REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Bogusław Kukuć ocenia po meczu w Głogowie
 
Sobota, 12. września 2020, godz. 06:43

Wydawać by się mogło, że nowy, ale najbardziej utytułowany pierwszoligowiec, zapowiadający szybki powrót do ekstraklasy, będzie udzielał konkurentom surowych lekcji futbolu. Tymczasem to Widzew zbiera cięgi i właśnie zaliczył czwartą z rzędu porażkę ligową (wcześniej dwie na pożegnanie z II ligą). 

Samo zwycięstwo Chrobrego z RTS nie jest jakimś ewenementem, bo łodzianie przegrali już raz w Głogowie mecz na zapleczu ekstraklasy w 2014 roku 2:3. Jednak wtedy był to emocjonujący bój, w którym pokonani mogli mówić o pechu. Teraz bezradność gości była porażająca. Skoro w sezonie 2014/2015 Widzew nie zdołał uniknąć degradacji, to co będzie wiosną? – mają prawo pytać zdezorientowani kibice.
REKLAMA


Czym można ich pocieszyć? Może wspomnieniem poprzednich rozgrywek II ligi, które Widzew zaczął słabiutko, ale po drugiej porażce i 7 golach straconych zmieniony został bramkarz i to sytuacji, gdy Patryk Wolański obronił karnego w Częstochowie. Zadebiutował wtedy Wojciech Pawłowski i łodzianie nie przegrali 9 meczów z rzędu, zostając współliderem tabeli.

Teraz wygląda na to, że odważyć się trzeba na podobny ruch, bo to, co wyczynia obecny bramkarz, może załamać nawet twardzieli. Do tego zupełnie opuściło go szczęście. Tym bardziej, że pozyskany z Lecha Miłosz Mleczko grał w ekstraklasie oraz bronił w I lidze w Puszczy. Kiedy ŁKS wiosną 2019 roku wchodził do ekstraklasy przegrał 0:1 w Łodzi z drużyną z Niepołomic, w bramce której wystąpił Mleczko.

Młodszym sympatykom RTS oraz trenerowi Dobiemu przypomnę, że legendarny klub zaczynał sezon 1998/1999 od dwóch porażek z beniaminkiem Ruchem w Radzionkowie 0:5 i w Łodzi z Górnikiem Zabrze 0:1, choć grały klubowe „legendy” (m.in. Łapiński, Michalczuk, Michalski, Gęsior, Szymkowiak, Siadaczka, Terlecki, Wichniarek). A jednak tamte rozgrywki przyniosły Widzewowi wicemistrzostwo (za Wisłą Kraków, a przed Legią i Lechem). Także podobne puenty nieudanych startów klub z alei Piłsudskiego już przeżywał. Nie mam nic przeciw temu, by w zaległej kolejce nastąpiło przełamanie i widzewiacy ukończyli rozgrywki na drugim miejscu.
 
Wojciech Pawłowski – 1. Niestety. Popularne w futbolu określenie, że goście grali „z pustą bramką” znalazło znów uzasadnienie. Dwie udane interwencje w 64 minucie przy strzałach z bliska tylko zamazują obraz. Wszystkie trzy gole były do uniknięcia. Zwłaszcza pierwszy strzał Słoweńca zza pola karnego podciął morale łodzian.
     
Łukasz Kosakiewicz – 2. Pracował nad podwajaniem ataków prawym skrzydłem na całej długości boiska, a do tego wreszcie nie był współsprawcą żadnego z goli, które stracili łodzianie. Nadal jest wykonawcą wolnych i kornerów (przed przerwą był jeden róg dla łodzian, a w drugiej połowie pięć).
      
Sebastian Rudol – 1. Kiedy opuszczał boisko w 66 minucie było 2:0 dla gospodarzy. Nie przyczynił się do straty którejś z tych bramek, ale nie pomógł, by gole nie padły.
         
Daniel Tanżyna  – 1. Trudno o wysokie oceny stoperów po meczu, w którym rywale wygrywają różnicą trzech goli. Nie ma żadnych argumentów, by podwyższać noty kierującemu defensywą. Bywały mecze, że Daniel starał się odrobić straty. W czwartek nawet tego zabrakło.
   
