REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 197
2 mario74... 185
3 wiesia 184
4 conrado... 181
5 Jazz_1910 179
6 siwy071910 174
7 RTSAdri... 174
8 robert77u 174
9 przemyk79 173
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Bogusław Kukuć ocenia po porażce w Rzeszowie
 
Poniedziałek, 20. lipca 2020, godz. 08:39

Po wznowieniu rozgrywek, po długiej przerwie spowodowanej pandemią, drugoligowcy rozegrali 11 kolejek. W tej fazie rywalizacji Widzew przegrał aż 5 meczów. Dla klubu mającego potencjał, ambicje oraz nadal szanse osiągnięcia I ligi bez baraży, taka częstotliwość wpadek jest wielce wstydliwa i mówi wiele. 

Żadna z tych porażek nie była splotem nieszczęśliwych przypadków, błędów arbitra, pecha. Dało się wyłuskać z nich mini-optymistyczne elementy: ze Skrą walka do końca o odrobienie dwubramkowej straty, z Legionovią prowadzenie do 88 minuty, w Polkowicach 3 wyjazdowe gole Wolsztyńskiego, z szansami na kolejne, w Siedlcach 1:0 dla łodzian do przerwy. W Rzeszowie nie było nawet takiego pocieszenia. Przeżywający tej wiosny długotrwały kryzys gospodarze byli zdecydowanie lepsi i znów wystarczył im jeden gol, by ośmieszyć legendarny klub. Podobnie jak jesienią przy Piłsudskiego.
REKLAMA


Skoro wtedy łodzianie potrafili się podnieść wygrywając ze Zniczem i to w Pruszkowie 6:0, to może i teraz ta sztuka się uda. Tym bardziej, że zwycięstwo jedno czy dwubramkowe wystarczy do uniknięcia baraży. 

Wojciech Pawłowski – 1. W zasadzie wielu nie ocenia piłkarzy, którzy kończą mecz z bezpośrednio czerwoną kartką, co sprawia, że drużyna gra w osłabieniu przez 20 minut (z doliczonym czasem gry). Interwencja poza polem karnym, by przeciąć podanie do wybiegającego na czystą pozycję Daniela Świderskiego, była ryzykowna, z zamiarem wybicia piłki głową. Nie udało się. Do 77 minuty Pawłowski ratował łodzian z wielu opresji, z wyjątkiem precyzyjnego i silnego strzału Hebela. Dlatego nie będzie miał zera. W sobotę w bramce zastąpi go Patryk Wolański.

Łukasz Kosakiewicz – 1. W ofensywie nie miał okazji do popisu, bo wolne i kornery łodzian można wyliczyć na palcach jednej ręki. Brak postępów Łukasza w defensywie obnażył Daniel Świderski. Były napastnik Widzewa zaliczył kluczową asystę meczu i buszował swobodnie w strefie, której powinien bronić Kosakiewicz. 
         
Sebastian Rudol – 2. Dopóki grali razem z Tanżyną na środku obrony, to jeszcze jakoś blok defensywny funkcjonował. Była nadzieja przynajmniej na „zero z tyłu”.
            
Daniel Tanżyna  – 2. W defensywie robił swoje, ale groźnie wyglądającego urazu głowy doznał w szesnastce rywali w 31 minucie w pojedynku o górną piłkę ze skaczącym byłym widzewiakiem Sebastianem Zalepą. W 37 minucie znów był długo opatrywany, ale ambitnie powrócił do gry. W przerwie już nie dał rady i został zmieniony.
    
Kornel Kordas – 2. Lewy obrońca łodzian spisywał się nawet nieco lepiej niż w większości poprzednich spotkań.

Mateusz Możdżeń – 1. Załamanie formy Mateusza jest dla mnie chyba największym zaskoczeniem. Liczyłem, że stać go na ogarnięcie chaosu, jaki cechował w niedzielę widzewską pomoc.

Bartłomiej Poczobut – 1. Jak widać na finiszu rozgrywek ma problemy ze stabilizacją formy. Kontrast z udanym środowym występem ze Stalą był trudny do ukrycia.

Henrik Ojamaa – 1. W kilku poprzednich meczach był widoczny. Tym razem Estończyk zawiódł zupełnie. 

Adam Radwański – 2. Próbował coś wykreować, strzelił z dystansu minimalnie niecelnie w 24 min obok spojenia słupka z poprzeczką. Lecz nie był w stanie uratować skandalicznie niskiej oceny drugiej linii łodzian.
 
Konrad Gutowski – 1. Zmarnował jedną z nielicznych szans bramkowych, gdy w 70 minucie piłka odbiła się od słupka i znalazła się pod nogami łódzkiego młodzieżowca. 19-letni bramkarz gospodarzy wykazał się lepszym refleksem i wygarniając piłkę ręką zdołał zapobiec wyrównaniu. Klasę drużyny poznaje się przede wszystkim po tym, że potrafi wykorzystać jedną z nielicznych okazji, jaką stworzy w nieudanym meczu.
 
Marcin Robak – 2. Dopiero w 54. minucie Widzew na poważnie zagroził bramce gospodarzy. Po trudnej technicznie główce (piłka odbiła się od ziemi) kapitan łodzian oddał silny strzał i Marcel Zapytowski znakomitą obroną ręką uratował rzeszowian od straty gola. W 61 min. Radosław Adamski zablokował groźny strzał Robaka.

Hubert Wołąkiewicz - 1. Jest głównym winowajcą utraty bramki. Nie trafił w piłkę, turlającą się tuż przed nosem łodzianina, skierowaną przez Świderskiego wzdłuż linii szesnastki. Arkadiusz Hebel wykorzystał ten prezent z całą bezwzględnością. Podobnie jak w Wejherowie, gdy strzelił łodzianom pierwszą bramkę w tym sezonie. Wołąkiewicz kończył mecz w rękawicach i w gustownym swetrze. Wtedy radził sobie lepiej niż bez tych akcesoriów bramkarskich.

Rafał Wolsztyński – 1. Tym razem dostał szanse ponad 20-minutowego występu. Był tak tym zaskoczony, że nie wykrzesał żadnego groźnego ataku, bo po zdobyciu prowadzenia gospodarze uszczelnili blok obronny. Był jednak bliski wyrównania, gdy strzelił z wolnego w 90 minucie i piłka po jego uderzeniu musnęła poprzeczkę.
  
Chris Mandiangu – 1. Zagrał po raz pierwszy od nieudanego meczu z Elaną. W niedzielę sprawiał wrażenie jakby wtedy już dla niego sezon się skończył.  

Bogusław Kukuć