REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 182
2 mario74... 170
3 wiesia 169
4 conrado... 162
5 Jazz_1910 162
6 przemyk79 161
7 robert77u 158
8 siwy071910 157
9 wirgiliusz 156
10 magi 152
REKLAMA
 
Lider z Łodzi w dwójce faworytów środowej kolejki
 
Wtorek, 2. czerwca 2020, godz. 09:21

W środę, 3 czerwca, po blisko trzymiesięcznej przerwie, rozegrane zostaną mecze 23.kolejki II ligi. W Łodzi Widzew (47 pkt) podejmuje o godz. 19.10 Skrę Częstochowa (25 pkt). Z powodu pandemii do 19 czerwca wszystkie mecze piłkarskie w Polsce rozgrywane są bez udziału publiczności.

Typowanie wyników dziewięciu drugoligowych par środowej kolejki jest trudne. Z dwóch przyczyn. Forma drużyn i dyspozycja psychofizyczna piłkarzy po tak długiej, niespotykanej pauzie w środku sezonu, nawet bez sparingów, stanowi zagadkę. Poza tym los skojarzył w tej kolejce ciekawe pary. Choćby sąsiadów z tabeli albo oba zespoły, które mają nadzieję na utrzymanie czy poprawę pozycji w tabeli już po środowych występach. 
REKLAMA


Z tego schematu wyłamują się tylko dwa spotkania, które mają zdecydowanych faworytów.  Pierwsze w Polkowicach, gdzie gospodarze, którzy jako jedyni, zdobyli komplet 6 punktów w tym roku, powinni poradzić sobie z przedostatnią Legionovią, którą pokonali w Legionowie 2:1. Inna sprawa, że będzie to konfrontacja beniaminków na pustym stadionie, co nie wyklucza niespodzianki.

Drugim pewniakiem wydaje się być Widzew. Zespoły dzieli przepaść 15 lokat, łodzianie mają miażdżącą przewagę wszystkiego, co jest ważne: punktów, zwycięstw, strzelonych goli, indywidualności i do tego nie grają na sztucznym boisku, na którym w Częstochowie Skra dostaje skrzydeł. Wyliczanka przewag łódzkiego lidera nad marzącymi o wydobyciu się spod spadkowej kreski, mogłaby tylko uśpić czujność drużyny Marcina Kaczmarka. Dlatego w zapowiedzi tego pozornie łatwego dla ekipy RTS meczu skupię się na ostrzeżeniach przed nadmierną pewnością siebie. Choć, po wygranej łodzian np. 4:0, narażam się tym na drwiące wpisy hejterów. 

Zacznijmy od faworytów. Brak kibiców sprawia, że miano gospodarzy staje się fikcją i jest tylko utrudnieniem organizacyjnym wynikającym z obostrzeń. Potwierdziły to pierwsze wyniki ekstraklasy po długiej przerwie. Zresztą nawet przy słynnym już, kilkunastotysięcznym, dopingu przy Piłsudskiego, łodzianie nie są liderami tylko w meczach u siebie.

Trener Widzewa ma do rozwiązania sporo problemów personalnych, będących skutkiem kontuzji kilku podstawowych zawodników (Przemysława Kity, Daniela Mąki, Krystiana Nowaka), drobniejszych, ale wykluczających urazów Marcela Pięczka, czy odsunięcia za kartki Mateusza Możdżenia, strzelca gola w poprzednim zwycięskim meczu z wiceliderem w Łęcznej. Problemy w każdej formacji sprawiły, że łodzianie w trzech minionych spotkaniach tracili gole (łącznie cztery).

Zgłoszono do gry Filipa Bechta. Ten lewy obrońca urodzony 27 września 2001 roku był już z seniorami na zimowym zgrupowaniu w Cetniewie, gdzie grał m.in. w zwycięskich sparingach z Olimpią Grudziądz i Gryfem Wejherowo. 

Widzewiakom przed meczem ze Skrą ciąży też aspekt historyczny. Przed laty goście, grający jako Ogniwo, wypracowali dodatni bilans z Widzewem: w 1953 roku 5:1 w Częstochowie i 1:2 w Łodzi oraz w 1954 roku wygrane rywali aż 5:0 i 7:1. 

W 2018 roku obydwa zespoły były beniaminkami II ligi i wydało się, że łodzianie poprawią te statystyki. Rozpoczęli obiecująco: od 2:0 w Łodzi po golach Dario Kristo i Daniela Świderskiego. Ale później Widzew już nie potrafił strzelić gola. W rewanżu w Częstochowie było wprawdzie 1:1, lecz obie bramki zdobył stoper Mariusz Holik (samobójcza 58 min i wyrównanie 87 min). Ówczesna drużyna Jacka Paszulewicza nie potrafiła wykorzystać nawet karnego w doliczonym czasie, gdy po strzale Michaela Ameyawa piłka odbiła się od słupka.

Już w obecnym sezonie pierwszym meczem łodzian bez strzelonego gola było właśnie spotkanie ze Skrą przegrane 0:1 po golu w 60. min Piotra Noconia, który pokonał Patryka Wolańskiego. O przypadku nie może być mowy, bo w 35. min Mariusz Holik nie wykorzystał jedenastki. Na domiar złego, z Częstochowy podwójnie zły wracał Adam Radwański, ukarany czerwoną kartką w 90 min.

Najmłodszy trener w II lidze 35-letni Paweł Ściebura potrafi mobilizować drużynę nie tylko na sztucznej murawie przy Loretańskiej, gdzie przegrały np. Bytovia 2:3, Znicz 1:2 i w poprzedniej marcowej kolejce Elana 0:1. Na boiskach rywali Skrze idzie gorzej, bo wygrała tylko 2:0 w Krakowie z Garbarnią (której w Łodzi widzewiacy nie potrafili pokonać). Środowi rywale łodzian nie muszą się także wstydzić remisów po 1:1 w Toruniu i Łęcznej. 

Z korekt zimowych znaczącym ubytkiem jest odejście do Stomilu stopera reprezentacji młodzieżowej, wypożyczonego z Legii Mateusza Bondarenki. Skra udanie zastąpiła go także rosłym Adamem Mesjaszem, który przybył z pierwszoligowej Odry Opole razem z Rafałem Brusiło. Drugą linię wzmocnili Konrad Andrzejczak z GKS Katowice oraz Maciej Kazimierowicz, którego kibicom RTS nie muszą przedstawiać.

O udanej zamianie w obsadzie bramki już pisałem wcześniej. 33-letni rutyniarz Mateusz Kłos, były zawodnik Rakowa, to konkurent Wojciecha Pawłowskiego w rywalizacji o miano najlepszego bramkarza na tym szczeblu rozgrywek.

Skra strzeliła 17 goli (tylko dwa więcej od ostatniego Gryfa): Dariusz Wolny – 6, Piotr Nocoń – 3, Konrad Andrzejczak, Rafał Brusiło, Damian Niedojad po 2, Mariusz Holik i Krzysztof Napora po 1.
  
Budżetów klubowych porównywać wręcz nie wypada, bo Widzew ma 10 razy większy od Skry. Podobnie jest z sukcesami sportowymi, renomą RTS. Wypada teraz udowodnić na boisku tę przewagę następców czterokrotnych mistrzów Polski i pretendenta nr 1 do I ligi.

Bogusław Kukuć