REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 202
2 wiesia 189
3 mario74... 189
4 Jazz_1910 188
5 conrado... 186
6 RTSAdri... 184
7 siwy071910 182
8 robert77u 181
9 przemyk79 176
10 wirgiliusz 171
REKLAMA
 
3 gole Wolsztyńskiego nie uratowały lidera
 
Niedziela, 28. czerwca 2020, godz. 16:45

W ostatnim meczu 28. kolejki Widzew nie wykorzystał szansy umocnienia się na pozycji lidera. W niedzielę przegrał w Polkowicach 3:4 (2:4) i była to trzecia czerwcowa porażka drużyny trenera Marcina Kaczmarka. 

Można się tylko spierać, która z tych przegranych jest większą kompromitacją pretendentów do I ligi. Czy porażki po 1:2 w Łodzi ze Skrą oraz przedostatnią w tabeli Legionovią, czy teraz z beniaminkiem z Polkowic. 
REKLAMA


Tym, którzy będą się o to kłócić, podsuwam istotne informacje: po degradacji łodzian z ekstraklasy w 2014 roku czterokrotny mistrz Polski stracił 4 gole w meczu ligowym tylko raz, 4 kwietnia 2015 roku, kiedy w I lidze przegrał w Legnicy z Miedzią 1:6. Drugi fakt też obnaża słabość ekipy RTS w Polkowicach. Ten beniaminek wygrał pierwszy raz z zespołem z pierwszej siódemki tabeli. Czołówka drugoligowców nie miała problemów z drużyną trenera Dobiego, z wyjątkiem Widzewa.

Mimo wszystko trudno nazwać tę wpadkę łodzian niespodzianką.  Defensywa RTS potwierdziła przed przerwą, że jest na równi pochyłej i opisywanie błędów traci sens. Już wcześniej Widzew stracił miano najlepiej broniącej drużyny. 11 goli straconych w czerwcu sprawiło, że np. ogółem bramkarz Resovii wpuścił 6 bramek mniej. Powrót do obrony choćby Sebastiana Rudola jest dla mnie oczywisty. Ale skład ustala trener.

Nie podejrzewając, że blok obronny łodzian może być tak słaby, oczekiwano, że największym problemem może być brak w niedzielnym spotkaniu odsuniętego za kartki Marcina Robaka, który oglądał mecz z trybun. Tymczasem Rafał Wolsztyński wspaniale zastąpił kapitana łodzian, strzelając 3 gole. Był to pierwszy tegoroczny występ w wyjściowym składzie. Pozyskany z Górnika Zabrze napastnik zdobył już 9 bramek w tym sezonie, ale jest tylko dublerem.

 „A co będzie jak w następnym meczu nie wyjdzie Wolsztyński?” – takie pytanie zadał red. Dariusz Postolski prowadzący transmisję w „Widzew TV”. Znam Darka z „wisielczego poczucia humoru”, ale myślę, że tak stać się może.
 
A swoją drogą, zmniejszenie prowadzenia gospodarzy do 4:3 już w 50. minucie, stworzyło nadzieję choćby na remis i uratowanie honoru lidera. Mimo sporej przewagi, łodzianie nie potrafili wykorzystać kilku dogodnych sytuacji. Nie wszystko da się tłumaczyć upałem. 

Mam nadzieję, że pierwsza porażka wyjazdowa łodzian od meczu ze Skrą w Częstochowie, czyli od 25 sierpnia 2019 roku, da wiele do myślenia trenerowi Widzewa. 

Górnik Polkowice – Widzew 4:3 (4:2) 
Gole: Marek Opalacz 6, Eryk Sobków 18, Patryk Mucha 23, Dominik Radziemski 41 – Rafał Wolsztyński 14,45,50 min. 

Polkowice: Furtak – Fryzowicz (68, Baszak), Kowalski-Haberek, Opalacz (61, Magdziak), Azikiewicz – Sobków (37, Radziemski), Mucha, Wacławczyk (82, Osiadły), Baranowski – Bednarski, Szuszkiewicz. 

Widzew: Pawłowski – Kosakiewicz, Wołąkiewicz (31, Rudol), Tanżyna, Pięczek – Poczobut, Możdżeń (73, Gąsior) – Gutowski, Radwański (85, Prochownik), Ojamaa (60, Mandiangu) – Wolsztyński.

Żółte kartki: Opalacz, Szuszkiewicz – Ojamaa, Możdżeń, Radwański. 

Sędziował: Maciej Pełka (Poznań).
Widzów: 810.

Bogusław Kukuć