Patryk Stępiński – 1. Nie takiego powrotu po 6 latach oczekiwaliśmy od Patryka. Obrońcom z takim stażem w ekstraklasie nie powinny się przytrafiać takie błędy indywidualne jak przy drugim i trzecim golu Chrobrego.

Michael Ameyaw – 2. W przedsezonowych założeniach Widzew miał być ofensywny, bramkostrzelny i odmłodzony. Dlatego nie dziwi mnie, że ten dynamiczny, do przodu grający młodzieżowiec grał od początku w obu spotkaniach. Nota wyglądałaby zupełnie inaczej, gdyby wykorzystał okazje sam na sam z bramkarzem w Pruszkowie i teraz w Głogowie w 11 minucie. Także główkę z bliska w 60 minucie, ten urodzony w Łodzi pomocnik, powinien zamienić w gola. Tych bramek się doczekamy.
   
Mateusz Możdżeń – 1. To jego piąty z rzędu mecz ligowy w wyjściowym składzie. O ile z Radomiakiem w pierwszej połowie były jakieś przebłyski dobrej gry, o tyle teraz tylko statystował. Dwa gole strzelili rywale zza pola karnego i żaden z operujących w środku pola pomocników łodzian im w tym nie przeszkadzał. 

Bartłomiej Poczobut – 1. Jeden z pięciu piłkarzy RTS, którzy zaliczyli dwa pełne mecze pierwszoligowe. Dawniej takie występy były uzasadnione ofiarną pracą nad rozbijaniem ataków rywali, czyszczeniu przedpola przed stoperami. Te atuty zniknęły. Pozostało tylko łapanie żółtych kartek.
 
Henrik Ojamaa – 1. Widać było, że jest po podróży do Estonii i meczu Ligi Narodów z Gruzją. Początkowo był nawet widoczny, ale gasł z upływem minut. W 39 minucie strzelił z dogodniej pozycji celnie, lecz zbyt lekko. Byłem zaskoczony, że wyszedł na drugą połowę.  
 
Mateusz Michalski – 1. Tym razem zaczął mecz od początku i miał się skupić na szybkim ataku. To nie wyszło i został słusznie zmieniony.
   
Marcin Robak  – 2. Nie jest prawdą, że gra „pod siebie”, o czym świadczy perfekcyjne podanie do Ameyawa w jedenastej minucie, otwierające drogę do wyrównania. Sam kapitan łodzian strzelał w 43 min po pierwszym kornerze dla RTS oraz w 59 min, gdy Kacper Bieszczad wybił piłkę na róg. Nie trzeba podkreślać, że tego napastnika przeciwnicy pilnują nabardziej. 

Krystian Nowak  – 1. Po długim leczeniu kontuzji, wreszcie po 5 latach, zagrał mecz ligowy w koszulce RTS (wcześniej w Pucharze Polski strzelił nawet gola w Skierniewicach).
    
Dominik Kun – 2. Dał znacznie lepszą zmianę niż w Pruszkowie. Nie zdziwię się jak z ŁKS zagra w wyjściowym składzie.

Mereville Fundambu – 3. Nie mogę rozwiązać zagadki dlaczego zawodnik, który potwierdził ofensywne talenty, umiejętność utrzymywania się przy piłce, kreowanie gry podczas inauguracji sezonu, w następnym meczu wchodzi do gry na ostatnie 23 minuty przy wyniku 2:0 dla rywali. Dzięki niemu była szansa na gola (m.in. po jego główce minimalnie niecelnej w 84 min oraz podaniu do Kuna 3 minuty później).
      
Patryk Mucha – 1. Kolejny bezbarwny występ dublera. Najlepiej zna jego walory nowy trener Widzewa, który pracował z nim wcześniej w Polkowicach i obserwował w Lubinie. My jeszcze nie poznaliśmy atutów tego pomocnika.
 
Karol Czubak – 2. Wydawało mi się, że po strzeleniu gola w meczu Pucharu Polski z Unią oraz zdobyciu dwóch bramek w sparingu z Rakowem akcje tego bramkostrzelnego młodego napastnika wzrosną. Tymczasem z Chrobrym zagrał nawet 5 minut krócej niż z Radomiakiem. Mimo to w 88 minucie, po kornerze, główkując mierzący 193 cm wzrostu Karol był bliski zdobycia kontaktowej bramki. Musi grać więcej, bo w tym 20-latku tkwi potencjał rasowego napastnika.

Bogusław Kukuć