REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Wygrana ze Zniczem uczyni z łodzian pierwszoligowców
 
Piątek, 24. lipca 2020, godz. 08:15

Bądźmy szczerzy. Nie tak sobie wyobrażaliśmy ostatnią kolejkę sezonu zasadniczego II ligi. Zamiast radosnego pikniku z okazji powrotu po 5 latach na zaplecze ekstraklasy, w sobotę o godz. 17 na stadionie przy al. Piłsudskiego obejrzymy mecz z gatunku „być albo nie być”. Widzew (59 pkt) podejmuje Znicz (46 pkt).

Gospodarze walczą o uniknięcie baraży, a goście o utrzymanie. Remis satysfakcjonuje tylko gości z Pruszkowa. Chyba, że rezultaty innych spotkań ułożą się pomyślnie dla aktorów łódzkiego spektaklu. Ale czy można liczyć na cud?
REKLAMA

   
Powodów do niepokoju kibiców Widzewa jest aż nadto. Drużyna trenera Marcina Kaczmarka nie przypomina lidera, który po 22 kolejkach, czyli przed przerwą w rozgrywkach, miał 5 punktów przewagi nad wiceliderem z Łęcznej i 6 punktów nad trzecim w tabeli GKS Katowice.

Po wznowieniu rywalizacji od 3 czerwca w 11 meczach łodzianie zdobyli tylko 16 punktów, przegrywając aż 5 spotkań. W tym, w poprzedniej kolejce w Rzeszowie z Resovią 0:1, tracąc za kartki dwóch zawodników, którzy w tym roku wychodzili zawsze w wyjściowej jedenastce: bramkarza Wojciecha Pawłowskiego oraz obrońcę Łukasza Kosakiewicza. Zastąpią ich zapewne: Patryk Wolański (ostatnio bronił 25 sierpnia w przegranym 0:1 meczu ze Skrą w Częstochowie) oraz Łukasz Turzyniecki (ostatnio grał 3 minuty w Siedlcach, gdzie łodzianie przegrali 1:3, a w tym roku zaliczył łącznie 25 minut w 3 spotkaniach). 

Nic nie zapowiadało, że Znicz będzie miał problemy z uniknięciem degradacji. Po 8 kolejkach był jeszcze liderem tabeli. Zaczynał pod wodzą Andrzeja Prawdy, w meczu z Widzewem w Pruszkowie debiutował w roli szkoleniowca rywali były piłkarz RTS Piotr Mosór, a od 18 czerwca gości prowadzi 31-letni Artur Węska. Po wznowieniu rozgrywek podwarszawski klub zdobył 19 punktów (3 więcej od łodzian). Przyjeżdża do Łodzi po dwóch z rzędu zwycięstwach. W Polkowicach wygrał 2:1 (grając w dziesiątkę od 64 min, Paweł Moskwik strzelił zwycięskiego gola w 82 min), a w niedzielę pokonał w Pruszkowie Elanę 3:2, przesądzając o spadku klubu z Torunia. 

Goście zajmują dwunastą lokatę, mając 14 zwycięstw, 4 remisy i 15 porażek, z bilansem goli 48-52. Znicz jest jedynym drugoligowcem, który dwukrotnie pokonał Gieksę. Poza Pruszkowem sobotni rywale łodzian wygrali zresztą 6 meczów i to często tam, gdzie Widzewowi nie udała się ta sztuka, np. w Elblągu 2:1, w Rzeszowie ze Stalą 2:1, w Polkowicach 2:1 i w Siedlcach 1:0. Znicz odnotował wpadki z drużynami dołu tabeli: przegrał 0:1 w Wejherowie, 1:2 w Toruniu, 3:4 z Stargardzie i zremisował 0:0 w Legionowie. Można zatem stwierdzić, że gościom lepiej się gra z lepszymi drużynami.

Najskuteczniejszy wśród gości jest 32-letni Dariusz Zjawiński – 12 goli (szósty w klasyfikacji strzelców, były mistrz kraju z Legią 2006 i zdobywca Pucharu Polski 2017 z Arką, z przeszłością w Odrze Wodzisław i Cracovii, 85 meczów i 6 goli w ekstraklasie). 8 bramek zdobył Paweł Moskwik, były piłkarz Piasta i Podbeskidzia, a 7 trafień odnotował Patryk Czarnowski.

Bardzo doświadczony jest blok defensywny Znicza z 33-letnim bramkarzem Piotrem Misztalem oraz z dwoma Słowakami Martinem Baranem i Petrem Drobnakiem. 

Zwraca uwagę wysoka pozycja gości w klasyfikacji Pro Junior System. Są na czwartym miejscu za Lechem II, Gryfem i Olimpią i zapewne wywalczą premię PZPN w wysokości pół miliona złotych (piętnasty Widzew nie liczy się w tej rywalizacji). Mocną pozycję mają 17-letni Arkadiusz Pyrka (2 gole), 20-letni Kamil Noiszewski (4 gole) oraz 21-letni Bartłomiej Faliszewski (1 gol), Mikołaj Szymański (1 gol), Kacper Skibko, Adrian Rybak.

Widzew grał w I lidze ze Zniczem w sezonie 2008/2009 remisując 0:0 z następcami Roberta Lewandowskiego w meczu otwarcia sztucznego oświetlenia w Pruszkowie oraz wygrywając w Łodzi 2:0 (Oziębała 2, Panka 42). W następnym sezonie, kiedy łodzianie awansowali do ekstraklasy, w Łodzi było 7:0 (Ostrowski 3, Sernas 37,46,66, Panka 78, Dudu 84,85 min), a w Pruszkowie zdegradowany wtedy Znicz zwyciężył 1:0 po golu byłego widzewiaka Marcina Radzewicza, który gra do dziś w zespole rywali, podobnie jak Marcin Robak w Widzewie.

Pierwszym zespołem, który w II lidze nie przegrał nowym stadionie przy al. Piłsudskiego, był Znicz, który w sierpniu 2018 roku zremisował 1:1 (Mateusz Michalski 56 – Marcin Bochenek 83 min). Rewanż łodzianie przegrali 0:1 i znów strzelcem gola był kapitan Bochenek w 83 min. 

W 17. kolejce tego sezonu łodzianie byli też po przegranej 0:1 z Resovią i to w Łodzi. Potrafili się skoncentrować efektownie „odczarowując” stadion Znicza. Wygrali w Pruszkowie aż 6:0 (Radwański 41, Tanżyna 49, Robak 59 karny i 85, Wolsztyński 66, Mandiangu 74 min). Rywale od 25 minuty grali bez usuniętego z boiska Bochenka oraz pauzować musiał za kartki groźny Moskwik. W sobotę rutynowany prawy obrońca Bochenek nie zagra, gdyż w meczu z Elaną został ukarany ósmą kartką.

Liczymy, że łodzianie nie zlekceważą rywali i nie tylko pozostaną jedynym drugoligowcem, który nie przegrał dwóch meczów z rzędu, ale zwyciężą. To jest obowiązek łodzian wobec jednej z najliczniejszej widowni w kraju, a na tym szczeblu także w Europie.

Doprawdy wypada, by legendarny klub w roku jubileuszu 110-lecia wszedł na zaplecze ekstraklasy bez baraży, a do tego wygrał na własnym nowoczesnym stadionie więcej niż połowę spotkań (dotąd ma w Łodzi marny bilans: 8 zwycięstw, 5 remisów, 3 porażki). Kibice RTS, którzy pobili krajowy rekord wykupionych karnetów, mają prawo nie prosić o wygraną i słuchać ciągłych przeprosin, a żądać zwycięstwa.

Bogusław Kukuć