REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Po przerwie ekipa RTS potwierdziła, że jest beniaminkiem Fortuna I ligi
 
Sobota, 29. sierpnia 2020, godz. 16:42

W pierwszym sobotnim meczu Fortuna I ligi rozegranym nie w Radomiu, a zastępczo w Pruszkowie, Radomiak wygrał z Widzewem 4:1 (0:1). Pierwsza połowa nie zapowiadała takiego finału, ale to marne pocieszenie dla gości, którzy po przerwie zagrali wręcz kompromitująco. 

Zapowiedź inauguracyjnego meczu ekipy RTS zatytułowałem „Czy w Pruszkowie Widzew zatuszuje łatki „debiutanta” i „beniaminka”?” Nie dmuchałem w optymistyczny puzon, a już wtedy napisałem, że „doświadczenie, ogranie, znajomość pierwszoligowych realiów oraz mocnych i słabszych punktów nawet własnej drużyny będzie jakiś czas po stronie rywali łodzian”. Te obawy się potwierdziły, lecz do przerwy myślałem o swojej zapowiedzi raczej wstydliwie, bo przewaga łodzian była wyraźna, choć beniaminek prowadził tylko 1:0. 
REKLAMA


Gol otwierający wynik był równie szybki, co efektowny. Grający agresywnie i ofensywnie Widzew wypracował kilka dogodnych okazji  bramkowych. W 4 minucie wspaniałe podanie Mateusza Możdżenia sfinalizował strzałem nie do obrony lewą nogą Marcin Robak. Próby przejęcia inicjatywy przez rywali goście likwidowali bez większych problemów i w zasadzie do przerwy tylko strzał głową Karola Podlińskiego, po którym w 30 minucie piłka uderzyła w słupek, wymknął się spod kontroli. Kontry widzewiaków były niebezpieczne. W 21 min po wolnym Łukasza Kosakiewicza z dogodnej pozycji główkował Danial Tanżyna, ale nie trafił. Zwłaszcza dobrze grający Michael Ameyaw powinien podwyższyć prowadzenie. W 42 min dostał prostopadłe podanie od Robaka i lobem z 14 metrów chciał pokonać wybiegającego bramkarza Mateusza Kochalskiego. Łódzki młodzieżowiec spudłował nieznacznie.
 
Maciej Lesisz, zastępujący odsuniętego za kartki trenera Radomiaka Dariusza Banasika, od pierwszej minuty drugiej połowy wprowadził do gry Karola Angielskiego, który potrzebował 70 sekund na wyrównanie, strzelając kuriozalnego gola Wojciechowi Pawłowskiemu. W 50 minucie czwarty zespół minionego sezonu wyszedł na prowadzenie po główce w krótki róg Karola Podlińskiego, który strzelił łodzianom dwa gole przy Piłsudskiego w meczu wygranym 2:1 przez Legionovię.

Korekty składu łodzian nie zdały się na nic. Goście nie potrafili przejąć inicjatywy, a narażali się na kontry, które obnażyły fatalny dzień łódzkiej defensywy. Uderzenie w górny róg Leandro w 73 minucie przesądziło o wygranej Radomiaka. W doliczonym czasie gry Miłosz Kozak ośmieszył pokonanych strzałem między nogami bramkarza, który nigdy nie zagrał gorzej.
 
W obu zespołach debiutowało wielu nowych zawodników i takich, którzy wracali np. w Widzewie Michael Ameyaw i Mateusz Michalski, a w Radomiaku Mateusz Kochalski. Ich wkład w ten mecz był jednak różny. Przecież gole strzelili nowi piłkarze Radomiaka (Angielski, Podliński i Kozak) oraz dwaj rutyniarze Leandro dla zwycięzców i Robak dla pokonanych.

Podkreślić trzeba, że jest to trzecia z rzędu ligowa porażka Widzewa (wcześniej przegrane z Resovią i Zniczem po 0:1). Jak widać, tego wstydliwego serialu nie przerwała ani zamiana II ligi na zaplecze ekstraklasy, ani zatrudnienie nowego trenera, ani liczne korekty kadrowe. Kryzys trwa i nie wiadomo kiedy się skończy. Na szczęście dla pokonanych mecz drugiej kolejki z ŁKS jest przełożony na 16 września.
  
Radomiak – Widzew 4:1 (0:1)

Gole: Karol Angielski 46, Karol Podliński 50, Leandro 73, Miłosz Kozak 90 – Marcin Robak 4 min.

Radomiak: Kochalski – Jakubik, Świdzikowski, Cichocki, Bogusz – Leandro (86, Banasiak), Kaput, Karwot, Kozak – Sokół (46, Angielski), Podliński (82, Kvocera)

Widzew: Pawłowski – Kosakiewicz, Rudol, Tanżyna, Mikulić – Ameyaw (64, Kun), Poczobut, Możdżeń (67, Michalski), Ojamaa (64 Czubak) – Fundambu (69, Mucha), Robak
Żółte kartki: Poczobut, Robak, Ojamaa. 

Sędziował: Tomasz Marciniak (Płock).

Bogusław Kukuć