REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 197
2 mario74... 185
3 wiesia 184
4 conrado... 181
5 Jazz_1910 179
6 siwy071910 174
7 RTSAdri... 174
8 robert77u 174
9 przemyk79 173
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
Uniknięcie baraży stawką meczu Gieksy z Widzewem
 
Sobota, 11. lipca 2020, godz. 08:28

W niedzielę o godz. 13.05 w Katowicach rozpocznie się tzw. telewizyjny mecz tamtejszego GKS (54 pkt) z Widzewem (55 pkt). To nie tylko hit 31. kolejki II ligi, ale kluczowe wydarzenie rywalizacji o wejście na zaplecze ekstraklasy bez potrzeby baraży.

Zacznijmy od aspektów historycznych. Spotkają się kluby z piękną przeszłością: na liście wszech czasów ekstraklasy Widzew jest ósmy, a Gieksa dwunasta. Łodzianie w 35 sezonach wśród najlepszych zdobyli 4 tytuły mistrzowskie (1981, 1982, 1996, 1997), a katowiczanie w 30 sezonach byli 4 razy wicemistrzami (1988, 1989, 1992, 1994). GKS zdobył trzykrotnie Puchar Polski (1986, 1991, 1993), a RTS raz (1985,  po wygranym finale w stolicy właśnie z niedzielnym rywalem). Bilans 44 meczów w ekstraklasie jest korzystny dla Widzewa: 19 zwycięstw, 13 remisów, 12 porażek, gole 61-38.
REKLAMA


W klubie przy Bukowej pracowali także trenerzy Widzewa: Władysław Żmuda (dwukrotnie), Orest Lenczyk (dwukrotnie), Marek Koniarek, Paweł Kowalski, Jan Żurek (trzykrotnie), Wojciech Stawowy, Artur Skowronek i Jacek Paszulewicz. Gieksę trenowali także dwaj ostatni selekcjonerzy reprezentacji: Adam Nawałka i Jerzy Brzęczek, ale również ojciec obecnego szkoleniowca RTS Bogusław „Bobo” Kaczmarek. Sukcesy w obu klubach odnosili tak znani piłkarze jak np. Marek Koniarek, Kazimierz Węgrzyn czy Jerzy Wijas. 

W trudnych dla obu klubów latach początku XXI wieku obie drużyny walczyły na zapleczu ekstraklasy: w sezonie 2008/2009 Widzew był pierwszy, GKS jedenasty (wygrana 1:0 w Łodzi i porażka 2:3 w Jaworznie, w tym gol Marcina Robaka), w rozgrywkach 2009/2010 Widzew pierwszy, GKS trzynasty (2:1 w Łodzi, w tym bramka Robaka i 3:0 w Katowicach, w tym trafienie Robaka) oraz w sezonie 2014/2015 GKS ósmy, Widzew siedemnasty (1:2 przy Bukowej i 1:1 w ostatnim meczu na starym stadionie przy ul. Piłsudskiego 22 listopada 2014 roku).

W tym sezonie 19 października na nowym łódzkim obiekcie padł remis 1:1. Prowadzenie zdobył w 11 min pięknym strzałem z 16 m pozyskany z GKS Bartłomiej Poczobut, a wyrównał w 28 min Dawid Rogalski bezlitośnie wykorzystując błąd Sebastiana Zielenieckiego, dla którego był to ostatni występ w RTS.

Po 20 ubiegłorocznych kolejkach czołowa trójka tabeli Widzew, Łęczna i GKS wypracowała sporą przewagę nad „peletonem” i było wręcz oczywiste, że dwa z tych byłych klubów ekstraklasy zostanie pierwszoligowcami bez potrzeby baraży. Ten pogląd obowiązuje nadal, choć cała trójka ma nieudaną wiosnę, słabo spisując się zwłaszcza po wznowieniu rozgrywek, po długiej przerwie wymuszonej pandemią. 

Pierwsza stanęła mocniej na nogach Łęczna, która po 7 z rzędu meczach bez zwycięstwa, wygrała 5 kolejnych spotkań i w minionej kolejce odebrała łodzianom pozycję lidera, którą ekipa RTS wywalczyła 24 listopada. 

