REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Bogusław Kukuć ocenia po meczu ze Stalą St. Wola
 
Czwartek, 16. lipca 2020, godz. 08:12

Z sześciu meczów rozegranych w Łodzi w tym roku Widzew zwyciężył dopiero drugi raz. Wygrana 3:0 ze Stalą Stalowa Wola była najwyższym tegorocznym zwycięstwem łodzian. Było to zarazem efektowne zakończenie serialu czterech spotkań RTS bez wygranej oraz pierwszy mecz w roli gospodarza po wznowieniu rozgrywek z „zerem z tyłu”. Nagroda za tę wyliczankę jest wyjątkowo efektowna: powrót na pozycję lidera.

Można stwierdzić, że przybliżył się cel nadrzędny w roku 110-lecia legendarnego klubu, czyli wejścia do I ligi, bez potrzeby baraży. Rzecz w tym, żeby nie był to jednorazowy wyczyn, a początek zwycięskiego finiszu drugoligowej batalii łodzian. Na rezultaty najgroźniejszych rywali drużyna trenera Marcina Kaczmarka nie musi zwracać uwagi pod warunkiem wygranych w przedostatniej kolejce z Resovią w Rzeszowie i w ostatniej ze Zniczem w Łodzi. 
REKLAMA


A dwaj konkurenci łodzian do miejsca w czołowej dwójce walczą dzielnie i także są zdeterminowani. W środowej kolejce również nie stracili gola, choć grali na stadionach rywali.

GKS wygrał w Siedlcach 2:0 po golach Michała Gałeckiego w 68 i Arkadiusza Jędrycha w 88 min. Ten drugi jest najskuteczniejszym obrońcą II ligi (zdobył już 8 bramek !). Lecz nie oni byli bohaterami spotkania, a wypożyczony z Lecha bramkarz katowiczan Bartosz Mrozek, który w 50 min obronił karnego Marcina Kozłowskiego II (strzelca goli dla Pogoni w zwycięskich meczach z liderem i wiceliderem). 

Łęczna uniknęła porażki w Częstochowie (gdzie w 2020 roku żadna drużyna gości nie wygrała) remisując 0:0 ze Skrą, która w tegorocznych meczach zdobyła najwięcej, bo 24 punkty (8 więcej od RTS). 

Wojciech Pawłowski – 4. Nota dla bramkarza, który nawet nie ma okazji do poważniejszej interwencji i gra w drużynie, która wygrywa zdecydowanie, opiera się na średniej zespołu. Podciągam ocenę głównie dlatego, że to dziesiąty mecz łodzian bez straty gola (w jednym z nich bronił Patryk Wolański).

Łukasz Kosakiewicz – 4. Tym razem nie ma premii za asystę. Był uważniejszy w defensywie. W 62 minucie kończył serial pomysłowych podań łodzian silnym strzałem, po którym bramkarz gości z najwyższym trudem sparował piłkę. Czyżby przypomniał sobie, że kiedyś strzelił gola w ekstraklasie Legii? I to nawet przy Łazienkowskiej!
           
Sebastian Rudol – 4. Łodzianie wywalczyli pierwszy róg dopiero w 25 minucie po płaskim strzale tego stopera. Współpraca Sebastiana z Tanżyną na środku defensywy może się podobać. Ale baliśmy się dwa razy. Przed przerwą Rudol sfaulował rywala i sędzia zastanawiał się nad kartkową karą (byłby to czwarty kartonik łodzianina). W drugiej połowie podczas ofiarnej interwencji na własnym przedpolu został boleśnie kopnięty i lekarz klubowy Radosław Grabowski pomógł obrońcy dokończyć mecz. Bez Rudola w Rzeszowie niedziela byłaby znacznie trudniejsza dla ekipy RTS.
           
Daniel Tanżyna  – 4. Tym razem bez gola, choć kilka razy przy stałych fragmentach próbował strzelić piątego gola w tym sezonie. Ale stopera rozlicza się przede wszystkim za działania defensywne, a te nie budziły zastrzeżeń. Kilka razy wprowadzenie piłki do gry zaskakiwało rywali i było początkiem groźnej ataku.
    
Kornel Kordas – 3. Cała drużyna prezentowała się znacznie lepiej niż w kilku poprzednich spotkaniach. Wypożyczony z Kielc młodzieżowiec także grał pewniej. 

