REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 197
2 mario74... 185
3 wiesia 184
4 conrado... 181
5 Jazz_1910 179
6 siwy071910 174
7 RTSAdri... 174
8 robert77u 174
9 przemyk79 173
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Fenomen sezonu, czyli wygwizdany cel Widzewa
 
Niedziela, 26. lipca 2020, godz. 08:35

W końcówce sobotniego meczu do boksu, który zajmowałem podczas ostatniej kolejki sezonu zasadniczego II ligi, wszedł znany mi „Siwy” kibic z Janowa, który stwierdził: „To są wkłady do koszulek Widzewa, a nie piłkarze tego klubu”. Taką ocenę podziela wielu sympatyków RTS, bo oddaje ona istotę spotkania Widzewa ze Zniczem Pruszków. Kiedy po meczu kibice zaczęli zabierać koszulki piłkarzom przegranej drużyny jakby to potwierdzało słuszność tej wypowiedzi. Na stadionie przy Piłsudskiego było zresztą bardzo nerwowo.

Goście potrafili się zrewanżować za porażkę 0:6 w Pruszkowie. W sobotę goście ośmieszyli łodzian, którzy doznali drugiej porażki z rzędu, choć byli dotąd jedynymi w drugiej lidze, którym taka wpadka się dotąd nie przydarzyła. Nie bardzo potrafię wskazać zespół, który po wznowieniu rozgrywek po przerwie na pandemię, grał słabiej od łodzian. Może poza zdegradowanym Gryfem. Przedostania w tabeli Legionovia wygrała przecież w Łodzi.
REKLAMA


Łodzianie uniknęli baraży szczęśliwie i znaleźli się na zapleczu ekstraklasy tylko ze względu na szczęśliwy zbieg okoliczności. Podobnie słabą dyspozycję odnotował GKS Katowice, a pozostali pretendenci do awansu odnotowali zbyt duże straty do czołówki w ubiegłym roku, by w tym roku zdobyć pierwszoligowe szlify.

Jest faktem, że ekipa RTS została wygwizdana w Łodzi przez kibiców, choć zrealizowała bez baraży podstawowy cel  tzn. weszła do I ligi. Także trener Widzewa Marcin Kaczmarek może dopisać sobie kolejny klub, z którym wywalczył awans. Jednak w żadnym z nich nie przegrał ostatnich dwóch spotkań i był uzależniony tylko od wyników najgroźniejszych rywali.

Pożegnalny mecz był popisem nieudolności łodzian. Goście bez problemów zrealizowali cel. Pierwszy celny strzał oddał Paweł Moskwik w siódmej minucie. W 20 minut później Znicz objął prowadzenie, wykorzystując rażący błąd defensywy gospodarzy, grającej pierwszy raz w tym składzie. W 32 min mogło być już 0:2, ale piłka uderzyła w poprzeczkę po strzale głową Moskwika.

Później drużyna z Pruszkowa z zadziwiającym spokojem broniła wyniku, który gwarantował jej cel nadrzędny, czyli uniknięcie degradacji. Widzew nie miał żadnego pomysłu na sforsowanie wzmocnionej defensywy. Marnował okazje liczne bramkowe, a kilkanaście kornerów sięgało szczytów bezradności.

Tysiące widzów z niepokojem czekało na meldunek z Katowic, gdzie tamtejszy GKS podejmował Resovię. Nawet remis przy Piłsudskiego nie zmieniał sytuacji łodzian, gdyż wszystko było uzależnione od rezultatu meczu przy Bukowej. Nie da się ukryć, że fortunę wygrał ktoś, kto w bukmacherii obstawił w ostatniej kolejce II ligi wygraną Znicza w Łodzi oraz remis Resovii w Katowicach. A jednak takie rozstrzygnięcia padły, co ma skutek w postaci uniknięcia baraży przez Łęczną i Widzew.

Po meczu trafnie określił to najmłodszy drugoligowy 31-letni trener gości. – Gratuluję Widzewowi awansu, bo to klub z wielkimi tradycjami. Szkoda, że awans wywalczył w takich okolicznościach – skomentował Artur Węska.

Niestety. Widzew nie potrafił wygrać nawet połowy spotkań w roli gospodarza w drugiej lidze sezonu 2019/2020. Obawy kibiców o rozpoczynające się już w sierpniu rozgrywki pierwszoligowe są zrozumiałe i uzasadnione.

Widzew – Znicz Pruszków 0:1 (0:1)

Gol: Patryk Czarnowski (27 min).

Widzew: Wolański – Turzyniecki, Rudol, Tanżyna, Kordas – Poczobut (64, Gąsior)), Możdżeń (52, Wolsztyński) - Gutowski (75, Prochownik), Radwański, Ojamaa (70, Mąka) - Robak.

Znicz: Misztal – Drobnak, Obst, Baran,  Rackiewicz – Purka (90, Tabara), Machalski, Skibko, Moskwik (67, Szymański), - Czarnowski (86, Faliszewski), Zjawiński (53, Tarnowski).

Żółte kartki: Mąka – Drobnak.
Sędziował:Szymon Lizak (Poznań).
Widzów: 8907.

Bogusław Kukuć