REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 182
2 mario74... 170
3 wiesia 169
4 conrado... 162
5 Jazz_1910 162
6 przemyk79 161
7 robert77u 158
8 siwy071910 157
9 wirgiliusz 156
10 magi 152
REKLAMA
 
Znów kompromitująca porażka lidera ze Skrą
 
Środa, 3. czerwca 2020, godz. 22:53

Przed rozpoczęciem meczu drugiej ligi ze Skrą w Łodzi ekipa RTS znała wyniki aż siedmiu spotkań 23.kolejki. Można stwierdzić, że rezultaty były ostrzeżeniem dla łodzian. Przecież żadnego meczu nie wygrali gospodarze, a bilans (3 remisy i 4 zwycięstwa gości oraz różnica goli 7-16) wyraźnie wskazywał na przewagę przyjezdnych. 

W zapowiedziach przedmeczowych podkreślałem, że w meczach bez udziału publiczności własne boisko nie odgrywa takiej roli jak przed kilkumiesięczną przerwą w rozgrywkach. W pewnym sensie „wykrakałem” to, co się stało w środę na boisku faworyta nr 1.
REKLAMA


Już początek meczu łodzian był dziwnie ospały. Do przerwy obie strony nie oddały żadnego celnego strzału. Wynik mógł się zmienić tylko w 32. minucie, gdy piłka po silnym, zaskakującym uderzeniu z 25 metrów, grającego pierwszy raz w wyjściowym składzie Marcela Gąsiora, odbiła się od poprzeczki.

Na początku drugiej połowy goście, widząc niemoc gospodarzy, zagrali odważniej i już pierwsze kontry okazały się decydujące. Defensywa RTS nigdy w tym sezonie nie była tak słaba. Dwubramkowe prowadzenie Skry nie wyzwoliło nawet sportowej złości faworytów.

Lepsze sytuacje do zmiany wyniku miał zespół zagrożony degradacją. Widzew nie potrafił wykorzystać świetnej okazji w zamieszaniu podbramkowym w 77 minucie. Dopiero kontaktowy gol tuż przed końcem po główce Gąsiora poprawił fatalne nastroje.

Przy większym szczęściu gospodarze mogli uniknąć pełnej kompromitacji i zremisować, bo w 90 minucie sędzia powinien podyktować karnego za ewidentną rękę obrońcy w polu karnym. Nie byłoby to sprawiedliwe, bo goście zasłużyli na zwycięstwo. Podobnie jak i w sierpniowym meczu w Częstochowie (porażka łodzian 0:1).

Skra jest drugim klubem II ligi, z którym Widzew nie potrafił zdobyć punktu (w ubiegłym sezonie tej sztuki dokonała Olimpia Grudziądz). 

- Zapaliła się lampka ostrzegawcza. Bez odpowiedniego podejścia, bez agresywności, bez szybkiej gry, nie da się wygrać. Szczególnie in minus była reakcja mojego zespołu po stracie pierwszej bramki – zaczął pomeczową wypowiedź Marcin Kaczmarek – Zostało nam 11 spotkań i jeśli chcemy awansować, to musimy grać zdecydowanie lepiej w każdym aspekcie. Jako całość nie stanęliśmy na wysokości zadania. Nie możemy się obrażać, musimy to wziąć na klatę. Goście byli dobrze zorganizowani. My nie potrafiliśmy stworzyć sytuacji bramkowych, a tego wymaga się od lidera. Wierzę , że ta porażka podziała trzeźwiąco na wszystkich, zmieni sposób myślenia i będziemy się starać odrobić te punkty już w najbliższym meczu w Rzeszowie – zakończył trener Widzewa. 

Marnym pocieszeniem dla łodzian jest fakt, że po wznowieniu rozgrywek z gospodarzy wygrał tylko GKS w Katowicach (2:1 z Łęczną). Gieksa awansowała na pozycję wicelidera ze stratą 3 punktów do Widzewa.

Widzew – Skra Częstochowa 1:2 (0:0)

0:1 – Mesjasz (49, karny), 0:2 – Rumin (55), 1:2 – Gąsior (87)

Widzew: Pawłowski – Kosakiewicz, Wołąkiewicz (83, Mąka), Tanżyna, Kordas – Gąsior, Poczobut (56, Wolsztyński) – Ojamaa (73, Mandiangu), Radwański, Gutowski – Robak.

Skra: Kos – Napora (75, Brusiło),  Andrzejczak – Holik, Mesjasz,  Gołębiowski – Olejnik, Zalewski – Kieca, Nocoń, Niedbała (79, Andrzejczak) – Rumin.
 
Żółte kartki: Gąsior, Kosakiewicz – Holik.
 

Bogusław Kukuć