Mateusz Możdżeń – 3. Powrócił do wyjściowego składu łodzian i był lepiej dysponowany niż ostatnio. Z uporem twierdzę, że Mateusza stać na więcej. Zwłaszcza, że strzałów zza szesnastki w grze lidera nadal brakuje. Nawet w tak dobrym meczu jak środowy. 

Bartłomiej Poczobut – 4. Należę do pokolenia, które przed laty podczas hiszpańskiego mundialu 1982 podziwiało popisy nie tylko polskich gwiazd na czele z Bońkiem, ale także Waldemara Matysika, ofiarnego mistrza destrukcji w drugiej linii kadry Antoniego Piechniczka. Taką postacią w widzewskiej pomocy był w środę Bartek. Brawo.

Henrik Ojamaa – 3. Był bardzo aktywny. Miał duży udział w zdobyciu prowadzenia. Jego pojedynek w wyskoku z wyższym o głowę Szymonem Jaroszem zaowocował podaniem głową obrońcy rywali do … Marcina Robaka, który tylko na to czekał. Estończyk strzelał kilka razy, ale zbyt lekko. O tym, że potrafi robić to nie tylko celnie, ale silnie, przekonał tylko raz (w Siedlcach).

Adam Radwański – 5. Tym razem Adam był nie tylko pomysłowym kreatorem akcji ofensywnych drużyny. Także dzięki niemu pomoc łodzian zdominowała rywali. Szósta bramka Radwańskiego była wyjątkowej urody. Siła strzału i precyzja (tzw. widły w krótkim rogu) były godne ekstraklasy. Drugi gol gospodarzy odebrał wiarę Stalówce w możliwość wywalczenia choćby remisu.
 
Konrad Gutowski – 4. Z jednej strony trudno Konrada  krytykować, bo wyraźnie polował na gola. Kończył strzałem kilka płynnych akcji zespołowych zapominając, że futbol jest grą zespołową i koledzy byli na lepszych pozycjach do zdobycia bramki. Po jego strzale głową piłka uderzyła w poprzeczkę i tym samym zaliczył asystę przy drugim trafieniu Marcina Robaka. Prawi obrońcy rywali mają ostatnio sporo problemów z powstrzymaniem ataków widzewskiego młodzieżowca. 

Marcin Robak – 5. Oceniając kapitana Widzewa po remisie 1:1 w Katowicach przeciw Gieksie napisałem takie zdanie: „Znając tego napastnika można liczyć na poprawę skuteczności już w środowym meczu ze Stalą Stalowa Wola”. I proszę: 12 lat znajomości robi swoje „mówisz masz”. Niby ten widzewski supersnajper strzelił po raz piąty w tym sezonie dwa gole, lecz tym razem nie posiłkował się karnym. Obydwie bramki były z gry i potwierdzały klasę techniki piłkarskiej (pierwszy wolej nie do obrony) oraz refleks strzelca. Dzięki niemu po raz pierwszy od dawna późna kolacja smakowała kibicom Widzewa bardziej niż zwykle.
 
Daniel Mąka - 3. To czwarty występ tego rutyniarza po wyleczeniu kontuzji. Najdłuższy, bo 25-minutowy. Wszedł na boisko, kiedy właściwie jego koledzy trenowali podania, płynność akcji i kwestia zwycięstwa była już przesądzona. Nie popsuł piknikowego nastroju.

Rafał Wolsztyński – 3. Tym razem grał 17 minut dłużej niż w poprzednim meczu przy Bukowej. Pamiętajmy jednak, że komplet 6 punktów w dwumeczu ze Stalówką zdobył także dzięki Rafałowi, który jako dubler w końcówce strzelił w Boguchwale zwycięskiego gola. Zemsta łodzian za wpadki z poprzedniego sezonu z rywalami ze Stalowej Woli była więc pełna.

Robert Prochownik – niesklasyfikowany. To piąty mecz drugoligowy tego młodzieżowca. Drugi zwycięski.

Filip Becht – niesklasyfikowany. Osiemnastoletni obrońca zadebiutował w II lidze. Ten kolejny widzewiak, wywodzący się z Pabianic, jest dwudziestym piłkarzem, który wystąpił z drużynie RTS w tym roku.

Bogusław Kukuć