REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Dziesięć goli w pierwszym pierwszym sparingu Widzewa
 
Sobota, 8. sierpnia 2020, godz. 16:54

W upalne sobotnie południe na boisku przy ul. Małachowskiego w Łodzi rozegrano zamknięty (głównie ze względu zagrożenia koronawirusem) mecz kontrolny, w którym Widzew pokonał trzecioligową Pogoń Grodzisk Mazowiecki 9:1 (7:0). Był to zarazem pierwszy test ekipy RTS pod wodzą nowego trenera Enkeleida Dobiego. To także ostatni sprawdzian przed sobotnim meczem 1/32 finału Pucharu Polski w Skierniewicach przeciwko tamtejszej Unii. 

Gole strzelili: Rafał Wolsztyński 5 i 29, Daniel Mąka 10, Henrik Ojamaa 18, 37, Merveille Fundambu 23, Mateusz Bodarenko 32, 55, Przemysław Banaszak 75 z karnego oraz dla gości Jakub Kołaczek w 63 min. 
REKLAMA


Widzew, pierwsza połowa: Pawłowski – Kosakiewicz, Bondarenko, Tanżyna, Becht – Gutowski, Poczobut, Fundambu (32, Prochownik), Ojamaa – Mąka, Wolsztyński. Druga połowa: zawodnik testowany – Rubaszewski, Bondarenko (65, Becht), Rudol, Pięczek – Hass, Możdżeń, Gąsior, Ameyaw – Banaszak, Prochownik.

Sparing dał szanse pokazania się kilku nowym piłkarzom testowanym w zespole tegorocznego beniamka I ligi. Potencjał do gry nie tylko na zapleczu ekstraklasy potwierdził Merveille Fundambu. 20-letni Kongijczyk miał udział w czterech z pięciu goli, choć występował tylko pół godziny (jedną bramkę sam zdobył). Mógłby z pewnością zastąpić w drugiej linii ciągle nieobecnego Adama Radwańskiego.

Solidnie zaprezentował się Mateusz Bondarenko. Nie tylko jako stoper, zarówno u boku Daniela Tanżyny, jak i w drugiej połowie obok Sebastiana Rudola. Mierzący 190 cm obrońca strzelił dwa gole po stałych fragmentach gry, pierwszego głową po wolnym, a drugiego lewą nogą po kornerze. Ten wypożyczany z Legii jesienią do Skry, a wiosną do Stomilu, zawodnik nie przypadkiem był filarem reprezentacji U-21.

Z dwóch testowanych zawodników, którzy przyjechali z Niemiec bardziej podobał się prawy obrońca Kevin Rubaszewski. Chyba nie tylko jest stanie zapewnić lukę po odejściu do Sosnowca  Łukasza Turzynieckiego.

Z trybun mecz obserwował kapitan zespołu Marcin Robak, ale także Patryk Mucha, pomocnik z Górnika Polkowice, który ma być nowym widzewiakiem. Nie grali także rekonwalescenci Krystian Nowak i Przemysław Kita. 

Ruchy personalne w ekipie gospodarzy sprawiły, że chcieli bardzo uzasadnić powrót do Łodzi po wypożyczeniach: Michael Ameyaw oraz Przemysław Banaszak. Pierwszy z nich gra już wiele dojrzalej i widać,  że wykorzystał czas w Bytovii (może być dublerem Kosakiewicza przy wykonywaniu wolnych i kornerów), a drugi strzelił pewnie gola z karnego, którego sam wywalczył.

Dwie bramki zdobyte lewą nogą po sprytnych zagraniach potwierdziły potencjał ofensywny Rafała Wolsztyńskiego, który nie był ulubieńcem poprzedniego trenera. Także dwa trafienia zaliczył Henrik Ojamaa i dzięki Estończykowi przed przerwą ataki lewą stroną oraz po prostopadłych podaniach były groźniejsze niż prawą flanką.

Widać wyraźną różnicę w grze łodzian, którzy grali szybciej niż wiosną, wywierali presję na rywalach już na ich połowie. Widać, że trener Dobi wyraźnie wymusza pressing i grę do przodu. To futbol ofensywny, gdzie wręcz każde zagranie do tyłu i postawa zachowawcza spotyka się z głośną krytyką ze strony nowego szkoleniowca, który „żyje meczem”.

Goście, mimo wysokiej porażki, grali do końca. Dodajmy fair, bez złośliwych fauli, co w sparingach jest istotne. Poza tym obnażyli widowiskowo jeden z mankamentów zwycięzców, czyli brak strzałów zza szesnastki. Jakub Kołaczek potrafili strzelić przepięknego honorowego gola w górny róg z 18 metrów.

- Nie tylko pobiegaliśmy, ale realizowaliśmy to, co zakładano. W drugiej połowie trochę brakowało organizacji gry – ocenił po sparingu Enkeleid Dobi. – Wysoki odbiór piłki po przerwie nie w pełni mnie zadawalał. Chcemy, by to było płynne, funkcjonalne i zmuszało rywali do błędów. Ogólnie z tej pracy domowej i przebiegu gry jestem zadowolony. Czeka nas jeszcze większa robota. Bo cały czas podkreślam, że musimy zaliczyć 10 kilometrów więcej od przeciwnika i to wszyscy muszą biegać nie bezmyślnie, ale we właściwych kierunkach i dobrym momencie – kończy nowy trener RTS.

Bogusław Kukuć