REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 197
2 mario74... 185
3 wiesia 184
4 conrado... 181
5 Jazz_1910 179
6 siwy071910 174
7 RTSAdri... 174
8 robert77u 174
9 przemyk79 173
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Nie wykorzystali okazji powrotu na pozycję lidera
 
Niedziela, 12. lipca 2020, godz. 17:34

W jedynym niedzielnym meczu, kończącym 31. kolejkę II ligi, w Katowicach tamtejszy GKS zremisował z Widzewem 1:1 (1:0). Taki wynik jest dla łodzian realizacją planu minimum, bo zapewnia ekipie RTS utrzymanie drugiej lokaty. Rozumiemy jednak rozczarowanych, bo goście mieli wyborną okazję powrotu na pozycję lidera po wygranej 3:2 Pogoni Siedlce w Łęcznej.

Do przerwy więcej powodów do zadowolenia mieli katowiczanie. Mogli być dumni z tego, że popisali się stuprocentową skutecznością. Oddali jeden celny strzał na bramkę gości i zdobyli prowadzenie. W 30 min. w kontrataku gospodarze wykazali więcej zdecydowania, od próbujących im przeszkadzać łodzian i Szymon Kiebzak pokonał z 16 metrów Wojciecha Pawłowskiego płaskim strzałem w dolny róg. To czwarte trafienie tego byłego piłkarza Cracovii oraz Garbarni. Dotąd kiedy były krakus zdobywał bramkę, Gieksa zawsze wygrywała. Nie da się ukryć, że zanosiło się na jedenaste zwycięstwo gospodarzy przy Bukowej. Choć widzewiacy wypracowali kilka okazji bramkowych, ale zdenerwowani pudłowali.  
REKLAMA


Od początku drugiej połowy widać było, że ekipa RTS powalczy przynajmniej o wyrównanie. Łodzianie przejęli inicjatywę i przeważali mimo kilku słabo dysponowanych zawodników. 

W 57 min. z siódmego kornera centrował Łukasz Kosakiewicz, a strzał głową Daniela Tanżyny był nie do obrony. Mamy satysfakcję, że w Widzewiaku w dniu meczu dodatkową zapowiedź katowickiego spotkania opatrzyliśmy zdjęciem główkującego stopera łodzian. Jednocześnie przypomnieliśmy, że w minionych dwóch sezonach w barwach GKS Tychy, ten właśnie obrońca był istnym katem Gieksy strzelając jej 3 gole. Jak widać w Katowicach niegrzeczne dzieci powinno się straszyć Tanżyną.

Wyrównująca bramka zrobiła wrażenie na katowickim zespole i uciszyła kibiców. Łodzianie atakowali nadal i gdyby Marcin Robak miał lepszy dzień, to odzyskanie pozycji lidera byłoby faktem. Kapitan łodzian zmarnował znakomite sytuacje bramkowe w 61 min, gdy główkował wprost w bramkarze oraz w 85 min, gdy strzelił lewą nogą tuż obok słupka. 

Lecz trzeba przyznać, że w końcówce goście mieli nie tylko pecha, ale też sporo szczęścia. Po rażącym błędzie Kornela Kordasa bramkarz wybiegiem uratował łodzian od utraty bramki. Także Pawłowski w doliczonym czasie gry obronił groźny strzał lewą nogą z 16 metrów Marcina Urynowicza.

W sumie remis jest zasłużony, a sam zacięty hit kolejki trudny do jednoznacznej oceny. Można tylko stwierdzić, że teraz szanse łodzian na bezpośredni awans są większe niż katowiczan.

Wszystko rozstrzygnie się w trzech kolejkach kończących sezon. Już w środę w Łodzi zagra świetnie finiszująca Stalówka.

GKS Katowice – Widzew 1:1 (1:0)

Gole: Szymon Kiebziak (30 min) – Daniel Tanżyna (57 min)

GKS: Mrozek – Michalski, Jędrych, Janiszewski, Rogala – Gałecki – Kiebziak, Stefanowicz, Błąd (90, Habusta), Pavlas (76, Urynowicz) – Kurbiel (74. Rogalski)

Widzew: Pawłowski – Kosakiewicz, Rudol, Tanżyna, Kordas – Gąsior (90, Wolsztyński), Poczobut( 68, Możdżeń) – Ojamaa, Radwański, Gutowski – Robak 

Żółte kartki: Janiszewski, Pavlas, Stefanowicz - Poczobut, Rudol, Gąsior.
Sędziował: Szymon Lizak (Poznań).
Widzów: 1760.

Bogusław Kukuć