REKLAMA
REKLAMA
 
lp login pkt
1 abel55 138
2 rs333 134
3 przemyk79 131
4 mario74... 129
5 wirgiliusz 128
6 robert77u 128
7 wiesia 124
8 siwy071910 124
9 magi 123
10 Bogdan 122
REKLAMA
 
Ubiegłoroczne grzechy ostrzeżeniem dla RTS
 
Niedziela, 17. maja 2020, godz. 10:43

O tym, że Widzew jest najbardziej rozpoznawalnym klubem na trzecim szczeblu rozgrywek krajowych nie trzeba przekonywać. Choćby ze względu na historyczne dokonania jubilata. Także nie powinno być wątpliwości o zasłużonym prowadzeniu ekipy RTS w drugiej lidze.

Jest przecież liderem wszystkiego, co sportowo ważne. Ma najwięcej punktów (47), najwięcej zwycięstw (14), najmniej porażek (3), najwięcej zdobytych bramek (48) oraz najmniej straconych goli (19).
REKLAMA


Dla przykładu lider PKO Ekstraklasy, czyli Legia, ma więcej porażek (7) niż Śląsk i Lech (po 6). Straciła więcej goli od Pogoni (23) oraz Piasta, Cracovii i Lecha (po 25). Prowadzące w Fortuna I lidze Podbeskidzie uzbierało tyle samo punktów co Warta Poznań (po 43). Lider z Bielska-Białej ma jedną porażkę więcej niż GKS Jastrzębie (4) oraz strzelił o jednego gola mniej niż GKS Tychy, który zdobył 43 bramki. Skoro liderzy ekstraklasy oraz I ligi liczą na utrzymanie pierwszych lokat do końca rozgrywek, to tym bardziej podobne plany widzewiaków są uzasadnione.

Ta zdecydowana dominacja łodzian zapewne cieszy sympatyków legendarnego klubu i wskazuje wyraźnie na faworyta nr 1 przerwanego na prawie 3 miesiące kuriozalnego sezonu. Ale też stwarza niebezpieczeństwo nadmiernej pewności siebie. Ten grzech klub z Piłsudskiego popełnił w poprzednich rozgrywkach. 

Nie udaję. Ja też byłem przekonany o powrocie RTS do I ligi. Pamiętam, jak po wygranym 3:1 meczu w Chorzowie przy Cichej, cichutko zastanawialiśmy się z trenerem Radosławem Mroczkowskim, kim wzmocnić zespół przed pierwszoligową batalią. Czy to dziwi? Przecież po 15 kolejkach widzewiacy wyprzedzali o 6 pkt Elanę, o 9 pkt Radomiaka, a czwarty GKS Bełchatów aż o 11 pkt (w ubiegłym sezonie wchodziły bez baraży 3 zespoły). 

A jednak wiosną awansowali inni. Pozornie wszystko układało się pomyślnie, bo w rundzie rewanżowej łodzianie nie przegrali 16 meczów z rzędu. Lecz nerwowy serial remisów zniszczył zupełnie mentalność zwycięzców zespołu, który zaczął obawiać się nawet późniejszych spadkowiczów. Paradoksem było to, że po wygranym w Łodzi rewanżu z Ruchem 3:0 wystarczyło utrzymać miano niepokonanych wiosną i zremisować u siebie z Olimpią Grudziądz oraz w Bełchatowie. Miejsce w pierwszej trójce byłoby zachowane. 

Wyrachowania i zimnej krwi zabrakło nie tylko trenerowi Jackowi Paszulewiczowi, zestresowanym piłkarzom, ale także ówczesnym sternikom klubowym RTS. Miejmy nadzieję, że nauki z błędów tamtego sezonu zostały wyciągnięte i „powtórki z rozgrywki” w lipcu 2020 nie będzie.

Bogusław Kukuć