale Darvydas Sernas wyrównał w 41 min, a po bramkach Mindaugasa Panki w 44 min, Łukasza Brozia w 82 min oraz obecnego kapitana Marcina Robaka w 90 min, widzewiacy wygrali 4:1, a cały sezon zakończyli efektownym powrotem do ekstraklasy.

Drużyny grały wtedy w następujących składach:
ŁKS: Wyparło – Łakomy, Hajto, Adamski, Balaz – Gevorgyan, Świerczewski, Madejski (63, Drumlak), Nawrocik (81, Wolański) – Gikiewicz, Kujawa.
Widzew: Mielcarz – Ukah, Szymanek, Bieniuk, Dudu – Ostrowski (58, Broź), Panka, Kuklis – Sernas (90, Grzeszczyk), Grzelczak, Robak. 

Derby są firmowym znakiem Łodzi oraz mocno dzielą, ale paradoksalnie także łączą łodzian i mieszkańców regionu. Tylko szkoda, że najbliższe toczyć się będą o punkty w I lidze, a nie w ekstraklasie. Oba kluby byłych mistrzów Polski mają potencjał i ambicję, by wkrótce walczyć znów w gronie najlepszych.

Też liczymy na to, że nie będziemy czekać długo na derby na  wypełnionych obu łódzkich stadionach. To by znaczyło, że ograniczenia wynikające z obaw przed koronawirusem są już za nami. Podobnie jak i konsekwencje złych zachowań na trybunach.

Sympatycy obu klubów wierzą, że w środę to ich zespoły zwyciężą. Choć ŁKS wystartował do obecnych rozgrywek lepiej od Widzewa, to pamiętać trzeba, że „derby rządzą się własnymi prawami”. To popularne powiedzonko dla gości jest ostrzeżeniem, a dla gospodarzy nadzieją na przełom.

Bogusław Kukuć