REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Czy Dobi też ekstraklasę zrobi?
 
Wtorek, 11. sierpnia 2020, godz. 23:18

W 110-letniej historii Widzewa tylko czterem trenerom udało się wprowadzić ten legendarny klub do ekstraklasy. Teraz tysiące kibiców RTS trzyma kciuki, by nowy szkoleniowiec Enkeleid Dobi skopiował taki wyczyn. Jak to udawało się poprzedniej czwórce?

Zacznijmy od przypomnienia, że nigdy widzewska przygoda z zapleczem ekstraklasy nie trwała dłużej niż dwa sezony. To ważny szczegół, który nie pozwala zbytnio przyzwyczajać się sympatykom klubu z Piłsudskiego do emocji na tym poziomie rozgrywek centralnych. Dla wielu naturalnym miejscem Widzewa jest bowiem ekstraklasa. Już pięcioletni okres wegetacji poza piłkarską elitą staje powodem do stresu, zdenerwowania i czasem zadziwiających, wręcz nagannych, reakcji. Takich, jak po meczu ze Zniczem, na zakończenie poprzednich rozgrywek.
REKLAMA


Z podobnie niskiego szczebla wyprowadził widzewiaków Leszek Jezierski. Z otchłani klasy okręgowej, przez ligę trzecią, międzywojewódzką, wszedł na zaplecze ekstraklasy, gdzie rywalizowano wtedy w dwóch grupach. Po dwóch sezonach w 1975 roku został mistrzem grupy północnej, wyprzedzając o 2 punkty Lechię Gdańsk. Łodzianie mieli wtedy najwięcej zwycięstw – 19 i najmniej straconych goli – 17. Po wzmocnieniach składu m.in. Zbigniewem Bońkiem, beniaminek utrzymał się w ekstraklasie zajmując piątą lokatę. Dlatego Jezierski „wielkim trenerem był”.

Ciepło wspominamy też widzewskie dokonania trenerskie Pawła Kowalskiego. Pod jego wodzą w 1977 roku RTS wywalczył pierwsze wicemistrzostwo Polski. To otworzyło furtkę do europejskich pucharów, dzięki którym łódzki klub wszedł na salony futbolu. Patent na sukcesy wygasł pod koniec lat osiemdziesiątych, a kryzys zakończył się spadkiem. Znów pod wodzą Kowalskiego Widzew miał wrócić po jednym sezonie i to zadanie łodzianie wykonali w 1991 roku. Walka o ekstraklasę była zacięta jak nigdy: 1. Stal Stalowa Wola - 49, 2.Widzew - 48 (awans bezpośredni), 3. Jagiellonia - 48, 4. Miedź – 47 (baraże), 5. Stilon – 47, 6. Raków – 43 pkt. Łodzianie wtedy strzelili najwięcej goli – 57.

Pierwszy kryzys w XXI wieku miał też smutne konsekwencje w postaci gry za zapleczu ekstraklasy przez dwa sezony w latach 2004-2006. Trud odbudowy wziął na siebie Stefan Majewski. Po pierwszym sezonie RTS grał w barażach z Odrą Wodzisław, którą trenował Franciszek Smuda. W drugim klub z Piłsudskiego był już pierwszy – 62 pkt, wyprzedzając ŁKS – 58, Jagiellonię – 58 i Śląsk Wrocław – 56 pkt. Zadecydowała znów ofensywna gra widzewiaków, którzy mieli najwięcej zwycięstw – 18, zdobyli najwięcej bramek – 53, a królem strzelców został ich napastnik Bartłomiej Grzelak – 20 goli.

Najbardziej efektowny powrót do grona najlepszych odnotował w 2010 roku były medalista mistrzostw świata, który debiutował jako piłkarz Widzewa w ekstraklasie, a później był selekcjonerem reprezentacji w mundialu 2006, czyli Paweł Janas. Przewaga była miażdżąca: 1. Widzew – 77, 2. Górnik Zabrze – 61, 3. Sandecja – 59, 4. ŁKS – 55, 5. Pogoń Szczecin – 51 pkt. Ekipa RTS miała najwięcej zwycięstw – 23, najmniej porażek – 3, najwięcej strzelonych goli – 62, najmniej straconych bramek – 17 i króla strzelców Marcina Robaka – 18 trafień.

Jak widać wszystkie cztery zespoły Widzewa wracające do ekstraklasy grały ofensywnie, odważnie, walczyły do końca o zwycięstwo. Każdy mecz bez wygranej RTS był niespodzianką.

Tych cech nie oglądaliśmy w tegorocznej batalii drugoligowej. Dorobek 2020 pod wodzą trenera Marcina Kaczmarka to: 4 wygrane, 4 remisy, 6 porażek (w tym 3 w Łodzi z zagrożonymi degradacją). Kontynuacja takiego serialu (i to w wyższej klasie rozgrywkowej) wykluczałaby nie tylko lokatę w czołówce, ale byłaby zapowiedzią problemów spadkowych.

Dlatego zmianę na trenera preferującego ofensywny styl gry powitano ze zrozumieniem. Widać, że samemu Dobiemu zależy na przywróceniu mentalności zwycięzców, odrodzeniu słynnego widzewskiego charakteru, waleczności. Kto nie sprosta tym wyzwaniom będzie miał problemy. Dobrze byłoby, gdyby entuzjazm, z jakim nowy szkoleniowiec podchodzi do poważnych wyzwań, z powrotem do ekstraklasy włącznie, okazał się zaraźliwy w całej ekipie RTS. Korekty składu trwają i trzeba wierzyć, że okażą się trafione. Drużyna nie może się składać z piłkarzy ładnie przepraszających w mediach za kolejne wpadki i rozmyślających wraz z trenerem nad przyczynami zaskakujących porażek. Takie zespoły nie zapewnią legendarnemu klubowi powrotu do normalności. Czyli w przypadku RTS, wejścia do ekstraklasy.

Bogusław Kukuć