REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Udana inauguracja dla spadkowiczów i beniaminków, ale nie dla Widzewa
 
Niedziela, 30. sierpnia 2020, godz. 14:42

Niedzielny mecz w Głogowie Chrobrego z Koroną Kielce (1:1) zakończył inauguracyjną kolejkę Fortuna I ligi. Mecze pierwszoligowców potwierdziły, że grający pod wodzą tych samych trenerów spadkowicze z ekstraklasy, zamierzają już po roku wrócić do grona najlepszych. Pierwsze zwycięstwa po 4:0 Arki Gdynia w Wodzisławiu z GKS Jastrzębie oraz ŁKS w Opolu z Odrą zapewniły im miano współliderów tabeli.

Nie brakowało dużo, by lista zajmujących pierwszą lokatę się wydłużyła. I to za sprawą beniaminków. O ile wygrana mistrza II ligi w Łęcznej z GKS Bełchatów (3:0) była raczej spodziewana, o tyle zwycięstwo aż 3:0 Resovii w Niepołomicach z Puszczą efektownie potwierdziło solidność najlepszej defensywy II ligi minionego sezonu i zadziwiającą niemoc gospodarzy na własnym boisku.
REKLAMA


Z nowicjuszy przegrał tylko Widzew. Rzadko można oglądać mecz o takim scenariuszu jak w sobotę na zastępczym stadionie w Pruszkowie. Łodzianie dominowali zdecydowanie w pierwszej połowie. Prowadzili wprawdzie tylko 1:0 po woleju Marcina Robaka, ale okazji bramkowych wypracowali znacznie więcej, a do tego sam ofensywny styl gry mógł się podobać.

Po przerwie wszedł Karol Angielski, pozyskany latem z Wisły Płock. Potrzebował 70 sekund na wyrównanie. To wykreowało negatywnego bohatera meczu. Wojciech Pawłowski wpuścił 4 gole z pięciu celnych strzałów Radomiaka. W trzech dał popis bramkarskiej nieudolności, puszczając łatwe do obrony piłki. Jest faktem, że wina za festiwal bramkowy rywali rozkłada się po części na obu bocznych obrońców Łukasza Kosakiewicza i Chorwata Petara Mikulicia. Ale to nie tłumaczy fatalnej dyspozycji Pawłowskiego.

Wygląda na to, że mamy prawo oczekiwać kolejnego debiutu w RTS. W bramce powinien zagrać 21-letni Miłosz Mleczko, który w poprzednim meczu 12 lipca bronił w Lechu w meczu ekstraklasy i poznaniacy wygrali 3:2 z Lechią. Ten mierzący 191 cm kadrowicz reprezentacji U-20 w finałach MMŚwiata, występował nie tylko w rezerwach Kolejorza, ale w sezonie 2018/2019 był wypożyczony do Puszczy, w której rozegrał 32 mecze. Więc ma pierwszoligowe ogranie. Tym bardziej, że wtedy pomógł pokonać dwukrotnie Chrobrego (3:2 w Głogowie i 3:0 w Niepołomicach). A teraz widzewiacy mają rozegrać najbliższy ligowy mecz właśnie w Głogowie (10 września o godz. 20.30).

Trzej piłkarze, którzy w sierpniu przeszli z RTS do konkurencyjnych klubów, wygrali, będąc w nowym drużynach dublerami. W Niecieczy, gdzie gospodarze pokonali Zagłębie Sosnowiec 1:0, Adam Radwański zastąpił w 64 minucie Patrika Misaka, w Arce Rafał Wolsztyński zmienił w 71 minucie Macieja Jankowskiego, a w Łęcznej Przemysław Banaszak zagrał od 78 minuty za Pawła Wojciechowskiego.

W pierwszej kolejce strzelono 26 goli. Bezbramkowy remis padł tylko w Tychach, gdzie z GKS grał Stomil Olsztyn.

Indywidualnościami inauguracji byli strzelcy dwóch goli dla zwycięskich zespołów. Tak się złożyło, że obaj ci pomocnicy pozyskani z klubów ekstraklasy, debiutowali w nowych klubach. Juliusz Letniowski z Lecha grał w obu meczach drugoligowych rezerw Kolejorza, które Widzew wygrał we Wronkach 2:1 i w Łodzi 3:2. Latem 22-latek przeszedł do Arki i zdobył po dwie bramki w meczu pucharowym w Polkowicach wygranym 5:0 oraz w sobotniej inauguracji ligowej w Wodzisławiu z GKS Jastrzębie 4:0.

27-letni Kamil Zapolnik strzelał nawet gole dla Górnika Zabrze w ekstraklasie, ale 4 sierpnia podpisał dwuletni kontrakt z Miedzią. Zaczął od drugiej połowy pucharowego meczu  przegranego 0:4 z Radomiakiem, lecz w sobotniej premierze pierwszoligowej z Sandecją w Legnicy dwukrotnie trafił w 10 i 45 minucie. W 80 minucie został zmieniony przez Davida Pankę (20-latek z obywatelstwem polskim i holenderskim). Gospodarze wygrali 3:1 i trener Jarosław Skrobacz mógł się cieszyć z udanego debiutu i rehabilitacji za wpadkę 0:4 z Radomiakiem w 1/32 finału Pucharu Polski, a Piotr Mandrysz smucić (prowadził gości po raz drugi Sandecję, wcześniej w PP 0:3 z Rakowem).

Bogusław Kukuć