W tym roku Gieksa i Widzew prześcigały się we wpadkach, ale trzeba przyznać, że katowiczanie byli nieco solidniejsi i w tegorocznych 10 meczach odrobili 2 oczka z trzypunktowej przewagi łodzian. Porównanie wyników obu niedzielnych rywali jest tym łatwiejsze, że GKS gra mecze z rywalami, z którymi Widzew walczył w poprzedniej kolejce. O zmniejszeniu przewagi łodzian zadecydował remis 1:1 w Łodzi słabo spisującej się Elany, która w 30.kolejce przegrała w Toruniu z GKS 1:2.

Oczekiwania na emocje w niedzielnym meczu przy Bukowej uzasadniają nie tylko wysokie lokaty w czołówce i aspiracje obu uznanych rywali. Czym skończy się bezpośredni bój dwóch najbardziej bramkostrzelnych drużyn (Widzew 61 goli strzelonych, GKS i Polkowice po 53 bramki zdobyte)? Zwracam też uwagę, że gospodarze wygrali u siebie najwięcej, bo 10 meczów (podobnie jak Łęczna), ale trafiają na zdecydowanie najskuteczniejszy zespół w meczach wyjazdowych (aż 9 zwycięstw, 2 remisy, 4 porażki Widzewa). 

Wiadomo, że wygrane w czterech kolejkach kończących sezon zasadniczy zapewni co najmniej drugą lokatę zarówno GKS jak i Widzewowi. Zdobycie 10 punktów w 4 meczach daje tę gwarancję tylko łodzianom. Czy gości z Łodzi stać na realizację ich planu minimum, czyli niedzielny remis przy Bukowej?

Jak widać, zaczynam mnożyć trudne pytania. Zwłaszcza, że stawiamy je po ciężkich dniach krytyki, jaka spadła na barki nie tylko piłkarzy, ale także trenera Kaczmarka i sterników klubu. Starają się te ataki „brać na klatę”, ale tylko dobry rezultat w Katowicach może rozładować napięcie wokół klubu z Piłsudskiego. 

Po minionej kolejce w bardziej optymistycznych nastrojach są katowiczanie. Lecz mimo wygranej 2:1 w Toruniu ich poprzednie porażki 2:3 we Wronkach i 1:2 z Polkowicami w Katowicach wskazują, że trener Rafał Górak może tylko udawać „luzaka”. Tym bardziej, że stracił dwóch ogranych w ekstraklasie piłkarzy Arkadiusza Woźniaka i Łukasza Wrońskiego, pauzujących za kartki.

Wolno wpuścić tylko 1760 osób na stadion przy Bukowej i nie zapowiada się, by tylu kibiców było w stanie stworzyć jakiś spektakl wiążący nogi gościom. Tym bardziej, że fani żółto-zielono-czarnych mają zdarte gardła wieloletnim straszeniem swoich zawodników groźnymi okrzykami „Ekstraklasa albo śmierć”. Może jeszcze będą ubrani w koszulki z takim napisem. Dla katowickich kibiców remis, zwłaszcza bramkowy, byłby porażką. 

Trener łodzian ma szerszą kadrę niż w meczu w Siedlcach, bo wracają po kartkowej pauzie kartkowicze Adam Radwański i Bartłomiej Poczobut. Jest więc szansa, że łodzianie zdołają się znów zrehabilitować za wstydliwe niepowodzenia.

Tak było już w ubiegłym roku, gdy stałym starcie zakończonym porażką 0:1 w Częstochowie ekipa RTS nie przegrała 9 meczów z rzędu, a po kuriozalnej wpadce z Resovią w Łodzi, potrafiła zwyciężyć 6:0 Znicz w Pruszkowie. Nawet tej nieudanej wiosny widzewiacy potrafili się szybko podnieść: po remisie 2:2 z Olimpią w Łodzi (wygraną w Łęcznej 2:1), po porażce 1:2 ze Skrą (bezbramkowym remisem w Rzeszowie ze Stalą), po wpadce 1:2 z Legionovią (wygraną 3:1 w Krakowie z Garbarnią).

Widzew jest jedynym drugoligowcem, który w tym sezonie nie przegrał dwóch meczów z rzędu. Niech to się nie zmieni przed środowym meczem w Łodzi ze Stalówką, która w piątek rozbiła Elanę aż 5:1.

Bogusław Kukuć